Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

luty 12, 2018 10:58

Temat wałkowany na poemie mnóstwo razy. Jednak jest zapotrzebowanie na kontynuację, więc odświeżam od razu zaznaczając, że to nie musi poskutkować, bo moim zdaniem można się nauczyć garnki lepić, ale bez tego czegoś, co potocznie nazywamy talentem otrzymamy jedynie poprawnie wykonane skorupy.





Ten dekalog na poemie zamieścił "Crux"



Leszek Żuliński
DEKALOG DOBREGO WIERSZA

Ten tekst od kilku lat żył wyłącznie w mojej głowie. W latach 90. prowadziłem w „Wiadomościach Kulturalnych" pod kryptonimem Flażolet z Farlandii „Pocztę literacką". W roku 2003 przygotowywałem tę „Pocztę" do wydania książkowego (Flażolet z Farlandii „Osiemdziesiąt lekcji wiersza", Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2004) - i właśnie siedząc nad tymi tekstami uświadomiłem sobie, jakie wady odkrywałem najczęściej w wierszach początkujących poetów, co mnie najczęściej drażniło i co najczęściej polecałem im jako niezbędne zmiany w warsztacie poetyckim. Frekwencyjność i nachalność wad młodej poezji podyktowały ten „dekalog dobrego wiersza". Spisałem go w punktach i dwa razy -jak dotąd - wygłosiłem w ramach warsztatów poetyckich prowadzonych w 2004 i 2005 roku. Lech M. Jakób zachęcił mnie, by utrwalić tę rzecz i przysłać do jego nowego pisma. Alea iacta est!
Przykazanie pierwsze: wiersz musi być wyrobem rzemieślniczym
Znaczenie rzemiosła w sztuce zanika, ale niemożliwe, by zanikło do końca. Rzemiosło w poezji to doskonałe opanowanie tworzywa. Tak jak tworzywem muzyki są dźwięki, malarstwa - farby i barwy, rzeźby - kamień lub drewno, tak tworzywem poezji jest język. Poe­ta musi panować nad językiem jak szewc nad kopytem. Musi znać język, „czuć" język, posiadać tak zwaną wyobraźnię i wrażliwość językową. Poeta to ktoś, kto swoją autoekspresję (czyli siebie) wyraża wyłącznie poprzez język. Czy można to robić nie radząc sobie z językiem? Dlatego tak bardzo denerwują mnie u „młodzieży poetyckiej" błędy ortograficzne, gramatyczne, stylistyczne, składniowe, frazeologiczne... Nie można rzeźbić w języku, skoro nie zna się jego słojów i faktur. Tworzywo trzeba opanować do perfekcji.
W pojęciu rzemiosła kryje się więc „inklinacja językowa", „talent językowy" (np. u prozaików jest to tzw. „dar narracji", ale też wiedza na temat poezji, literatury, tradycji, awangardy... jednym słowem, poeta musi wiedzieć, w jakiej przestrzeni się porusza, na jakim boisku gra swój mecz. Dobry poeta wybierając swój genre umie także swobodnie napisać wiersz rymowany, fraszkę, limeryk, parodię itd., umie „bawić się" formą, robić z „wierszowaniem" mniej więcej to, co żongler robi z piłeczkami na cyrkowej arenie. Umie - dlatego, że 79 jest rzemieślnikiem słowa; panuje nad językiem o wiele bardziej niż każdy inny, „pospolity" użytkownik tego języka.

