Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki


Moich zabawek nie dam nikomu
i nie wyniosę ich na podwórze.
Bawię się nimi, gdy jestem w domu,
na mym piętrusie, na samej górze.


Koledzy grają piłką ze szmaty,
ja mam skórzaną, prezent od taty.
Nie dam jej kopać po brudnej trawie,
zostanie w domu, sam się nią bawię.


Patrzę przez okno, w dół na podwórze, 
nie grają w piłkę, stoją przy murze. 
Piłka zgnieciona leży na trawie, 
grać czym nie mają, już po zabawie.


Szybko, jak mogłem, chwyciłem moją,
zbiegam po schodach, patrzę, wciąż stoją.
Spojrzeli na mnie, zdziwione miny,
(może mnie wezmą też do drużyny?).


Jest nowa piłka - krzyczę z daleka.
A tata tylko tej chwili czekał.
Pokiwał głową, dwa kciuki w górze,
więc postawiłem się też przy murze.


Możesz na trawę wyjść z nami śmiało,
zawsze jednego nam brakowało.

I kopaliśmy, aż się ściemniło.
Takiej zabawy jeszcze nie było.


Bardzo zmęczeni siedzimy w kole
i wspominamy strzelone gole.
Wiecie, to był nasz najlepszy mecz.
Skórzaną piłką - wiadoma rzecz!


Chodź już do domu - to mama woła.
Odrobisz lekcje, bo jutro szkoła.
Na schodach słyszę: Wspaniale grałeś!


I łap swą piłkę - bo zapomniałeś!



Ilość odsłon: 175

Komentarze

kwiecień 18, 2019 21:35

Pamiętam ten wiersz,
pamiętam, że podobał mi się i nie zmieniam zdania.
Pozdrawiam

kwiecień 17, 2019 12:51

nie ma sprawy :)

kwiecień 17, 2019 12:18

grzybowa, musimy kiedyś wspólnie napisać wierszyk
dla dzieci. Wtedy będzie wszystko dobrze.

mars, tak, to jest tylko wierszyk dla małych chłopców, dlatego taki "z grubsza ciosany". Pozostałe uwagi uwzględniłem.

Leszek, dziękuję za komentarz.

Lena, angielskie powiedzenie mówi, że sarkazm, to
"the lowest form of humour but
the highest form of wit".
Tutaj niestety brak sarkazmu. Wierszyk był pisany
4 lata temu i opisuje prawdziwe podwórko i prawdziwe zdarzenie. Brak drugiego dna.

dziwna, masz rację.

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i pozdrawiam.

kwiecień 17, 2019 10:04

pamiętam ten wiersz
ale miło przeczytać jeszcze raz
i zgodzić się z przesłaniem
a jakże by inaczej
drugi człowiek potrzebny nam do życia jak woda
i nieważne czy mamy dziesięć, dwadzieścia czy pięćdziesiąt lat


i ten wers, o którym mars mówi, popraw

pozdrawiam:)

kwiecień 17, 2019 08:42

ja nie odczuwam sarkazmu
tylko raczej jachowiczyzm
nasiąknięcie za młodu tego typu literaturą dziecięcą
trąci, żeby nie wiem jak się starać

akurat w opisie podwórka z lat 60tych uładzenie i nawet ta nuta dydaktyzmu się bronią

kwiecień 17, 2019 08:35

Dziwny wierszyk. W miarę dobrze napisany, uładzony, ale jakoś ... za bardzo. Czytam i mam wrażenie, że to sarkazm. Ciekawe czy inni podzielą moje zdanie. Pozdrawiam

kwiecień 16, 2019 21:02

No całkiem, całkiem. Przecież i rymowanka może tu śmigać
Pozdrawiam

kwiecień 16, 2019 20:41

Wierszyk jak wierszyk - jedyny atut to brak silenia się na połetyckość. Popraw sobie wszędzie - spacja przed i za pauzą. No i sylaba nadmiarowa tutaj: "A tata tylko na ten moment czekał." (proponuję: A tata tylko tej chwili czekał.). Pozdrawiam

kwiecień 16, 2019 20:23

Zenonie - w tym wierszu początki prawie każdej zwrotki są fajne. Przemyślałeś też "fabułę", a dydaktyzm udało się utrzymać w ryzach.
Nie wiem dlaczego ostatnie wersy każdej zwrotki pieprzysz. Albo prawie każdej, bo chyba w 3 było nawet spoko...
A tata tylko na ten moment czekał - to już koniecznie trzeba dociąć.

"na mym piętrusie" - hehehe i to nie przez piętrusa :)

kwiecień 16, 2019 20:17

zaczęłam od komentarza
myślisz?
to już lece (dla marsa - lecĘ ;)
czytać :)