Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki


Moich zabawek nie dam nikomu
i nie wyniosę ich na podwórze.
Bawię się nimi, gdy jestem w domu,
na mym piętrusie, na samej górze.


Koledzy grają piłką ze szmaty,
ja mam skórzaną, prezent od taty.
Nie dam jej kopać po brudnej trawie,
zostanie w domu, sam się nią bawię.


Patrzę przez okno, w dół na podwórze, 
nie grają w piłkę, stoją przy murze. 
Piłka zgnieciona leży na trawie, 
grać czym nie mają, już po zabawie.


Szybko, jak mogłem, chwyciłem moją,
zbiegam po schodach, patrzę, wciąż stoją.
Spojrzeli na mnie, zdziwione miny,
(może mnie wezmą też do drużyny?).


Jest nowa piłka - krzyczę z daleka.
A tata tylko tej chwili czekał.
Pokiwał głową, dwa kciuki w górze,
więc postawiłem się też przy murze.


Możesz na trawę wyjść z nami śmiało,
zawsze jednego nam brakowało.

I kopaliśmy, aż się ściemniło.
Takiej zabawy jeszcze nie było.


Bardzo zmęczeni siedzimy w kole
i wspominamy strzelone gole.
Wiecie, to był nasz najlepszy mecz.
Skórzaną piłką - wiadoma rzecz!


Chodź już do domu - to mama woła.
Odrobisz lekcje, bo jutro szkoła.
Na schodach słyszę: Wspaniale grałeś!


I łap swą piłkę - bo zapomniałeś!



Ilość odsłon: 171

Komentarze

kwiecień 16, 2019 19:57

Przypominam wiersz "moje zabawki", opisujący
podwórko chłopców z lat 60-tych.
Myślę, że "grzybowa" nie zostawi na nim suchej nitki.