Istnieje jeszcze inne pojmowanie owego „rzemiosła". Ono wynika z powiedzonka Witkacego: poeta niczym nie różni się od szewca, szyje takie same buty, tyle że z własnej skóry...
Taka w tym mądrość, że trzeba umieć coś uszyć, a owa „własna skóra" to nic innego jak Stachurowe „życiopisanie" - czyli przetwarzanie własnego losu na język literacki.
Przykazanie drugie: wiersz powinien być nowatorski
Uzależnienie od minionych form i formuł jest - uzależnieniem! Wtórnością i epigoństwem. Gdybyśmy nadal pisali np. językiem Mickiewicza - pozostalibyśmy w epoce Mickiewicza, choć świat jest już w zupełnie innym miejscu. „Obowiązkiem" każdego pokolenia literackiego jest wniesienie do literatury własnego języka. Ktoś powiedział, że jeśli nawet istnieje tylko jedna prawda o świecie, to istnieje nieskończona wielość jej sformułowań. Zadaniem każdego poety jest „własne sformułowanie" prawdy, jaką chce wyrazić. Iksiński nie powinien pisać Mickiewiczem, Norwidem, Leśmianem, Tuwimem, Przybosiem, Białoszewskim... - powinien „pisać Iksińskim". Znaleźć swój niepowtarzalny styl, swoją formułę, swój model. Być oryginalnym.
Prawdziwa sztuka poetycka bardziej musi przypominać budowanie zamków z piasku
niż piaskowych babek - z foremek.
Walor nowatorstwa nie oznacza obowiązku awangardyzmu. Awangarda to nieco inne pojęcie. Nowatorstwo to „własność", samodzielność języka", która może nawiązywać do takiej czy innej tradycji, ale równocześnie odnosić się do niej twórczo, a nawet „przetwórczo". Nowatorstwo stoi na antypodzie epigoństwa.
To „przykazanie" wywołuje wciąż żywy i nieustannie podnoszony dylemat: czy wiersz współczesny może być rymowany? Czy dzisiaj obowiązuje już tylko wiersz nieregularny, niesylabotoniczny, biały? (Jeśli nie wiecie, co to „sylabotonizm" czy „wiersz biały" to nie posiadacie „dyplomu czeladniczego" w poetyckim rzemiośle i odsyłam do przykazania pierwszego). Przyznaję: to trudny dylemat. Wszystkie regularne miary wiersza zostały tak wyeksploatowane, że są jak bieda-szyby, w których trudno już znaleźć coś nowego. Poza tym w epoce wiersza „postnorwidowskiego" czy „postróżewiczowskiego" trudno wracać do konwencji wiersza „tetmajerowskiego" czy „tuwimowskiego". A jednak zdarzają się bez przerwy tomiki, które udowadniają wielkość rymu. Dla mnie dwa klasyczne przykłady z niedawnych lat to „Mapa pogody" Iwaszkiewicza i „Zachód słońca w Milanówku" Jarosława Marka Rymkiewicza. Poezja Wielkich Rymów. Uważam jednak, że to już tylko realizacje wyjątkowe. Współczesna poezja ewoluuje - wraz z rytmem współczesnego życia i współczesnej sztuki - w model „antydekoracyjny" (chciałoby się powiedzieć: anty-secesyjny), i wszelkie „tradycyjne zdobnictwo" (np. rym i rytm) odchodzi do lamusa. Język poezji stał się bardziej kolokwialny, prosty, zbliżony do języka prozy oraz „zwyczajnego życia" i na tych obszarach jest więcej „do odkrycia" niż poprzez „mowę wiązaną".
Wolę poetę, który mniej doskonale pisze „dzisiejszym językiem" poezji niż Językiem starych mistrzów". Nowatorstwo to oderwanie się od zastanych standardów. To zawsze było w sztuce trudne. Ale i najcenniejsze.

