Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki


niechciane dzieci same siebie amputują ze społecznego przyzwolenia
na bycie iluzją cierpkiego zaskoczenia że śmierć nie śmierdzi gnijącym ciałem
że szaleństw nie sprzedają w markecie i że nie jesteśmy sami we wszechświecie

te dzieci mieszkają zaraz obok i widzę jak skrobią sobie 
kiedyś je uwolnię z beznadziejnego wyobrażenia że życie jest tym co mają
tymczasem grają w gierki rodziców którzy chcą popisywać się 
że ola ładnie śpiewa a jerzyk zna wierszyki


................


szerokim nurtem 
kaskadami schodów do twych stóp
spływam ja 
wiązka erytrocytów i jakiś tam treści

dziesiąta rano a ja na ja rany powietrzem pieprzę sam siebie na kanale porno
szczęście, spuścić się na dłonie
szaleństwo
ku pe pu pa

nie mogę przestać

cieżko mielę palce na kotlety
będą miały dzieci w somali co jeść
choć pewnie powariują ze szczęścia na widok mięsa

kwadratak 
ciężko mi na głowie
mili państwo
a może ty mi powiesz
czemu kręcę się szybciej niż świat
przemierzam dni po klikometrze 

dlatego nie wychodzę z domu
choć to męczące kiedy godzina jest dobą

saturate chemicali popada w symbiozę przy pomocy ucha
ależ to miło zamknąć komuś usta jego własnymi słowami
nie wiecie o co chodzi ale cóż mam się tłumaczyć z każdego słowa?

gdybym czuł potrzebę pisania poezji to przecież bym to robił
a tak atak na wiersz przez stres nie pokonanego nie poko na na ne go
nagie ego otrzymuje chłostę
już za kilka dni
dorosnę i będę do rosły
ponad dwa 
albo metr kwadratowy owłosionej klaty

bdb  błądzę po własnym zrozumieniu a co dopiero nie ja albo inny we mnie
szaleństwo
odrobinę gestu gęsto zanurzonego w mazi snu
apogeum niewiadomych 
nie widzę ni chu na ma tata coś dla mnie?
uuuuuuu
nie przyznaje się do syna
karygodne
przecież nawet ładny jestem

nieszczelne połączenia między ośrodkami zmysłów mowy i mózgiem
przelewa się konsystencja czegoś
jak to nazwać
elemenciki elementów całości nie zgrywają się
ktoś poukładał puzzle młotkiem i oto jestem

siema

kanistry z nitrogliceryną ustawione w rządku
w porządku 
jeszcze żyję
rzucam w nie kamieniami
ekscytująca zabawa



]
jeb jeb 
pizdut

i tu się włącza
2:55 minuta "The Pills Won't Help You Now"



..................

jest we mnie niepokojącego wiele
kilka kresek na ciele i zabytki nie antyki
ale zbytki w użytku do palenia liści
relikty bez przeszłości doprowadzające do zniekształcenia
obrazu pokolenia zwiędłego i obitego jak szczeniak

wrzućmy go do wody władowanego do worka płóciennego
tak powinni zrobić rodzice gdy tylko zobaczyli że mam żyły
przecież to normalne że w takim żarcie jak ja
krew krąży odwrotnie niż potrzeba. cicho już

głowa ciężka od dymu zakłada kaptur jako rekompensatę snu
ułuda drąży tunele po czym wagony metra szmuglują resztki inteligencji
tam gdzie nerki oczyszczają mnie ze zła
odpowiednie miejsce by zostawić tam brednie

szczególnie lubię kiedy pisanie jest bez potrzeby
bez przekazu mimo że przekaz jest ale to tylko wasza wina
tu się noga powija i w powijak zalęga się gangrena
to wszystko rozpierdziela, poszukiwanie sensu
od boga po super stara czy banana co rano

