Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

za wcześnie na wiersz o jesieni 

jeszcze sierpień 

jeszcze jest przepięknie 


splątane litery 

miejsca czasem coś przypominają 

chciałabym znów pisać o parku i szeleście 

ale ucieka 

sama nie wiem co 


motyle 

miał być najcenniejszy paź królowej 

jest zmierzchnica trupia główka pod szkłem 

nie wzleci ze szpilką do zimnego abażuru 

blednie słońce 

tani zmierzch


nawet pączki w listopadzie 

mi wypominają 


Ilość odsłon: 243

Komentarze

sierpień 15, 2019 19:44

Paweł, dzięki za ładny tekst. Wiesz, ja lubię jesień... To nadal moja ulubiona pora roku. Choćby tylko już ze względu na wspomnienia.

sierpień 15, 2019 19:26

David, co roku piszę wiersz o tym tytule, z pewnego powodu i w tym roku jest dokładnie tak jak napisałeś. Może cytując Tilt "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie", a może taki marny finał i już nie. Dzięki za szczerość! Buźka :)

sierpień 15, 2019 15:33

...sorry - tym razem odnoszę wrażenie pisania "na siłę", gdy poczuło się nadchodzącą jesień ____a lirycznego motywu brak! ...i to bije po gałach...

_parafrazując słowa pewnej słynnej piosenki Grzegorza Cie...:
"Napisałem dziś piosenkę, już jest nieźle, już jest pięknie,
Ale chcę, by było to wyłącznie pitolenie.

Ta piosenka jest pisana bla-bla-bla-bla!
Ta piosenka jest śpiewana bla-bla-bla-bla!
Ta piosenka jest nagrana bla-bla-bla-bla!
Ta piosenka jest wklejona bla-bla-bla-bla!"

...i ta końcówka:
"...ochlapanym rankiem / będę potajemnie zajadać samotność ciepłymi pączkami / i popijać ją gorzką kawą" __no weźśśśś _żesz, nie wierzę, że to Ty napisałaś - Ty, która potrafisz lirykę wyssać z brudu za paznokciem...........
...zero klimatu, zero pomysłu, zero wiersza - sorry


...i pozdrawiam Cię ciepło __bo jeszcze lato

sierpień 15, 2019 14:39

Nawet jesienią zdarza się uśmiech jak dzwonki
wiosennego poranka i nigdy nie milkną,
nawet kiedy ty milczysz i patrzysz we wronim
krakaniu pogrążony, a w mózg wsiąka wilgoć.

Taki uśmiech podaje do kawy spikerka
porannych wiadomości, sprzedawca w fast-foodzie
dorzuca do frytek, podobny do dżingielka
w radiu, grawitację, która ci głowę w poduszkę

wciska pomaga przezwyciężyć, w czas to pieniądz
wejść krokiem raźniejszym i marsowym. Gdy ucho
jak futrynę wyważa ci dzwonek, chcąc nie chcąc
musisz mu odwzajemnić, tak strasznie ci głupio

odwrócić się plecami.

sierpień 15, 2019 13:44

Ba :)

sierpień 15, 2019 09:59

Masz rację, Marku, coś z tym zgaszeniem jest nie tak... Dzięki za wizytę :) Pozdrowienia :)

sierpień 15, 2019 09:57

A ja, Leszku, doceniam schyłki. Każde mgnienie ma w nich swoją dojrzałą wartość i ciężar gatunkowy. Dzięki! Pozdrawiam :)

sierpień 14, 2019 23:13

Niby zwyczajna treść, ale kończy się dramatycznie... Chociaż, jeśli słońce zgaszone, to jak może nie cieszyć? Przypadek? .......

sierpień 14, 2019 18:46

Ja też wolę czerwiec od sierpnia, kulminację od schyłku :)

sierpień 14, 2019 12:25

Aaa..., chyba kumam. I żałujesz, że cały się tam nie mieścisz? ;)