Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Stoję wpatrzony w odbicie chmur
i wiem, że często tu nie bywam.
Raczej czasami przechodzę,
popatrzę na szereg drewnianych laufrów;
huśtają jeszcze ramiona szerokie, choć słabe
i wiem, że często tu nie bywam.

Stoję nad chmurą ciężką a gładką,
zupełnie jak talerz niedzielnej zupy;
odsuwam na bok kłębek pietruszki-
pachną tak świeżo umyte włosy,
choć częściej farbą, by schować siwiznę
i wiem, że często tu nie bywam.

A kiedy wracam wreszcie do domu,
kiedy te wszystkie kałuże już suche,
nie będzie już miało znaczenia,
że znowu padał deszcz.
Ilość odsłon: 53

Komentarze

wrzesień 17, 2018 07:27

Joasiu, Leszku- bardzo Wam dziękuję za odwiedziny czytanie i komentarz.

Tak mniej więcej jest jak piszecie- chwila zatrzymania nad kałużą. A raczej kałużami...; )

Pozdrawiam

wrzesień 16, 2018 21:20

A ja inaczej.
Dom rodzinny i matka, jej troska i miłość w ramionach,
i pachnący niedzielny rosół,
lecz cóż
dorastamy i
każdy idzie w swoją stronę, wówczas brakuje czasu nawet dla niej
ale kiedy dom opustoszeje
osuszy się z łez
wówczas wracamy
do wspomnień.

Może zbyt nostalgicznie (ja) ale inaczej chyba nie potrafię czytać.

Pozdrawiam :)

wrzesień 16, 2018 20:58

Przyrodniczo-kontemplacyjnie dziś u Ciebie Wojtku, bez wątpienia wszystkim czytającym się spodoba
Pozdrawiam