diety obejmujące głód
w tym wyrażę siebie
nie czytaj jeśli czujesz potrzebę odczytania
szukaj niżej w tym co piszę jesteś ty
przecież zrzekłem się praw do słów
własnych w niejasno postawionej tezie
że jeśli znajdziesz coś ponad nie to sobie to węź
pójdź nad rzekę i wrzuć do niej w formie
jakiejkolwiek byleby miała ładny deseń

popierdolmy trochę przed zlotem
lub zjazdem po jazdę mam pytać czy oddychasz
czy czujesz że żyjesz bo jeśli nie czujesz to po co ćpałeś tyle
nic to nic tu i niczego jeszcze więcej
jestem lękiem że lek to także ja
na ten zawszony obraz słów w słojach
ustawione w komorze i może bomba tam
bomba deal i skłon do tego co myślisz
bo myślisz mam nadzieję

odbiorco?
masz moje nerki
niech stracę


.................................


jestem obłokiem we mgle




...............



cozaróżnica
dotykasz mnie więc ja ciebie też dotykam
inaczej się nie da o ile dać możesz coś innego
to daj czekam i czekam choć uciekł mi czas

c o z a r ó ż n i c a
pytam i nie dostaję w zamian odpowiedzi
czy jesteś czy obok czy czytasz wiersze pozostawione pod poduszką
bądź mi dobrą wróżką dając siebie w zastaw
zostawię wszystko penetrując możliwości tej postawy

sądź co chcesz co za różnica
możesz mnie mieć a nie chcesz
a gdy pójdę to zawołasz że mam być
i jestem siedząc na krześle
obok ciebie i tego komu dziś się oddasz 

jestem ale już nie długo
przypalę szluga wionąc dymem w twarz
tylko szarość, nie masz już barw
j a k o ś t a k

z innej bajki przychodzę
tam nie ma rycerzy i książąt brak
tam jestem sam 
nie znam twojej opowieści
ale czy chcę ją znać

smoczyce i księżniczki
najgorszej maści panie
a pokochałem taką
co się za obie podaje



......................


bez tytułu z tytułu tego że jesteś i ja jestem

nieodpowiedzialny
nieodpowiedni
nieprzystosowany
niekonkretny
niestosowny

chciałbym być dla ciebie snem
z którego budzisz się cała mokra
po którym rano żałujesz 
że obudziłaś się

szurnięty
smętny

chciałbym dotykać na tyle lekko byś nie odczuwała
i na tyle mocno być czuła dreszcze
ale by dreszcze nie przeszkadzały
bym mógł tak dotykać wiecznie

niedoskonały
niedostateczny
nieśmiały
niepotrzebny

chciałbym opowiadać cicho w ucho
tak byś rozumiała nie słysząc 
o tym jak uwielbiam cię dotykać
i czuć kiedy stroszy ci się skóra

tandetny
toporny
teoretyk

jesteś, bądź dla mnie
wiedząc kiedy kłamię 
to ważne póki nie przestanę
a nie wiem ile to potrwa

oszust
oschły
oziębły

jesteś piękna, pamiętaj
bo nie zawsze będę to mówił
sama powtarzasz że się powtarzam
a to ponoć źle... jesteś piękna, wiesz?

więc choć bywa że jestem
apodyktyczny
banalny
cwany
dołujący
eteryczny
fatalny
głupi
chamski
impertynencki 
jakośtaki
kłamliwy
lelekowaty
małostkowy
nieznośny
obleśny
prostacki
rozjuszony
smutny
tępy
upierdliwy
wredny
zbędny
to kochaj mnie trochę
kiedyś dorosnę do zmian



............


i tak od kilku lat w tej samej zerówce

wyksztuszam smołę z płuc
wypluta na ciepły asfalt
bez protestu wsmarowuje się 
czubkiem buta

wkurwienie, reakcja na chory świat
kreowany w miliardach barw i odcieniach
szarości i pasteli

amputuję oczy, rozerwę mózg
jeszcze chwila w tej niewybrednie nachalnej bajce
ciągnę to nosem
płuco roznosi krew a serce oczyszcza 
w miejscu nerki
usterki zamieniają mnie w inne coś

mam dość, chcę szeptać
KURWA 
oszpecone ściany
czyste, zachłannie czyste
wokół toczy się kurz 
galaktyką
KURWA
wymiękam
piję wrzątek z czajnika
zostawiając na dziubku resztki warg

