Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

widziałem ją w blasku słońca

trzymała w ręku meduzę

oślepiała moich pobratymców

widzieli ją tylko gwieździstą nocą

przechadzała się z odbezpieczonym granatem

najczęściej w pobliżu kościelnych wież

powiedziałem że jak jeszcze raz ją zobaczę

rzucę się na kolczaste druty


w odpowiedzi otrzymałem drwiący uśmiech

i coś jakby było częścią jej grzechu

ofiara mi nie wystarczy

żeby obiecująco umrzeć trzeba się przedtem kurewsko narodzić

nie zawsze byłam dziwką nie dawałam dupy po kryjomu

częściej chowałam ją w piaskowych dołach

nie sądźcie mnie po zapachu cudzych kłamstw

nie przekreślajcie za dobijanie starych koni


moje siostry mówiły na mnie kurwa o wielu twarzach

noc jest mglistą tarczą z odblokowanym spustem

jestem prochem strzelniczym strzelam i nienawidzę

roli którą otrzymałam od czarnoksiężnika z krainy liliputów

Pan i władca brudnego dotyku


- widziałem ją klęczącą na papieskim dywanie

przewracała strony książki znała ją już wcześniej

be zemnie nie możecie nic uczynić powtarzała szeptem

może kiedyś była kurtyzaną kardynała Richelie

lub nawet samego Cezara

może w źle wypowiedzianym imieniu

kryje się ubóstwo

przecież wyszła nago

jak każdy człowiek

wprost z sił nieczystych

             bólem

pokochałem jej znienawidzone twarze



Ilość odsłon: 44

Komentarze

luty 14, 2019 13:21

- Chyba grałem w szach maty ze śmiercią... podobnie do ciebie.

luty 13, 2019 18:59

Przypomina mi się "Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią" to taka dawna lektura
Pozdrawiam