Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki



patrzę, jak rynek kładzie rękę na szpital kolejowy
i kończy grzebanie. w oczach przechodnia
pojawia się łza. kaskady cegieł, ściany w lamperii. koparki obojętne jak kapitał, przecinają piętra z precyzją excela.

wszystko obliczone, ale sięgnijmy dalej.
rozliczmy warzywniak, sprzedawców chleba,
złóżmy ofertę nie do odrzucenia.

załóżmy że kiedy przyjdzie czas,
przejdą na naszą stronę
i będziemy ich leczyć w pobliskim kościele.
tym bez wiary w obieg zamknięty
damy więcej parkowych ławek, wrony i kruki...

już są. nie mamy farby
Ilość odsłon: 66

Komentarze

luty 14, 2019 14:32

Dość fajny tekst - niby zaangażowany społecznie, ale 'w sumie mamy to gdzieś'... "przecinają piętra z precyzją excela" - ten excel zbija z prawidłowego toku myślenia; nie służy do cięcia,a do obliczeń (a to masz później). może jakiś zamiennik? np.laser lub coś koło tego. Pozdrawiam

luty 13, 2019 18:46

A w moim mieście szpital kolejowy włączono do sieci szpitali, podlega marszałkowi województwa.
Tym niemniej wiersz bardzo dobry porusza ważną życiowa kwestię, bo takie rzeczy gdzieś się dzieją
Pozdrawiam

luty 13, 2019 13:05

...świetne __przeczytałem z przyjemnością
Bardzo podobają mi się nawiązania: "oferta nie do odrzucenia", "wrony i kruki" co nas rozdziobią... __a "nie mamy farby" brzmi tak tragi-komicznie, że lepszego zakończenia trudno oczekiwać

Pozdrawiam