*

pisk, pi pi pi pisk
w pizdu, pisk!

szybkie pociągi 
szybko po szynach
po ciąg i kobieta do której pociąg odczuwany
prowokują dziwki 
ładne 
pokazują nogi
odsłaniają biusty
brzuchami i dupami kręcą
a kiedy podejdę to nęcą
dziwki!
nie zaspokajają
mimo możliwości, drzemią we mnie
ogniem rozpierdalającym 
powinien się wylać, zaraz
a ta odchodzi mówiąc że jestem pierdolnięty

KURWA
nisko skłaniam czoło
obsesja, obłęd
cicho z gardła wypływa kolejna porcja porannej flegmy
nie mam nic, jestem biedny
zdezelowany, wiem o tym 
na chuj się patrzysz

miękko zapadam się we wczorajszych wymiocinach
musiałem mieć nadmiar siebie
krew
lekki posmak 
krew
rozcięcia pochłaniają skórę
krew
kocham siebie
jeść



...............



atrakcja wieczoru
ciche stęki i głośne dotyki 
ust i mokrych ciał
członki zaczęły zarastać 
kropelkami
pływam w tobie
mała śmierć 
bez trumny i imprezowiczów na pogrzebie

symbioza ciał
pasujemy 
jeszcze nie, za moment
moment dojścia
zatkaj usta bo usłyszą
zatkane ugryzły 
szał

odsuwam jej z czoła wilgotne włosy
sięgam palcem do warg
rozchylam i głaszczę
pam... zapomniałem
pięknie pachniesz

zatapiam się jeszcze raz
zapadam wpadam zatracam
zawsze to za szybko
około centymetra na sekundę
w jedną stronę aż dosięgam dna
i dalej póki nie usłyszę wewnętrznego głosu
już czas, nie ma wyjścia
i powoli wychodzę by się rozmyślić przed końcem
i zawrócić w drodze



..........

instynkty 
te zwierzęce będące częścią człowieczeństwa
pragnienia usilne, cisnące żołądek
odrywające splot od słońca
niskie pobudki jak łyk wódki czy odrobina heroiny
to co silniejsze od nas a nie pożywia
nie daje kolejnego dnia 
sytuuje niektórych z nas poniżej
w stanie odrętwienia 
z którego często nie wyrwą liście
trzeba użyć pięści i zmasakrować twarz

...............



amant

przepraszam, mogłaby pani mnie chwilę poreanimować?
zaraz przyjdzie mój kolega i zastąpi panią
ale póki co moje serce ustało
i to przez panią, bo na pani widok

poszła sobie, poleżałem pod ławką na przystanku
później wstałem, otrzepałem biały garnitur
pozostawiając na nim brud z dłoni

podjechała dziesiątka ciągnięta pod górę przez silnik w agonii
wsiadłem, zająłem pół miejsca i odprężyłem się
dwa przystanki bez kontroli, były dwa
stoję pod blokiem z którego okna zobaczę głowę wystającą
jest, czwarte piętro, dwoje oczu, podniosło się tętno

wbiegłem po schodach, zapukałem do drzwi
otworzyła ona, zatamował się oddech
powiedziała że słucha, to takie seksowne
dopadł mnie jej zapach, uderzył wzrok i wspomnienia nocne

przepraszam jeśli przeszkadzam, wydukałem dłubiąc butem w wycieraczce
chciałbym oddać to co jest i tak już pani
wyciągnąłem z torby laurkę o sercowym kształcie
to tylko symbol ale jeśli pani zechce to oddam prawdziwe

już trzymałem nóż (o kurde co za olbrzym)
i ciąłem się w okolicy nozdrzy anioła z medalika
usłyszałem zgrzyt, ona zatrzasnęła drzwi




................