l jeszcze jeden negatywny aspekt „mowy wiązanej", a w szczególności rymu: tak trudno osiągnąć jego maestrię i nie popaść w naśladownictwo tradycji, że dzisiejsze „rymowanki" najczęściej zdradzają... grafomana. Grafoman utożsamia rym z poezją. Coś, co się rymuje - automatycznie jest wierszem. Otóż nic bardziej mylnego. Rymowany wiersz sylabotoniczny rzeczywiście przez całe epoki królował, w żywej pamięci obecnych pokoleń przetrwał w postaci modelu „wiersza postskamandryckiego", jednak minęło dostatecznie wiele lat i powstało dostatecznie wiele wybitnych wierszy, które udowadniają, że poezja nie tylko znakomicie obchodzi się bez rymu, ale właśnie bez niego weszła w swój współczesny etap.
Przykazanie trzecie: wiersz dąży do odkrywczości, gardzi banałem
Ach, jakież to trudne! Jak łatwo natomiast pisać o sprawach oczywistych okrągłymi zdankami.
Język dla dobrego poety jest jak klucz, który otwiera zaryglowane drzwi wiedzy i uczucia. Język musi coś odkrywać.
Na tę okoliczność posługuję się od lat anegdotą Rogera Callois, którą otworzyłem felietony Flażoleta z Farlandii - anegdotą o żebraku z brooklyńskiego mostu, któremu jakiś pomysłowy przechodzień starł z tabliczki zawieszonej na piersiach nic nie znaczący napis „Jestem ślepy od urodzenia" i w tym samym miejscu napisał: „Przyjdzie wiosna, a ja jej nie zobaczę". Oto właśnie genialny przykład, jak można walczyć z banałem. Jak język poetycki może być odkrywczy i znaczyć inaczej niż na przykład jeży k prostych komunikatów.
Banał kryje się najczęściej nie „w rzeczy", a właśnie w „mówieniu 81 o rzeczy". Poeta może posiąść tę siłę, że przechodząc obok „rzeczy prostych" dostrzeże w nich „rzeczy skomplikowane". Odkryje w nich prawdę ukrytą przed zwykłymi śmiertelnikami. Na przykład Wisława Szymborska powiedziała coś genialnie prostego i wstrząsającego o „kocie w pustym mieszkaniu", powiedziała to w taki sposób, że ten właśnie wiersz stal się sławny.
Największym „wilczym dołem" z banałami jest erotyk. Gatunek stary jak świat. Tyle już napisano o miłości, że dorzucić coś nowego, coś własnego to wręcz niemożliwe. I te banalne konwencje, dajmy na to postmłodopolska egzaltacja lub szczebiotliwe tonacje... Młodzi poeci najczęściej nie wiedzą, że miłość to coś bardzo trudnego, to często walka i dramat; toną w słowach zwietrzałych i w banałach, które rozwieje im za chwilę samo życie...
Poetą niebanalnym jest ten, kto powie coś nowego, coś odkrywczego nawet o sprawach zwykłych.
Przykazanie czwarte: wiersz musi być autentyczny i wiarygodny
W wierszu niesłychanie łatwo wyczuć pozę, drapowanie uczuć, udawanie, wchodzenie w nie swoje buty... Poeto, bądź sobą! „Tylko" i „aż" sobą! Za jakąkolwiek kotarą cudzości się ukryjesz, czytelnik przebije cię szpadą jak Hamlet Poloniusza.
W wierszu fałszywie brzmią słowa wydumane, pisane na wyrost, nie mające związku z autentycznym przeżyciem i doświadczeniem, z osobistym doznaniem, z tym, co naprawdę boli. One „szeleszczą papierem". Mądry poeta wchodzi w „swoją rolę", a nie w „rolę poety". Prawdziwy poeta nie uprawia zakładania masek - uprawia ich zrywanie. Do bólu, do kości chce prześwietlić siebie, co jest radykalnie odmiennym zajęciem od pozowania.
Czy poeta może brzmieć niewiarygodnie? Tak. Jeśli na przykład czytam wiersz 17-latka, który drapuje swe szaty na wzór antycznego filozofa, mówi językiem napuszonym, wymyśla dramaty, jakich na pewno nie przeżył... to wiem, że „coś tu nie gra". Wiem, widzę to gołym okiem; fałsz i poza są w wierszu hałaśliwe.
Pamiętajcie: buty musicie szyć z własnej skóry; nie ratujcie się inną.
82
Przykazanie piąte: wiersz musi - jak ptak - szybować na dwóch skrzydłach
Na przykład na skrzydle racjonalizmu i emocjonalizmu. Wiersz pisany „językiem racjonalnym", oschłym, hiperlogicznym, „językiem ścisłym" będzie „wyprany z uczuć", będzie bliżej komunikatu („Jestem ślepy od urodzenia" niż liryki („Przyjdzie wiosna, a ja jej nie zobaczę". I na odwrót: wiersz pisany niekontrolowaną temperaturą emocjonalną niekoniecznie musi być „odlotowy"; najczęściej jest egzaltowany, a egzaltacja to jedna z największych przywar dobrego smaku.
Oczywiście, w historii liryki kategorie racjonalizmu i emocjonalizmu grupowały wokół siebie rozmaite „szkoły pisania". Na przykład „szkoła Leśmiana" i „szkoła Przybosia" -jakże inne, jakże odmienne. Ale o ile u Leśmiana istnieje jakaś „logika metafizyki", to u Przybosia panuje jakieś „szaleństwo logiki i ładu" - obaj widzieli dwie strony lustra, obaj szybowali na dwóch skrzydłach, na dwóch żywiołach swojej wyobraźni i poznania.
Można by z tego „przykazania" wywlec morał o „regule równowagi" w poezji. Ale i z tym ostrożnie - bo są wyjątki. Wyjątek zawsze stanowią „poeci szaleni", poeci wyklęci, kaskaderzy... Ich nie obchodzą żadne reguły; niezrównoważenie jest wartością wyższej rangi... Równowaga jest banałem i oportunizmem. Ale to ci, którzy całe swoje wielkie widowisko kreują z szybowania na jednym, i to na dodatek zranionym skrzydle. Oni są jak Ikar.
Przykazanie szóste: szlachetna prostota wiersza!
Nic gorszego niż wiersz przegadany i „wyspekulowany". Wiersz ubrany w zbyt wielkie słowa, bełkotliwy, niezrozumiały, brzmiący sztucznie i nienaturalnie.
Nic trudniejszego niż wiersz olśniewająco prosty. To być może sztuka największa. Nawet wielcy poeci nie zaczynali na ogół od prostoty, a dochodzili do niej całymi latami. Właśnie ,,Mapa pogody" Iwaszkiewicza jest tego spektakularnym przykładem. Poeta używając słów, skojarzeń, konstrukcji najprostszych wyraził ogrom metafizycznych treści. Wszedł tak głęboko i ekspresywnie w tajemnicę losu, że zdawałoby się to niemożliwe bez zastosowania bardziej skomplikowanej poetyki.
Poetyka prostoty, zwyczajności, jasności, naturalności nie obezwładnia trudnych, wysokich treści. Wręcz przeciwnie: to kontrast
83
między prostotą języka a wagą jego przesłań tworzy siłę wiersza. Powiedzieć coś krótko, zwięźle, zwyczajnie - a dobitnie! To jest sztuka!
Jak wiadomo, w ramach jednego języka posługujemy się jego wieloma odmianami. Nie możemy mieć pretensji do poziomu skomplikowania języka naukowego, na przykład języka filozofii, natomiast w odniesieniu do języka poezji mamy prawo roszczenia jego prostoty. Oczywiście, tę sprawę komplikuje poziom jego zmetaforyzowania. Metafora to ulubienica wiersza. Jej zrozumienie wymaga talentu czytelniczego (i tak jak czytelnik ma prawo żądać od poety prostoty, tak poeta ma prawo żądać od czytelnika wyobraźni), ale postulat prostoty dotyczy i jej. Metafora także może być na tyle „przespekulowana", że aż zła. Metafory błyskotliwe to zazwyczaj także metafory proste.
Przykazanie siódme: wiersz powinien być lakoniczny
To wiąże się z postulatem prostoty. Oczywiście, niekoniecznie wiersz musi być epigramatem (ideał lakoniczności!), wiersz epicki (homerycki, „panatadeuszowy", gatunki w rodzaju traktatu, dytyrambu, litanii itp.) ma wręcz prawo do rozlewności. Lakoniczność jest jednak walorem. Dlaczego? Dlatego, że przegadanie wiersza to wada nieznośna.
Tu znowu działa prawo kontrastu: jeżeli w szlachetnie prostym i lakonicznym wierszu uda się nam powiedzieć coś ważnego, to ta amplituda treści i formy pozytywnie zdumiewa. Ktoś powiedział, że poezja jest sztuką eliminacji słów. Ani jednego zbędnego słowa w wierszu! Proszę o tym pamiętać. Proszę zawsze zaczynać poprawianie napisanego wiersza od wyrzucania słów zbędnych.
Za jeden z najciekawszych erotyko w, jakie znam, uważam zaledwie czterowersowy wiersz mego nieżyjącego już przyjaciela Janusza Leppka:
patrzyłem na ciebie
z okna wieżowca,
lecz to na pewno
nie byłaś ty
Proszę się wczytać w ten tekścik. Ktoś stoi w oknie wieżowca. Może dziesiąte, może dwunaste piętro... czeka na ukochaną. Może na dole jest przystanek autobusowy... Jedna dziewczyna, druga, trzecia, ona - nie ona, ty - nie ty... Bohater wiersza szamoce się, biega od okna do ściany, uchyla firankę, wypatruje... Znowu... na pewno... nie ty... Jakże króciutki wiersz i jaka wspaniała scena! Jaki

