Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

chodź, pobawimy  się w grobki. możesz wziąć ten krzyżyk, przyda się nad zającem.

kuropatwie wystarczy trawa i stokrotka. zawsze była dzika!

nie trawa! kuropatwa! trawa zawsze była zwyczajna, miękka i kłująca – no co się dziwisz?!

kuropatwa nie wiedziała, że umiera za wolność, po prostu biegła w świat!

 

nasz świat miał czerwoną etykietkę, a my byłyśmy prawie białe.

kuropatwa uciekała, a ja wyciągałam wysoko ręce!

nie wiem, która bardziej głupia.

 

przecież żyję!

Ilość odsłon: 182

Komentarze

lu*

2-42-42-42-4

czerwiec 23, 2019 20:56

Dzięki Dziewczyny! Pozdrawiam Was serdecznie! :)

czerwiec 23, 2019 20:39

Dziękuję lu*,
teraz mogę podziękować za wiersz

Pozdrawiam :)

czerwiec 23, 2019 18:52

Ależ to jest fantastyczny wiersz :-)
Też się w grobki bawiłam nawet kiedyś o tym wiersz popełniłam

lu*

2-42-42-42-4

czerwiec 23, 2019 18:08

Witaj Joasiu! Ta niewinna zabawa, wzięła się chyba z tego, że wychowywani blisko natury, nieraz byliśmy świadkami śmierci zwierząt, które kochaliśmy. Pamiętam, że czasem ozdabialiśmy małe kopczyki ziemi, tak po prostu. Naśladowaliśmy dorosłych. Jak to dzieci, w surowym, szarym PRL-u, które miały zawsze jakieś pomysły.

czerwiec 22, 2019 21:16

Moja droga Lucynko, szukałam i nie znalazłam -
co to za zabawa w grobki.
Możesz coś mi powiedzieć?

Pozdrawiam

lu*

2-42-42-42-4

czerwiec 22, 2019 13:08

Kiedyś mi się wyrwało takie zdanie - "życie jest piękne! Jeśli ktoś myśli inaczej - proszę o konfrontację!"

No i co?!

To były słowa p r o r o c z e! :)

Boże! Jak ja uwielbiam właśnie tak się czuć! Znowu jestem małą l.:)

Dziękuję Imre!!! Chyba wszyscy czekamy na Twoją grafikę - jak na prezent! Tak to sobie wyobrażam:)

czerwiec 22, 2019 05:26

Lu* poruszyłaś kamyczek... reszta potoczy się sama :)

Pozdrawiam serdecznie
Dobrego dnia!

lu*

2-42-42-42-4

czerwiec 21, 2019 14:17

Imre narysuj mi kuropatwę! Proszę! Właściwie dziecko, dzikie zwierzątko, które tak mocno wołał świat/instynkt, że bez oglądania się na stado, musiało biec, uciekać, chociaż nikt nie gonił. Przeciwnie, wszyscy zaskoczeni mocą wezwania, przerażeni, pozostali na skraju sadu.

lu*

2-42-42-42-4

czerwiec 17, 2019 08:28

Dziękuję serdecznie za komentarze!

Leszku, lubię pożartować w ten sposób, chociaż zdaję sobie sprawę, że lepiej się takiego języka słucha, niż go czyta. Zapraszam do moich opowieści o potocku bez imienia. Tam też pojawił się temat uciekających kurczątek kuropatw.

Pozdrawiam Panów!:)

czerwiec 17, 2019 08:06

Niezwykły świat!

Pozdrawiam