Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

w długich warkoczach dziewczynki chowają próżność uśmiechu

wydętych zabawnie kłamstewek na huśtawce - wiesz

nie umiem żyć gdzie indziej i tutaj zginę choć u mnie to ławkowiec

był piórem adolescenta

na bielone wapnem ściany xięgą bałwochwalczą

brunatnym a może brudnym berlinem marzeń osadzanych w buncie

przed wprawnym okiem własnego karla günthera - z chlebem w ręku

u mnie

 

był ocet i żyłem życiem stanu wron

płyty christie albo porter band i wernisaż starowieyskiego w oparach

systemowego absurdu jak wieczór w domu kultury – po nim osiedlowy

trzepak nieudolnego performance  bukowskiego do popularnych na metry

 

i równy pociąg do kobiecych stóp - w dłoniach kwitnącym

fetyszem – dewiacją jest milczenie niczym kopia hipokrytów kruszona

na tarczy opanowania rzeczy… oczywisto kuszącej a przez to świętej

niczym make-up zachwytu przed arystokratycznym pejzażem

na zamaszysty świat

 

miałem kiedyś warkocz oraz własny trzepak do kłamstw tylko

ginąć jakoś mi się odechciało i słów jest więcej niż octu na półkach

  

https://www.youtube.com/watch?v=gEYdB3ogYMw

Ilość odsłon: 332

Komentarze

listopad 23, 2017 11:30

dziękuję za te wersy, bo są równiez bardzo moje.

listopad 23, 2017 05:32

I moja prośba, skromnego czytelnika. Czy wiersz mógłby zostać na dłużej? Chciałbym czasem do niego wrócić. Za dzień, miesiąc..
Zrozumiem, jeśli nie

Pozdrawiam

listopad 20, 2017 23:25

Czytam ciekawy wiersz.

Widzę tu izolację niepozwalającą dorosnąć. To ciągłe pisanie o swoich dziecinnych emocjach staje się jedynym sensem. Ba! To tworzy świat, wewnętrzny peel. Trudno się wyrwać z obiegu zamkniętego swoich myśli, zwłaszcza jeśli nie widzi się wówczas nikogo, żadnego wzorca którego mógłby się peel uczepić.
I przychodzi taki dzień, niemożliwy jak zburzenie Muru gdzie już okno przestaje być wyczekiwaniem. Jest wyjściem.
Z mocnym uderzeniem o chodnik. To zderzenie z już-nieszarą rzeczywistością powala. A może uwalnia coś nad czymś nie umiemy zapanować. (Zupełnie jak wejście do lodowatej wody i szaleńcza próba zapanowania nad drgawkami) stąd te "dewiacje" w wierszu czytam dosłownie.

Peel daje i mi pewne przemyślenia. Czy budowany świat własnych wartości własnych wyobrażeń wart jest poświęcenia dla życia "normalnego"? Czytam tu że peel odechciewa się ginąć. Mnie też nieraz się odechciewa pewnie dlatego wciąż chcę być dzieckiem. Choćby wiecznie niedoskonałym zapisujący coś nad dwusetną stronę życia...

Dziękuję za wiersz i przemyślenia

Pozdrawiam

listopad 20, 2017 21:28

Zaliczyłem. Kierunek na tak.
Pozdrawiam

listopad 20, 2017 20:52

Dla pewnych motywów warto było przeczytać. Dobre podsumowanie.

listopad 20, 2017 07:50

"
Marcin Legenza
2-32-3
listopad 19, 2017 22:20
Przesilone. Źle się na to patrzy, tak z dystansu. Za dużo zapożyczeń. Są słabo wkomponowane. Na nic to nie działa. Na mnie też. Wydawałoby się, że jest to szkic, jakaś improwizacja zapisu. Myślisz, że to tak ma wyglądać? Nie liczę ci lat. Zajmie ci to coś, jak każdemu. Żeby pisać nie wystarczy wykształcenie."


...tradycyjnie - pieprzysz jak na mękach

listopad 19, 2017 22:20

Przesilone. Źle się na to patrzy, tak z dystansu. Za dużo zapożyczeń. Są słabo wkomponowane. Na nic to nie działa. Na mnie też. Wydawałoby się, że jest to szkic, jakaś improwizacja zapisu. Myślisz, że to tak ma wyglądać? Nie liczę ci lat. Zajmie ci to coś, jak każdemu. Żeby pisać nie wystarczy wykształcenie.

listopad 19, 2017 20:22

smakuję a tym bardziej pociąg do stóp i milczenie)))

listopad 19, 2017 15:14

...drobiazg

listopad 19, 2017 12:19

Zapomniałam podziękować. Za wiersz i odesłanie w link też.
Dziękuję:)