teatr wyczekiwania! Ile emocji! Ile szamotaniny! Ile trafionej psychologii sytuacyjnej! Oto, co może lakoniczność! Nie trzeba wielu słów, żeby wiele powiedzieć.
Przykazanie ósme: wiersz niechaj będzie niedosłowny, niedomówiony i otwarty
Wiersz nie jest tożsamy z jasnym, jednoznacznym wykładem. Wiersz powinien kryć w sobie tajemnicę - jak pączek słodkie nadzienie. Z punktu widzenia tekstologii wiersz jest bytem fenomenologicznym - niepowtarzalnym i istniejącym wbrew logice obowiązującej w innych przypadkach.
Na przykład dosłowność pożądana w wielu innych komunikatach językowych (choćby w języku prawniczym) może być w języku liryki balastem. Wspomnieliśmy wyżej o metaforze. To ona jest królową tropów poetyckich. A jest ich wiele - właśnie dlatego, że język liryki ma swoje wyspecjalizowane chwyty i narzędzia. Wszystkie one na ogół istnieją po to, by unikać dosłowności i język potoczny zastępować w wierszu językiem zmodyfikowanym artystycznie.
Dam przykład genialnej metafory i niedosłowności. To znany wiersz Norwida pt. „Czułość":
Czułość — bywa jak pełny wojen krzyk,
I jak szemrzących źródeł prąd,
I jako wtór pogrzebny...
I jak plecionka długa z włosów blond,
Na której wdowiec nosić zwykł
Zegarek srebrny — —
Zamiast opisywać czułość, Norwid porównał ją do dewizki zegarka, którą wdowiec uplótł z kosmyka włosów zmarłej żony. Wmyślcie się w tę sytuację, wczujcie się w nią: starzec wyjmuje z kieszonki kamizelki zegarek, muska kciukiem włosy swojej ukochanej, która odeszła, wraca myślami do niej, oddaje skrytej pieszczocie minione wspomnienia... A więc i tak można opisać czułość!
Powiecie: ależ ile więcej można powiedzieć o czułości! Nie, ten wiersz Norwida dowodzi, że można, ale nie trzeba. Niedosłowność „rymuje się" z niedomówieniem. Choć w wierszu dobra pointa to prawdziwy skarb, to ona może także polegać na zawieszeniu głosu, na niestawianiu kropki nad „i".
Niedomówienie i niedosłowność potęgują wieloznaczność wiersza.

