Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Jesienna aura otwiera strony książek na scenach gwałtu.
Człowiek tuła się pomiędzy krawędziami.

Akt własności wypisany na skórze.
Grawer na ustach. Pocałunki zmieszane z kolcami róży.
Wgryzłeś się w mój język.
Nauczyłeś recytować poezję mową ciała.

Nagły, rozdarty wewnątrz własnej skorupy, pozbawiony sumienia. 
Przymiotnik. Element fabuły, bez którego
historia toczy się dalej. Zatacza kręgi. Pozbawia
horyzont złudzeń i piękna. Miliony małych miast
zbudowano w trosce o dobro i czułość.

Depczesz każde z nich. Pozostawiasz milczenie i okaleczone okna. 
Szyby pękają. Skóra, podatna na ból, szuka wiatru,
oddechu powietrza zmieszanego z kurzem.

Krzyk eksplodującego miasta.
Pluje krwią mieszkańców,
odłamkami szkła.

Przyszłam ratować cię przed samym sobą.
Ale to jak ratować pająka przed jedną z jego sieci.
Ilość odsłon: 182

Komentarze

luty 18, 2019 21:46

Gulliver wszedł z buciorami do Krainy Liliputów.

luty 18, 2019 13:06

...byłem tu już i czytałem parokrotnie, ale nie znajdywałem odpowiednich słów, by wiersz skomentować
__teraz widzę, że niektórzy (zwłaszcza Mith) odwalili tak wielki kawał dobrej roboty, że nic tu po mnie.... Zostawiam jedynie ślad - wg mnie trochę przekombinowane; mniej byłoby więcej

Pozdrawiam

.

luty 18, 2019 12:43

niesamowity wiersz
zaborczy i krwiożerczy
zadaje ból, ale czemu chce się jeszcze?
masochizm to???
czy jak?
o kurcze!

luty 17, 2019 22:39

witam
wracam tu któryś już raz

Jest tu wg mnie świat peela zdominowany przez jego lęki. ściany,sufity mają nie dopuszczać nikogo. a jednak. jest ktoś kto przebija się przez to. może po prostu znajduje właściwe miejsce na ciele, może właściwe słowo: "nauczyłeś recytować poezję mową ciała", które woła o pomoc.
jednak jak wskazuje puenta, "ratownik" wtapia się w ścianę nim ja przejdzie. staje się jednym z miast, które peel ugniata i formułuje na swój świat.

..tragiczny toksyczny obraz człowieka zamkniętego w sobie

pozdrawiam

luty 17, 2019 09:13

„1 - Jesienna aura otwiera strony książek na scenach gwałtu.

2 - Człowiek tuła się pomiędzy krawędziami.

3 - Akt własności wypisany na skórze.

4 - Grawer na ustach.

5 - Pocałunki zmieszane z kolcami róży.

6 - Wgryzłeś się w mój język.

7 - Nauczyłeś recytować poezję mową ciała.

Nagły, rozdarty wewnątrz własnej skorupy, pozbawiony sumienia.
Przymiotnik. Element fabuły, bez którego
historia toczy się dalej. Zatacza kręgi. Pozbawia
horyzont złudzeń i piękna. Miliony małych miast
zbudowano w trosce o dobro i czułość.

Depczesz każde z nich. Pozostawiasz milczenie i okaleczone okna.
Szyby pękają. Skóra, podatna na ból, szuka wiatru,
oddechu powietrza zmieszanego z kurzem.

Krzyk eksplodującego miasta.
Pluje krwią mieszkańców,
odłamkami szkła.

Przyszłam ratować cię przed samym sobą.
Ale to jak ratować pająka przed jedną z jego sieci.”


…zacznę od tego, że pająk w swojej sieci czuje się wyśmienicie i nikt nie musi go z niej wyratowywać i choć „obiekt” w tekście może być postrzegany inaczej, to raczej „pomagacz” starający się na to wpłynąć, ma jakiś problem.

No cóż, jak widać początek jest wyliczanką, która jako wyeliminowana nie byłaby nawet „opłakiwana”.
„Nagły, rozdarty” – tutaj trzeba by dokonać wyboru; rozdarty jest nagły, „rozdzierany” może być rozwleczony w czasie.


„Pozbawia
horyzont złudzeń i piękna.” – choć fraza bardzo fajna, to jest tylko zapchajdziurą, która nic nie wnosi. Kałużę, Chojnik lub psa też można pozbawić „złudzeń i piękna”

nie wiem czy miasta budowano aby zadbać o czułość – chyba że to pragnienie podlira. Zgrupowali się my w wiochy/miasta raczej dla bezpieczeństwa, lenistwa i „wygody”.

„Skóra, podatna na ból, szuka wiatru,
oddechu powietrza zmieszanego z kurzem.” – tutay też jest fajnie, choć próbowałem sobie wyobrazić, jak skóra poszukuje oddychającego sobą powietrza – nie udało się mnie to.

„Krzyk eksplodującego miasta.
Pluje krwią mieszkańców,
odłamkami szkła.” – ta strofa karykaturalnego egzystencjalizmu, została przetworzona przez wszystkie style, tzw. lyterackie.

Tekst sklecony zgrabnie, taki dopracowany pączek, a że w pączkarni pączków przebywa tysiące, to powyższy, jak wszystkie inne zostanie zjedzony i po chwili zapomniany.

- taaaaa, no… a że ja się nie znam, to elaboratem dopchałem poranną yerbę

luty 16, 2019 19:01

Ten kolejny z Twoich tekstów które czytam, ma głęboko psychopatyczny urok. I nie jest to "trolling", po prostu boję się peela.
Pozdrawiam.

luty 15, 2019 22:06

Wydaje mi się, że to jest studium autora, peelka odkryła jego zło. Ale czy muchy kochają najbardziej, a może dlatego wpadają w jego sieci. Horror wciąga. Pozdrawiam.

luty 15, 2019 21:08

Dla tego wiersza warto kupić tomik :) dziękuję Ci bardzo. Przecudnej urody to wiersz, ostry. Brawo poeto.

luty 14, 2019 20:00

Wiersz wygląda jak streszczenie mocnego horroru i w takiej formie do mnie przemawia
Pozdrawiam

luty 14, 2019 17:38

...polecono mnie owy sztych - zajrzę później raz jeszcze