Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

aktorka teatru piekieł maluje czerwoną szminką
usta, obywatelka stolicy, jej rola, to rola życia

 

– umrzeć i uciec przed symfonią świec, po raz
drugi. „tego kotu się nie robi” – umrzeć przyjdzie,

 

gdy się kochało wielkie sprawy głupią miłością,
a tu nic rekwizyty, jak ze sklepu: ocet, gąbka,

 

gałązka z cierniem i umyte ręce, czyste jak łza
pochodne pierwszych pięciu wierszy i niebo

 

artefaktów, dla głównej roli w deszczu po lewej
i po prawej heavy metal. kurtyna w górę pędźmy

 

do gwiazd, pytają ludzie czyim jestem więźniem?
– odpowiadam całkiem dyplomatycznie: kultura

 

– „to co zostaje, kiedy zapomnisz wszystko czego się
nauczyłeś
”. wiem, że są dwa światy, najtrudniej

 

jest nie pomieszać dialogów z ostateczną partią
szachów, zasklepione i zaślepione oczy tandetą

 

stołecznie nagą, sztuka mnie niemożliwie rozko-
chała, w imię prawdy o zaćmieniu


Ilość odsłon: 246

Komentarze

kwiecień 08, 2018 16:10

Dziękuję Michał. Cieszę się. :)

kwiecień 08, 2018 15:08

Chciałem głosować za tym tekstem, ale Katarzyna mnie ubiegła, i dobrze!
Pozdrawiam

_

2-42-4

kwiecień 08, 2018 14:48

Tu się nie ma z czego.radować, to jest rzeczywiście tandetne.

kwiecień 01, 2018 14:37

Dlatego uważam, że sztuka, choć nie dla każdego, powinna być dla każdego, bo jest wytworem serca.
Dziękuję pani Kasiu

kwiecień 01, 2018 14:29

M∀ks,
zupełnie nie rozumiem jak tytuł ma się odnosić do treści? Chyba jakieś mega wyolbrzymienie gdzie nie ma nawet miejsca na spacje ;-) Podobnie odbieram ten wiersz. Wers: Aktorka teatru piekieł...pierwsze skojarzenie ''Mistrz i Małgorzata'' może dlatego,że totalny misz-masz jak w książce.Mam dzisiaj jakieś rusofilskie skojarzenia bo te pierwsze trzy zwrotki kojarzą mi się z tym pięknym ale dziwnym krajem ;-) Nawet ta aktorka kojarzy mi się z takim stereotypem kobiety wschodu, ubranej na bogato, mającej dobrze wyglądać, obwieszonej złotem jak choinka w Boże narodzenie, no bo w końcu ten wers: jej rola, to rola życia...i wszystko jasne ;-) nawet ten zwrot: ''symfonia świec'' jakieś odniesienia do wiary prawosławnej, religii, śmierci. Wers: gdy się kochało wielkie sprawy głupią miłością, a tu nic rekwizyty: ocet, gąbka...to mi się z jakaś komuną skojarzyło, biedą i prostotą umysłową. Odnośnie czwartej zwrotki mam skojarzenia, że jest ona jakby przełomowa w tym utworze. Złoty środek, Zbawiciel. Osiągnięcie stanu NIRVANY. Dalej mamy znów jakiś pęd, myślę, że ten ''artefakt'' jest tu symbolem tego w co wierzymy lub nie, co de facto nas napędza. Szósta i siódma zwrotka bardzo logiczna ;-)
to ''najtrudniej'' z siódmej zwrotki przeniosłabym już do ósmej. Ósma zwrotka-zmora naszych czasów.

Pierwsze moje odczucia: WTF??? masło-maślane i mózg rozwalony na ścianie :-D Natomiast kiedy się wczytałam między Twoje pocięte wersy, to to jest piękny wiersz o miłości do sztuki. Pięknie :-) ale przez to, że pierwsze trzy zwrotki ( mini zwrotki, jak zwał tak zwał) wywołały we mnie jednoznaczne skojarzenia, to proszę bardzo sobie posłuchać:

https://www.youtube.com/watch?v=bvBiwKRLAbc



kwiecień 01, 2018 13:41

Dziękuję wszystkim za komentarze! Najlepszości i dobrej Baby ;)

kwiecień 01, 2018 13:18

Jesteś mądrym poetą. Świetny wiersz.

kwiecień 01, 2018 11:01

Max, nieco sparafrazuje mgłę: zbyt wymowne rekwizyty. Znowu zbyt patetycznie.
Pozdrawiam.

Konto usunięte

2-4

marzec 31, 2018 22:47

Bardzo wymowne rekwizyty
Zatrzymałeś mnie Maksiu tym wierszem
Nie lubię Świąt może dlaczego bardzo odczuwalne są dla mnie te emocje o których mowa w tekście

marzec 31, 2018 21:47

Maks no to pojechałeś bez trzymanki)))))pozdrawiam cieplutko