Wiersz me musi być jednoznaczny. Dobrze jeśli budzi różne skojarzenia i interpretacje. „Co poeta chciał w tym wierszu powiedzieć?" - to pytanie bez sensu. Wtajemniczeni wiedzą, że intencja poety jest sprawą drugorzędną, że dobry wiersz jest wieloznaczny, że odczytywany inaczej przez różnych odbiorców w zasadzie nie traci, a zyskuje na swym fenomenie.
Tak, dobry poeta potrafi trzymać czytelnika w cuglach, czyli narzucić mu jednoznacznie rozumienie swojego wiersza. I dobry poeta tak czyni. Ale bardzo dobry poeta czyni inaczej: pozwala, by wiersz, jak dorosłe dziecko, odrywał się od niego i żył swoim własnym życiem.
Przykazanie dziewiąte: wiersz powinien wyrastać z pokory. I nie wstydzić się pychy
O co tu chodzi? O postawę poety. Poeta powinien, moim zdaniem, poczynać pisanie wiersza od schodzenia z cokołu i zrzucania spiżowej togi. Zamiast gęsiego pióra niechaj sięgnie po ogryzek ołówka. Poe­ta powinien z pokorą przyjmować świat i z pokorą weń wnikać. Być jednym z nas. Pamiętać o skromności. Chylić czoła przed drugim człowiekiem i tajemnicami świata.
Dlaczego? Dlatego, by zachować prostotę, zwykłość i „normalność" patrzenia i mówienia. Po to, aby zejść z koturn i aby unikać za wszelką cenę sytuacji, gdy wyda mu się, że jest kimś lepszym niż jest. Tylko smak „soli ziemi" na ustach poety jest smakiem, jaki ma trzymać go w swej władzy.
Ale są chwile, że poeta musi wejść na Mont Blanc i przemienić się w Tytana. Uderzyć pięścią w stół, rzucić sobie Ziemię do nóg, stanąć przeciw milionowi, kochać i cierpieć za miliony... Kiedy powinien przemówić do mierzwy ludzkiej głosem, za jakim ona pójdzie.
A więc: pokora czy pycha? Jedno i drugie, jedno i drugie. Ach, że też nie mamy w języku polskim słowa, które byłoby wypadkową tych obu sensów.
Przykazanie dziesiąte: poeta poddaje się natchnieniu
Ojcem i matką wiersza jest natchnienie. Co to jest: natchnienie? Ba! Wszyscy wiedzą, nikt nie może wytłumaczyć. Może psychologia aktu twórczego kiedyś „skodyfikuje" to pojęcie. Ja wierzę w natchnienie jako „szósty zmysł". Zmysł objawienia i olśnienia. Jest to na pewno stan psychiczny, stan szczególnej koncentracji, który 86 artyście (nie tylko poecie) dodaje skrzydeł. Wtedy obraz „się sam maluje", wiersz „się sam pisze"... słowa płyną spod pióra jakby dyktował je niewidoczny demiurg sztuki.
Natchnienie to wszystko to, co w fenomenie pisania nie poddaje się racjonalizacji. To tajemnica tworzenia. Niekontrolowana siła sprawcza. Natchnienie to napęd wywołujący autoekspresję. Specyficzna koncentracja spoza obszaru odruchów kontrolowanych.
„Zawodowy" poeta (dobry rzemieślnik) potrafi, rzecz jasna, napisać wiersz na zimno, bez żadnego natchnienia. Ale prawdziwa, wielka, gorąca poezja powstaje niemal zawsze w jakimś uniesieniu i przy udziale „niewidocznej ręki"; czytaj: przy udziale ogromnego zaangażowania emocjonalnego ł twórczego.
Dlaczego natchnienie ma znajdować się w takim, jak ten, dekalogu? Bo poeta, który ma cyniczny stosunek do natchnienia może już przestał być poetą, tylko jeszcze o tym nie wie?
*
I to już wszystko. Tak widzę mój „dekalog dobrego wiersza". W mojej gradacji wartości i z punktu widzenia własnego doświadczenia czytelniczego wymienione wyżej walory są najistotniejsze. Oczywiście, zbyt wiele nadyskutowałem się o literaturze, by upierać się przy niepodważalności tego dekalogu. Prawdopodobnie można napisać jeszcze kilka takich kodeksów inaczej pozycjonujących wymienione wyżej walory lub zgłaszających inne cechy niezbędne w tej wyliczance. Może więc każdy z nas powinien ułożyć swój dekalog? Może każdy go ma, tylko sobie tego nie uzmysłowił? Jedno jest pewne: poezja istnieje bez jakichkolwiek dekalogów. Ale też istnieć nie może bez bądź to zbiorowej, bądź indywidualnej wiedzy o jej arkanach. Bo życie ludzkie w dużej mierze wypełniają konwencje. Sztuka, choć być może wynika z potrzeby naturalnej, realizuje się w formule konwencjonalnej. Konwencja zaś to zasada, l nie ma się na co obrażać - gdyby zabrano nam konwencje, to tak jakby zabrano nam wodę i powietrze - do tego etapu dotarliśmy w procesie cywilizacji. Dlatego rozmowy o sztuce są tak ważne. Przynajmniej dla tych, którzy dotrwali do końca tego tekstu.