zatrzymam przy sobie tą rękę
jest tak łudząco moja
palce tkwią w niej z tak nie zachwianą wiarą
rozprostowują się jakby miały duszę

chichot zaparował na szybie
dziecko z poczuciem palców w miejscu łaskotek
przyciskało twarz do szkła i wierzgało nogami
nieoczekiwanie dotyk znikł. mamo?

obarczona odpowiedzialnością głowa 
odpycha sie od chudych barków
z lewa z prawa głowa bark zabawa
w wahadłowe uderzenia serca. stop




..........


panoszę się w swoim świecie i każdym który jestem w stanie sobie podporządkować
ludzie to tylko systemy, symptomy, impulsy
koordynaty, skoordynowane odruchy, to co koordynuje
potrafię zdobyć nad tym kontrolę, być stymulantem
jestem wielki jak światy będące pod moją władzą

skromność? tylko udawana, nie ma prawdziwej
skromni to ci nie mający wartości albo nie uważający jej
jako składowej wartej wspominania

jestem inteligentny, przystojny, wiem że na mnie patrzysz
wiem że patrzą na mnie nieznajome, wiem wiele
kobiety myślą czy byłoby im ze mną dobrze
domyślają się że tak, igram z tym
i zostawiam z rozgrzaną wyobraźnią

cham, chuj
tak mnie nazywają
nie przeszkadza mi to
wiem że to z zazdrości



...............



listy, forma bezwierszowa

przeglądam stare listy, nic nie znaczą
kłują lekko tylko w świadomość końca pewnych spraw

że co? że jak? że niby ty i ja!?

nie warto wątpić, nie warto być delikatnym
szanować, wielbić. nie do ostateczności
nie można bać się skrzywdzić, zranić
zaprzepaścić tego czego i tak się nie ma
lub nie zdobędzie przez strach
lub złe pojmowanie oczekiwań innych

wymądrzam się, nie. tak sobie gadam żeby przestać myśleć
jeśli myśl w słowo upłynnię to już mam fakt
mogę się z nim nie zgadzać, wtedy napiszę kolejny tekst
z uwagami do uwag, a potem następny uważnie rozstrzygający uwagi wcześniejsze

przeglądam stare listy, wyjmuję z kopert kartki
pierwsze od kogoś, drugie moje własne
zawsze to robiłem, odpowiadałem na listy
nie zawsze je śląc

strach? przed odsłonięciem się
póki mnie nie znasz to ranisz płytko
póki cię nie znam masz ten sam atut
a każdy chciał być poznany, więc pisał
listy dostawałem, choć na dobrą sprawę
powinienem je palić przed otwarciem
nic mi nie dawały poza chwilą milczenia
czasem momentem radości, rozdrażnienia, smutku
bólu... wymieniać bez końca nie ma sensu
bo dziś okazały się krótką lekcją
tego jakim umiem być skurwielem
czasem dzieckiem z zapałką podpaloną
przystawianą do mgiełki perfum

pięknie pachniesz kochanie

nie ma. spraw które były życiem
moim czy innych, raczej wspólnych
choć na dobrą sprawę ciężko powiedzieć
mieszkam w tym domu, ale śpię na trawniku
smutne? nie, przecież los w moich rękach
mam obie i nic... "blanty kręcę, po to mam ręce"
odpowiedź tkwi w tym że nie przetrwam
nie ma mnie, nikt mnie nie zna nawet w części starczającej
by pojąć sens tego że żyję, może sensu nie ma
może, może, wymijam odpowiedź

przeglądałem stare listy
jeden od starszej przyjaciółki
brak kontaktu od lat
pomyślałem że się odezwę
ale czy jest sens, zapomnę o nim pewnie jeśli jest

przekręcam własne słowa
piszę? ja? on?
może to napisali ci co mnie ukształtowali
nie, nie znam ich, jeśli się kogoś nie zna
to czy można z niego czerpać. sens
w czymkolwiek, w drzewie obok drogi
jest więcej sensu, przynajmniej można się o nie rozbić
a ja? mnie najwyżej nie zapomnisz
zapomnisz. . .

