Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

często ją widzę 

siedzi smutna przy oknie

lub przymierza niemodne sukienki

stara miłość maluje usta oczy brwi

jak zwykle

podkreśla czarną kreską przeszłość

staje się barwna zwłaszcza kiedy

włączam telegraf i nadaję depeszę

 

kreska kropka kreska kropka

 

nasze bajki nie są już prostolinijne

krzywizny można rozpoznać na każdym obrazku

ostatnie zdjęcie trzyma nas mocno

w ryzach wszystkie pęknięcia zostały

starannie wyretuszowane

 

chcesz

mogę zrobić z siebie błazna

wyjdę goły na ulicę i będę wrzeszczał

jeszcze cię potrzebuję

 

kropka kropka kropka kropka

 

wiesz co – może zrobię ci perukę z dłuższych i

najjaśniejszych słów nie będzie widać

że rzeczywistość przeszła chemioterapię

 

robi się gorąco

puszczają lody

zobaczysz opłaca się walczyć

dziesiątki antarktyd czeka na zdobycie

dobre chęci meldują pełną gotowość bojową

idziemy do ataku – teraz

przyda się choćby motyka na słońce

 

kreska kropka kreska kropka

 

pamiętaj

jeśli zechcesz posłuchać

wymyślę dla ciebie najciekawszą historię

ułożę z ptasiego śpiewu

wiosenną symfonię – na suche usta

przesieję z mgły deszcz lekki i zwiewny

jeśli powierzysz mi swoją opowieść

wysłucham z uwagą nieruchomy niczym głaz

a gdy będziesz płakać

wypłaczę z tobą każdy smutek do ostatniej kropli

 

uczynię wszystko co zechcesz tylko

poczekaj – zróbmy sobie jeszcze jedno

selfie z wysięgnika

ale proszę

 

uśmiechnij się

 

 

kropka

 

 

 

                           (kwie)cień 2017
Ilość odsłon: 800

Komentarze

maj 15, 2017 14:20

Pawle, dzięki (po raz wtóry) za wskazówki
__miło mi, że ogólnie się podoba
...w kajeciku zaszły już zmiany w wersyfikacji, nad końcówką jeszcze pomyślę
Pozdrawiam serdecznie

maj 15, 2017 11:43

dobry wiersz!

nietrafione przerzutnia
"jak zwykle
podkreśla czarną kreską – przeszłość"

"ostatnie zdjęcie trzyma nas mocno
w ryzach" - ryzy same nie brzmią dobrze

"wiesz co – może zrobię ci perukę z dłuższych i
najjaśniejszych słów"

podobnie niżej - kilka kolejnych "odstawień", które duszą frazy i nic nie wnoszą

do przemyślenia

kwiecień 24, 2017 09:04

Ana, Twoja interpretacja ucieszyła mnie szczególnie, gdyż jest b. bliska zamysłom autora ...ta uniwersalność leżała u podstaw
__tym bardziej cieszy też obszerność komentarza... praktycznie wszystko zostało tu powiedziane
Mogę jedynie pięknie podziękować

Pozdrawiam Ciebie serdecznie
...i wszystkich czytających / komentujących
.

kwiecień 24, 2017 08:54

...bardzo mi miło, że tu ktoś zagląda

_Cytro, jeśli trafia, to mogę się tylko cieszyć
o to w końcu chodzi

_Gołębiu, dzięki za komentarz
oczywiście, są tu wersy, które wymagają jeszcze przemyślenia / poprawek
Ale "tysiące antarktyd czekają" na pewno nie... dlaczego? _otóż "tysiące antarktyd" jako wyrażenie, stoi w l. pojedynczej tak jak "grupa ludzi" , "zespół muzyków" , "stado ptaków" ...liczebnik, choć wskazuje mnogość, jest również tylko jeden
Ergo - "tysiące antarktyd CZEKA"
...co do reszty - cóż - może to kwestia odbioru

kwiecień 19, 2017 16:17

Życie jest praktycznie w każdym tekście, który się tu pojawia. Jeśli jest tu mięso, to drobno posiekane, mocno ukryte. Jakbym miał go szukać, to bym powiedział, że czułem je w drugiej połowie drugiej strofki, gdzieś w okolicach antarktyd ('czekają' winno być) i chyba tyle, gdzie poczułem, że pisane to o ludziach z krwi i kości, reszta wypada jak ręce w tańcu manekinom.

kwiecień 19, 2017 15:47

To jest dla mnie rozmowa ze wspomnieniem, próba ożywienia zdjęcia, pamięci. Zaczyna się nostalgicznie z tym (p)odkreśleniem przeszłości czarną kreską...

Potem jakby peel zyskał nieco autoironii, chłodnego dystansu, ale tylko po to, by następnie popaść w kolejny etap - deklaracji chłopca, który walczy z przemijaniem.

Następnie ta wspólna w zamierzeniu, wielowątkowa walka - z pełną świadomością ograniczeń, a raczej pomimo ich. Ubieranie bólu w słowa, malowanie kobiety od nowa.

A potem monolog staje się niezwykle liryczny, subtelny. Aż do "a gdy będziesz płakać wypłaczę z tobą każdy smutek do ostatniej kropli." Taka deklaracja, dla której warto przejść w jutro.

Jeszcze prośba o ostatnią wspólną uwiecznioną chwilę .

I bezwzględna kropka.

To nie jest dla mnie przegadany wiersz. Nie ma tu mięsa? Jest życie. I są naturalne przechodzące w siebie etapy, odcienie przeżywania bólu. Walki z nim.
Tak to czytam. Wybór sposobu komunikacji nie jest przypadkowy. Ale i niejednoznaczny.

Jedyne miejsce, w którym się nieco potykam to "peruka z dłuższych i najjaśniejszych słów" - te dwie różne formy stopniowania trochę mi się gryzą rytmicznie. Rozumiem powód. Ale ja sobie czytam: "z dłuższych, tylko jasnych słów".

Dziękuję, że mogłam przeczytać. :)

kwiecień 19, 2017 15:05

Za długi.

dużo można ukrócić, choćby tu:
a gdy będziesz płakać
będę z tobą do ostatniej kropli

ale nie wiem czy jest sens z tym walczyć, bo nie widzę tu mięsa.

kwiecień 19, 2017 13:09

Trafia do serca. Pozdrawiam,

kwiecień 19, 2017 13:00

...dziękuję Dziwna za wizytę i komentarz. Bardzo mi miło, że się podoba

Pozdrawiam

Konto usunięte

2-32-32-32-3

kwiecień 19, 2017 11:38

Piękny wiersz.Choć osobiście nie jestem zwolenniczką obszerniejszych form, tym wierszem mnie przekonałeś bym zmieniła zdanie.
Ale ostatnia zwrotka, od "pamiętaj" mogłaby być dla mnie samodzielnym wierszem.
Miło było poczytać:)