Leszek Żuliński




  • luty 12, 2018 10:59


    Tu spojrzenie Roberta Miniaka



    Podstawowe zasady pisania dobrych wierszy.

    Robert Miniak




    Często zadawanym pytaniem - szczególnie przez początkujących poetów - jest pytanie o sposób napisania dobrego tekstu literackiego.
    Trudno jest jednoznacznie zdefiniować "poprawność" poetycką, ale istnieje kilka przesłanek, o których mowa będzie niżej, które być może, pozwolą zobiektywizować podejście do poezji i wprowadzić Twórców w podstawowe arkana i pojęcia teoretycznoliterackie.

    Myślę też, że są też między nami tacy, którzy chcieliby odpowiedzi na pytanie, czy to co piszą jest chociażby "teoretycznie" poprawne. Chcieliby się rozwinąć literacko a mają trudności z dotarciem do fachowej literatury przedmiotu. To właśnie z myślą o nich rozwinę niżej, kilka podstawowych tez pana Krzysztofa Kuczkowskiego znanego poety i redaktora naczelnego poetyckiego pisma TOPOS o najczęściej popełnianych błędach w poezji.

    Zaznaczam, że wszystkie uwagi dotyczą tzw. nurtu poezji współczesnej, bardzo oszczędnej w formie, najczęściej bezrymowej i niosącej wiele treści pozawerbalnych (pozasłownych). Proszę potraktować te przemyślenia jedynie jako kawałek tekstu teoretycznoliterackiego, nie zaś jako wyrocznię. Każda wypowiedź poetycka jest indywidualna i przez to cenna. Przykłady, których użyłem ilustrując tezy same w sobie i użyte w odpowiedniej stylizacji nie zawsze muszą być błędne. Ja sam jestem postrzegany jako anachronizujący wierszopis i - bynajmniej w niektórych nurtach tego co piszę - nie zamierzam się zmieniać.

    Może jednak, komuś się przyda wiedza o najnowszych trendach w poezji polskiej i kilka drobnych uwag dotyczących tego, czego unikać w wierszach.

