Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Okrążam ten klomb zszarzały

wykręcam numery milknące po chwili

wokół puste ławki zapraszają litościwie

miarowy krok – emocje amplituda rośnie

wskazówki robią swoje stoicko – obojętne

 

te same cyfry wieczność wydłuża się

jak definicja tautologii, zamieram

jedna z ławek ożyła niespodzianie

patrzy na mnie spod przyciemnionych rzęs intruzka

intymne minuty prysły, irytacja wzrosła

 

idę na przystanek, wracam

podgrzewając iskierkę w skołatanej głowie

intruzka patrzy wszystkowiedzącym okiem

znowu odchodzę na dłuższą chwilę.

Powracam intruzki nie ma, odeszła sama

zostawiając ślady, żałuję mogłem zagadnąć, poczekać.

 

Wyrzucam mały bukiecik idąc pod znany adres,

moja luba wypoczęta, nic się nie stało

spotkanie pokryła kołdrą zapomnienia

a zajęty stolik to nie inwestycja

sfrustrowany idę ku swoim pieleszom

za płytka cierpliwość, czy za długa próba?

Ilość odsłon: 63

Komentarze

luty 08, 2019 20:30

A witam Cię Joasiu, widzę że tydzień pracy masz za sobą, a zatem udanego weekendu
Pozdrawiam

luty 08, 2019 19:48

i oto jest pytanie

pozdrawiam

luty 08, 2019 19:11

Dziękuję Cytro, tak to prawda
Pozdrawiam

luty 08, 2019 18:56

Twój frustrat , jest zupełnie odmienny niż moja frustratka.:) Moja mówi, raz kozie śmierć.