Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Nie pamiętam już, jak miały na imię okoliczne ptaki,
którym towarzyszyłam przy umieraniu 
cichej zabawie w zamykanie oczu.

One wołały na mnie It-it i chciały, żebym poszła za nimi.
Na dnie ziemi  mówiły  jest jaśniej, niż można przypuszczać,
a wszystko, co istnieje, dawno oduczyło się płakać.

Nie pamiętam już, dlaczego wcześniej nie biegłam ich śladem.
Być może były dla mnie zbyt szybkie,
albo właśnie zaczynała się pora kolacji.

A potem nagle je dogoniłam, jakby przypadkiem 
zaczęło grzmieć. 
Zanim się stłukłam, pomyślałam jeszcze, 
że czasami wszyscy jesteśmy ze szkła.

 

 

 

Zdarza się.

 

Ilość odsłon: 617

Komentarze

czerwiec 28, 2017 10:02

Pawle, a ja dopiero teraz zobaczyłam, że zostawiłeś tu komentarz. Dziękuję. Bardzo cieszę się, że spodobał Ci się wiersz. Tym bardziej, że to mój "najświeższy", więc może to znak, że idzie ku dobremu i warsztat się podciąga.

Pozdrowienia.

czerwiec 25, 2017 00:35

Po przeczytaniu najnowszego, wróciłem jeszcze do tego wiersza, żeby napisać, że jest piękny. Zaglądałem do niego już kilka razy od czasu publikacji, ale wcześniej nie zastawiłem żadnego śladu...

Pozdrawiam!

czerwiec 21, 2017 11:10

3x dzięki, Piotrze. :)

czerwiec 21, 2017 04:11

"3 x TAK!"...;)
pozdrawiam
Piotr

czerwiec 13, 2017 23:41

Yyy... Maracas*

Widać pora mi nie służy. ;)

czerwiec 13, 2017 23:39

Macaras, dzięki wielkie. :)

Dziwna, mi również miło, że zajrzałaś.

Imre, zatrzymałam się chwilę przy Twojej interpretacji, bo wydała mi się ciekawa i nieoczywista. Dziękuję.

Pozdrawiam serdecznie.

czerwiec 13, 2017 23:22

Dobry tekst. Następny nie, ale ten tak. Godny nominacji.

Konto usunięte

2-32-32-32-3

czerwiec 13, 2017 21:47

Bardzo mi się podoba.
Wydaje mi się bardzo bliski.
Tematyka jaką uwielbiam.
A i technicznie nie dostrzegam żadnego kulejącego miejsca.
Miło było poczytać.
Pozdrawiam.

Konto usunięte

2-32-32-32-3

czerwiec 13, 2017 21:17

Z przyjemnością przeczytałem i ten wiersz.

Tu sporo emocji ciemnych myśli... choć nie są one złe, raczej małej wiary. To tak jakby opowieść była ukryta w głębokich kanałach, bezpiecznych od wrogich działań i tylko kilka otworów we włazie dawało światło J nadzieję. Odczuwam stratę. Stratę możliwości odejścia w lepszy świat bez płaczu i kurzu na ustach. Peel jednak zostaje doznając porażki swoich ideałów. Ideałów wolności i pokoju. Szkło pęka. Można już tylko uciekać... W stronę spragnionej ziemi...

Dziękuję za możliwość poczytania

Pozdrawiam serdecznie

czerwiec 13, 2017 11:06

Ryszelie, cieszę się, że zwróciłeś uwagę na "bomby", o których nie chciałam tu mówić dosłownie. Wolałam by rozbrzmiewały gdzieś w tle, po prostu jako symbol czegoś niespodziewanego, a zarazem nieuniknionego. Dobrze, że je dosłyszałeś.

Dziękuję za ślad.

Pozdrawiam! :)