człowieka statecznego w zmienności
bolącego, bez takich łatwiej trwać

*

my
potrafimy
złapać wiatr
i podarować go nowo poznanej osobie

ja
potrafię złapać wiatr
za nogi i zmusić go by stał
i zostaje tak a ja idę dalej

on
potrafi złapać wiatr
wyłowić z niego kilka słów
oddać je tobie

zawsze idziemy, idę, idzie dalej
stojąc w miejscu często
zasłaniamy oczy
i podążamy pod wiatr
 
Ilość odsłon: 183

Komentarze

październik 23, 2018 07:16

Trochę dużo, jak na jeden raz. To mi się chyba najbardziej podobało:
"szczególnie lubię kiedy pisanie jest bez potrzeby
bez przekazu mimo że przekaz jest ale to tylko wasza wina".
Ciekaw jestem, czy Komentujący przeczytali całość. - Ja nie wiem, na ile jest to do poprawy i jakiej, piszę inaczej, czerpię z innych źródeł, rzadko udaje mi się napisać dobry wiersz.
Pozdrawiam.

październik 22, 2018 15:31

szkice. do poprawy. no i spoko

październik 22, 2018 12:37

Jeśli chciałeś czytelnika obrazić tą sieczką z kukurydzy i buraków pastewnych, to ci się udało. Bez odbioru.
PS.Zaglądnę, jak zaczniesz pisać wiersze.

październik 22, 2018 11:49

Na jakie układy, aż tak Ci się rzuciło? Po tylu latach nie dotarło do Ciebie że mam w głębokim poważaniu Twoją opinie a Ciebie uważam za śmiesznego? Fakt, jesteś oporny na wiedzę, ale przynajmniej naucz się czytać ze zrozumieniem

październik 22, 2018 11:41

Grzegorzu, rozklejasz się. A przy takim podejściu do pisania jak powyżej (totalne niechlujstwo, wata, bylejakość, a tytuł to żenada), nie będziesz pan zadowolony. Co do mojego stylu komentowania, to pozostanie na takim samym poziomie. Nie licz na układy;-) i nie płacz...

październik 22, 2018 11:21

Znamy się jak łyse konie, w sensie poetyckim, Ty, ja, Marek, inni Poemowicze. Czy to naprawdę takie ważne, że kiedyś ktoś coś tam napisał? A potem napisał cos innego. A potem jeszcze innego, zmieniło mu się, miał lepszy i gorszy dzień. Samo czytanie i komentowanie to oznaka zainteresowania, doceńmy i to. A jeśli się jest w miarę fair, to inni też przestają być niegrzeczni i przyjmują postawę "przyjacielską". Ten tekst faktycznie jest warsztatowy. Chcesz, możesz go zostawić w takiej formie, skoro pracujesz online. Inni wstawiają wiersze skończone, gotowe i wyselekcjonowane. Co jest lepsze? Dla czytelnika - to drugie.

październik 22, 2018 10:26

Lena, ja tylko zauważam. Pamiętam reakcję na Anne Marianne, wcale nie jest łatwo być tu nowym, tylko tyle zauważam. Trudno tu kogoś zaprosić bez obawy, bo jak? Rozumiesz. Inna sprawa czy to portal warsztatowy, czy nie? Bo raz Marek ma do mnie pretensje że wrzucam txt skończone, a raz że w formie szkicu.

październik 22, 2018 10:16

Nie ma idealnego pomysłu na portal. Poemax to inicjatywa 'oddolna', warto ją wspierać zamiast narzekać. Zawsze można też zaangażować się samemu w ciekawe akcje, chciałam tylko zauważyć, że w takich przedsięwzięciach najtrudniejsza jest wytrwałość, czyli ciągnięcie tematu przez lata.

październik 22, 2018 09:52

Lena, zamiast odpowiadać takie wypowiedzi się banuje, a Tomka upomina.

październik 22, 2018 09:03

Biorąc pod uwagę to jak Tomasz ostatnio napisał o Pawle Podlipniaku, obawiam się, że nie mamy już ani jednego krytyka.