Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

korzeń żywokostu
w rękach dziadka
lekkie drżenie

#2
rozmiękła ziemia
w rękach dziadka
lekkie drżenie

/płot/

Ilość odsłon: 145

Komentarze

luty 25, 2019 16:11

Próba haiku pisana aby rozruszać temat:)
Ale tak.. to nie miał być pusty tekst.
Drżące-podnieceniem, wzruszeniem, starością...
myślałem tu o człowieku, który pomimo wieku na coś jeszcze czeka. Na wiosnę czy lek na bóle. Bo chce jeszcze żyć...

Dziękuję za Twój komentarz Leno. Jak zawsze daje mi do myślenia

Pozdrawiam

luty 25, 2019 15:54

druga wersja, bez żywokostu, jest dla mnie niezrozumiała.
pierwsza, lepsza, jednak też nie do końca ją odczytuję. być może dziadek wyrywa te korzenie dla chorej babci, ale to już moje fantazjowanie. skąd drżenie? :)

pozdrawiam

luty 24, 2019 07:29

Dziękuję Joasiu.
Tak. Pierwsze jako nawiązanie do tematu
drugie dodałem też bo... mi się podoba:)

Pozdrawiam

luty 23, 2019 22:32

Ładne
i pierwsze, i drugie, bo
widzę tu wielką miłość i przemijające życie,


ale pierwsze (jak dla mnie) bardziej nawiązuje do zadanego tematu

Pozdrawiam :)

luty 18, 2019 22:50

To ja dzuękuję Ewo, piękne wspomnienia przywołałaś.Pielęgnuj je. Często to nnajlepsza rzecz jaką możemy zrobić dla bliskich.

Tobie Leszku również dziękuję. Miło Cię widzieć

Pozdrawiam

luty 18, 2019 19:17

Dla mnie pierwsze, takie naturalne, prawdziwe
Pozdrawiam

luty 18, 2019 12:18

hej!
imre!
jakie piękne dla mnie jest to haiku:)

bardzo obrazowe i bardzo dla mnie prawdziwe:)

widzę obrazek z dzieciństwa!
dziadka, który pokazał mi jak wygląda żywokost
właściwie to nazwę mi powiedział, bo roślinę znałam doskonale
widywałam ją zawsze gdy byłam nad brzegiem rzeczki, okalającej nasz dom
rosła tam gęsto
krzaczek przy krzaczku:)
Imre! widzę nasz dom i rzeczkę a wzdłuż niej mnóstwo fioletowych dzwoneczków!
i małą Ewę, która idzie z dziadkiem, trzymając mocno jedną ręką dłoń dziadka, a w drugiej niesie koszyczek
i widzę dziadka wykopującego korzenie żywokostu, potem w koszyczku zanosimy je do domu, mama je trze na tarce, podgrzewa czy pruży, i powstaje papka do smarowania obolałych rąk dziadka
:)

Imre! piękne dzięki za ten obrazek!