    Może na początek - lista grzechów głównych:

    1. Dłużyzny, czyli tak zwana wata słowna, wypełniacze, niepotrzebne słowa które wnoszą niewiele, długie frazy, np.:
    Schowany za granatowym niebem wśród tamtej kryształowej tarczy mojego najpiękniejszego na świecie księżyca

    2. Nieoryginalny, bardzo oklepany język:
    nie ma miłości bez radości

    3. Abstrakcyjne sformułowania, brak konkretu, abstrakcyjne przenośnie:
    włączone sprzęgło latawca

    4. Wytarte, bardzo popularne sformułowania, tzw. klisze słowne i banały:
    miłość jest piękna, a prawda boli

    5. Pisanie rzeczy oczywistych, wiersz powinien sugerować, nie dopowiadać, rozwijać nasze zmysły i wyobraźnię poprzez omówienia czyli pisanie nie wprost:
    deszcz pada na ziemię a słońce świeci na niebie

    6. Pompatyczność, koturnowość, zadęcie:
    Poezjo wielka jak wszechświat, widzę duszę Twoją

    7. Naśladownictwo, wtórność:
    w tym miejscu warto byłoby wspomnieć o plagiatach. Nie jest błędem zacytowanie fragmentu cudzego utworu w swoim. Wiersz jest dobrem w pewnym sensie publicznym i o ile nie narusza się zasad ustawy o ochronie praw autorskich, można z niego korzystać. Jednakże uczciwością poetycka jest wyraźne podanie źródła cytatu, brak tego elementu dyskwalifikuje piszącego.
    W przypadku naśladownictwa należy jednak oczywiście należy oddzielić typową (świadomą) stylizację np., na poezję Mickiewicza, która może być ładna i udana.

    8. Nieporadności składniowe; zawikłania, poprzestawianie:
    Starał się księżyc nad rozświetloną ulicą niechybnie do celu krążyć

    Taka forma najczęściej kusi młodych poetów, którzy chcieliby za wszelką cenę "udziwnić"wiersz i widzą w tym podstawę poetyckości. To nie do końca prawda. Częściej zniechęcamy odbiorcę zawiłościami i sugerujemy mu, że bardziej zależy nam na formie niż treści wypowiedzi. Jestem zwolennikiem tezy, że w najprostszych słowach można dostrzec znacznie więcej poezji niż w wymyślnych barokowych ozdobnikach. Ale to oczywiście tylko moje zdanie - RJM.

    9. Rytmiczne wyboje, czyli brak umiejętności prowadzenia rytmu wiersza tak by język się nie potykał -
    chodzi tu o utrzymanie określonej linii melodycznej wiersza - najlepiej przećwiczyć to kilkakrotnie powtarzając utwór na głos. Kiedyś odróżniało się na tej podstawie różne rodzaje wierszy, jambiczne, toniczne itp. Stałe położenie średniówki czyli załamania głosu pośrodku wersu było elementem bardzo istotnym. "Pan Tadeusz" jest napisany trzynastozgłoskowcem ze średniówką po siódmej sylabie.
    Dziś dopuszcza się duża dowolność w długości wersów. Dlatego nie musimy się już ściśle trzymać kanonów poetyckich ale należy o tym elemencie pamiętać - szczególnie przy wierszach tzw. klasycznych, (zbudowanych na zasadzie strof) a takich pojawia się wciąż sporo.

    10. Niekomunikatywność, hermetyczność, zamknięcie -
    wiersz powinien otwierać się dla odbiorcy i wprowadzać go w nowy wymiar, nie powinien być jasny tylko dla autora - z drugiej strony nie może być banalny. Dobry wiersz to odnalezienie kompromisu pomiędzy jednym a drugim.


    Do powyższych punktów sformułowanych przez Krzysztofa Kuczkowskiego i rozwiniętych przeze mnie w przykłady i opisy dodałbym jeszcze częsty grzech poetów jakim jest mieszanie stylów, czyli używanie zupełnie nie pasujących ze sobą wyrażeń i słów. Jeśli piszemy romantycznie to bądźmy konsekwentni nie wplatajmy "silnika"atomu"; czy tik-taków w wiersz!

    Zadumana mocą jastrzębowych oczu, uciekła we wrzosy pachnące doliną
    W koralowych ustach zadumanych smutkiem, mały biały tik-tak mieszał się ze śliną...


    Ponadto kilka drobnych uwag dotyczących samej formy pisania. Należy pamiętać, że umieszczając wiersz upubliczniamy go, i będzie on czytany przez wiele osób. Warto zadać sobie małą chwilkę aby poprawić chociażby wielkie litery na początku wersów, zamknąć je w pełne zdania lub odrzucić. O tym problemie, wynikającym z przeklejania bez korekty wierszy pisanych w Wordzie pisałem wcześniej. Jeśli zauważymy jakiś błąd interpunkcyjny zawsze też możemy go przecież poprawić.

