Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki





nie rozumiałam babki Marianny

jej kosych spojrzeń rzucanych znad rozżarzonych fajerek

gniewu zmieszanego z gdakaniem kur

wypełniającego szczelnie podwórze

jej bosych stóp śmigających po rżysku

ani przekleństw mamrotanych

niczym słowa litanii

nie rozumiałam dlaczego nie potrafi przełknąć rosołu

z własnoręcznie zabitej kury

dlaczego nie słucha śpiewu kosa

nie karmi klaczy jabłkami twardymi

jak jej dziewczęce piersi

dlaczego o świcie wydeptuje ścieżkę w stronę horyzontu

nie pozdrawiając bobu i czerwonej tarczy słońca

nie rozumiałam jakim sposobem pewnego wieczoru

zamieniła się w jaskółkę

kosym lotem przecinając niebo

zniknęła na zawsze



Ilość odsłon: 478

Komentarze

sierpień 29, 2017 13:35

Piękny wiersz,bardzo! Ciepły, niebanalny portret.

sierpień 29, 2017 13:35

Piękny wiersz,bardzo! Ciepły, niebanalny portret.

sierpień 29, 2017 13:33

Piękny wiersz, Azi, bardzo; ciepły niebanalny portret.


sierpień 24, 2017 09:05

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za komentarze :)

sierpień 22, 2017 12:48

Zabieram ten wiersz ze sobą, żeby wracać, gdy przyjdzie potrzeba.

sierpień 16, 2017 21:58

Wiersz jest klimatyczno sentymentalny, przypadł mi do gustu.
Pozdrawiam

sierpień 13, 2017 14:52

a mi się podobają te metafory są na pewno rzadziej spotykane niż w linku z typową prozą. Chociaż te początkowe porównania widzę inaczej:

nie rozumiałam babki Marianny
jej spojrzeń znad rozżarzonej fajerki
gniewu wśród gdakania kur
które wypełniało szczelinie podwórze
jej śmigania po ściernisku.

Reszta dla mnie trafiona.

sierpień 13, 2017 12:44

porównania nie mają sensu, nie w tym przypadku,
ale zawsze warto zobaczyć, że można pisać; tak po prostu, tak pięknie:

http://fabrykatanichbutow.blogspot.com/2013/07/roman-knap-jaskoka.html

sierpień 13, 2017 12:38

mars dobrze sugeruje odzielenie litanii, bo tekst równie dobrze radzi sobie bez niej, zobacz:

nie rozumiałam babki Marianny

nie rozumiałam jakim sposobem pewnego wieczoru
zamieniła się w jaskółkę
kosym lotem przecinając niebo
zniknęła na zawsze


zwłaszcza, jeśli to ma być tylko kontapunkt - niech nikt nie zrozumie :)

chociaż opowieść warta rozpisania!!!! - upieram się! :)

sierpień 13, 2017 07:49

Słowo wylatuje dobre lub złe, w Jaskółce Romana Knapa, ładne wyleciało ostatecznie. Ot, cała różnica.