Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Mój prastary duch mieszkał w kozie i palmie,

doświadczał okrucieństwa walki,

uczył się cierpliwości od rybaka.

 

Po raz kolejny przyszedłem na świat w Wilnie

jako syn żydowskiego księgarza,

z dzieciństwa pamiętam kołyskę utulną,

długie noce, pustkę i chłód.


Ogrzali mnie chasydzi,

światło dotykało wileńskich piwnic,

 

w gorączce patrzyłem,

jak drukarnia ojca płonie,

języki ognia pochłaniają kolejne bele papieru,

liżą mój strach, oplatają ojca,

a płomienie unoszą jego krzyk.

 

Ty ojcobójco – mistrz Towiański wiedział,

że trawi mnie ogień.

 

Zapijałem głód wodą, by ugasić pożar,

chrzest przyniósł tylko nowe imiona –

Jan, Andrzej,

nie oczyścił mnie, nie zbawił.

 

Byłem najwierniejszym Żydem

w Kole Sprawy Bożej. Dzisiaj wiem,

zgubiłem drogę.

 

Wybrałem zwyczajność, nie pali, nie boli.

Seks za pieniądze, zamknięte drzwi.

Kiedy duch się kurczy, syte ciało puchnie,

zjada godziny, trawi wspomnienia,

rozrasta się i układa w codzienności –

jest dobrze, jest bezpiecznie.

 

Ruszam drogą ojca,

przede mną kamyczki, kosteczki

obrane przez samotność.

Ilość odsłon: 140

Komentarze

wrzesień 10, 2017 02:05

Dziękuję, Czorciku. Nie piszę opowiadań, ale może zacznę ;)

wrzesień 09, 2017 19:47

Bardzo mi się podoba. Myślę, że piszesz także dobre opowiadania.

wrzesień 05, 2017 01:32

Ado, Marsie, Pawle, Milo, pięknie dziękuję!

wrzesień 04, 2017 10:09

nie będę się czepiał. dziękuję za wiersz.

wrzesień 03, 2017 22:01

bardzo mi się podoba i moim zdaniem zasługuje na wyróżnienie.


wrzesień 03, 2017 21:45

Umiejętnie poprowadzona opowieść, bardzo poetycko i refleksyjnie. Jednak ta historia bardziej pasuje do prozy poetyckiej i bliższa jest tej formie przekazu. Lapidarność mowy wiązanej nie służy takim historykom, gdzie czytelnik chłonie szczegóły, objaśniające klimat.

Ada

2-3

wrzesień 03, 2017 10:35

Bardzo ładnie, poetycko podany kawałek historii. Wrócę jak poszerzę wiedzę.Pozdrawiam:)

wrzesień 02, 2017 07:46

Doroto, Nurio, Arturze, dziękuję za lekturę i lad pod tekstem.. Tak, to stary wiersz - sprzed czterech lat i pojawiał się w różnych miejscach.
Garść informacji o Ramie, bohaterze książki "Mesjasze" György Spiró‎:
Gerszon Ram urodził się w 1812 r. Wilnie w rodzinie zamożnych drukarzy i wydawców dzieł hebrajskich.
Towiańskiego poznał na Litwie, zafascynowany jego ideą udał się za nim do Paryża, gdzie obok Mickiewicza, Słowackiego, Goszczyńskiego działał w Kole Sprawy Bożej. W sekcie wyznaczono mu rolę misjonarza - próbował bezskutecznie pozyskać dla sprawy Rothschildów, papieża Grzegorza XVI, bogatych Żydów z Jerozolimy, Holandii, Niemiec i Anglii. Po rozstaniu z towiańczykami porzucił drogę rozwoju duchowego i zajął się finansami. Stał się zamożnym angielskim przemysłowcem.

I ciekawostka z dziennika S. Goszczyńskiego:
27 listopada 1842, niedziela

(Adam Mickiewicz) mówił potem o widzeniu nowym Jana Andrzeja Rama. Nie czuł się usposobionym wejść w szczegóły widzenia; ogólnie tylko zapewniał, że jest bardzo ważne i prawdziwe stąd, że w nim było objawienie jednego z duchów najsilniej opiekujących się naszą Sprawą, o czym Adam wiedział od Mistrza (Andrzeja Towiańskiego), a co Ramowi było dotąd niewiadome.
Po przemówieniu Słowacki przystąpił pierwszy do Adama przepraszając go za wszystko, w czym mu kiedykolwiek zawinił; za czym nastąpiło ogólne pojednanie się.

wrzesień 01, 2017 23:27

ten wiersz czytałem wiele razy i obraz, który wykreowałaś, jest piękny. Wilno, w tamtych czasach, było ostoją żydowskości uczonej, talmudycznej (Gaon z Wilna) - chasydzi nie mieli czego tam szukać...
pozdrawiam

wrzesień 01, 2017 23:06

bryza paieru __ bela paieru