    Jak sugeruje Krzysztof Kuczkowski należy też:

    1. Być ostrożny w doborze przysłówków i przymiotników; jak wszystko jest jakieś to już potem staje się bezbarwne; księżyc srebrny, jesień złota itp.
    2. Sprawdzać gramatykę, składnię (czy nie jest zawikłana) i interpunkcję; zanim się pośle (przy czym interpunkcji może w ogóle nie być - ważna jest konsekwencja - podkr. RJM)
    3. Nie spieszyć się. Dopóki jeszcze myślimy o tym wierszu to znaczy, że jest nie gotowy. Może to trwać nawet rok i więcej zanim dojrzeje i się zakończy.

    I wreszcie uwaga dla tych, którzy "boją się" czytać poezję współczesną albo pracować nad warsztatem.
    Najważniejsze nie jest to, że się naśladuje ale jak odrzuca się to naśladownictwo kiedy zaczyna się być dojrzałym. KAŻDY kto chce zostać dobrym poetą musi przejść fazę naśladowania i powielania stylu innych - tak samo jak muzyk naśladuje sposób gry swojego mistrza zanim wypracuje sobie swój własny styl. Nikt nie rodzi się z takim pokładem geniuszu (no może poza Mozartem) by bez ćwiczenia i poszukiwania stylu od razu pisać dojrzałą i przede wszystkim dobrą poezję.

    Pisanie dobrych wierszy to 30% talentu i 70% warsztatu czyli wprawek i pracy, pracy, pracy, pracy. I to nie polegającej na pisaniu swoich kolejnych produkcji i wysyłaniu do sieci ale ciężkiej pracy nad warsztatem, na którą składają się:
    - czytanie poezji,
    - pisanie wprawek, które nie mają być wierszami,
    - robienie ćwiczeń - np. dotyczących spostrzegania szczegółu,
    - poprawianie własnych wierszy, praca nad językiem i redukowanie błędów.

    Poza tym, pamiętajmy, każdy popełnia błędy, zaś krytykę warto przyjąć jako naukę.

    ____________________________________________________________________
    ten poradnik został zamieszczony u poetów po godzinach ===>
    http://poecipogodzinach.blogspot.co.uk/2012/01/podstawowe-zasady-pisania-dobrych.html

  • luty 15, 2018 10:34

    Spojrzenie Roberta Miniaka bardziej do mnie trafia. Jeśli bym miał pisać "co najwyżej" prozę poetycką, też daje wiele do myślenia.

  • luty 15, 2018 10:50

    proza poetycka jest ciężkim kawałkiem chleba, bo autor musi pamiętać, że porusza się bardzo wąskim pasem pomiędzy i o cienkiej granicy, za którą jest miałkość i banał.
    powodzenia

  • luty 12, 2018 11:13

    Ten jeden przeczytałem z ciekawością. Wrócę. Lecę do pracy.

  • luty 12, 2018 19:47

    Wracaj. Wielu piszących powinno się tu zatrzymać, a nawet dorzucić tu swoje cegiełki.
    Może warto spróbować złożyć myśli bardziej doświadczonych twórców w jakiś specyficzny przewodnik? Ja nie wiem. Czekam na wasze opinie i pomysły

  • luty 15, 2018 02:24

    Musi mieć to jakieś znaczenie co wiem. Poezja nie jest tylko polską przypadłością. Chciałbym zauważyć, że jest taka literatura krajów europejskich, azjatyckich i amerykańskich, która może zaprzeczać wielu z tych porad, szczególnie mówię o prawdziwej poezji, o liryce krajów anglosaskich. Znam przykłady. Pozdrawiam amanta tematu forum, może często pomóc, na pewno nie zaszkodzi. Ale to co cytujesz jest lekko anachroniczne.

  • luty 15, 2018 10:10

    Nawet łamacze stereotypów, kanonów, konwencji muszą się zgodzić, że pisanie w zgodzie z zasadami gramatyki i ortografii jest minimum, zwłaszcza dla początkującego składacza wersów.
    Zabawa słowem nie oznacza podawania czytelnikowi bełkotu.
    Piszesz anachronizm?
    Dziwne, bo zauważam, że nawet te "stare reguły" są w bardzo wielu przypadkach nieosiągalne dla autorów i nie jest to spowodowane łamaniem barier i kanonów, a zwykłym brakiem podstaw warsztatowych, nieumiejętnościa powstrzymania wylewających się myśli.

  • luty 15, 2018 11:02

    Tomasz Pułka „Ars poetica” z tomu "Paralaksa w weekend":

    „Codziennie widzę faceta, który zamiast psa ma kijek.
    (A pisanie wierszy to w rzeczywistości fraza «duży lotek,
    chybił trafił» i te kilka godzin spędzonych na fantazjach
    z pieniędzmi. Jedyną sztuką jest nie sprawdzać numerów.”