Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Spadła moja głowa. Nim Justyna zdążyła ją podnieść, poturlała się do kieszeni płaszcza ojca. W nim znalazła śrubki, klucze, obcęgi. Ojciec nie psuł, ale gdy rzeczy ze starości stawały się nieprzydatne, nie umiał też naprawić. Więc cóż mi po takiej kieszeni - pomyślała głowa i poturlała się dalej.
Wpadła do buta brata. Chodziła śladami wspomnień, bo chciała go zrozumieć. I zobaczyła w bucie dużo empatii.

Brat miał serce. Jego głowa była jednak dziwna, bo brat zamiast mieć serce w klatce piersiowej, miał je w głowie zamiast mózgu. Denerwował mnie więc swoją nieustanną dobrocią. Marzyłam, że choć raz pokaże pazury.

Głowa siostry paliła papierosy, a nie miał kto okna otworzyć, bo zawsze zapominała dodać do niej rąk.

Głowę czasem bolą wspomnienia. Kiedyś na głowie wylądowała warzecha matki, bo moja ręka wrzuciła do zupy fusy z herbaty.
- Co ja teraz dam ojcu na obiad! - krzyczała matka - I zaczęła okładać warzechą nieszczęsną głowę.
Ojciec zjadł z apetytem zupę, bo fusy osiadły na dnie. Głowa dostała plasterek na rany i ból, którym okazał się uśmiech ojca.

Zawsze mnie dziwiło, że ojciec myśli że to makaron te fusy w zupie, a w rzeczywistości po prostu nie chciał awantury.

Zbliżały się święta. Głowa zaczęła szczerzyć zęby do bombek i poznała siebie taką, jaką była w dzieciństwie. - To mój kołtun - pomyślała głowa. - Moja czupryna, moje rozczochrane ja. Wolę rozczochrane "ja" niż samotną kreskę.

Głowa ma dużą rodzinę. Z lotu ptaka ten schemat rysuje się jak małe pudełko po butach z tekturowymi przegrodami. Jednak głowa zagląda do środka i dostrzega mur, czasem z ciężką olbrzymią bramą, a czasem z drzwiami. Głowa uderza. Echo nieraz odpowiada: "dziękuję", a innym razem słychać głośne:"abonent czasowo niedostępny". W skwarze dnia, w chłodzie zimy głowa wyczekuje na jakikolwiek znak. Szuka potwierdzenia, że jest głową. Ludzką głową. Bo przecież zwierzęta też mają głowy; lalki maskotki też posiadają głowę. W dzieciństwie zdejmowałam lalce głowę, bo nie umiałam normalnie założyć sweterka. który zrobiłam na drutach. I teraz ja mam podobnie jak lalka. Bez głowy łatwiej mnie ubrać. Głowa się buntuje. Ma swoje ale, dlatego często ucieka w niebyt. Ktoś pomyśli że bez głowy wiele można zrobić z moim ciałem. To nieprawda.
Ciało udaje że należy do innych, ale tak naprawdę jest swoje. Reszta ciała wie, że głowa powraca. Prędzej czy później. Ciało pozwala głowie wyruszyć w dalekie podróże. Ciało czeka. Przecież lalce zakładałam głowę i wtedy lalka mogła odegrać swoją rolę.

Od czasu do czasu głowa zdaje sobie sprawę, że jest windą. Myśli przemieszczają się z góry na dół i odwrotnie. Czasem skręcają w prawo, albo w lewo. Ludzie boją się takich wind.

Przychodził do mnie narzeczony. Pozostawił u mnie głowę, ale nie mieściła się na krześle. Nie pasowała moja głowa do głowy narzeczonego.

Głowa Rafała zaczepiła mnie na spacerze.
- Pani sama tak się turla? Słoneczko poturlajmy się razem - powiedział.
Chciałam z nim iść do kina, a on na to, że nie wypada aby same głowy chodziły na seans.

Przychodziła też głowa księdza. Ten maksymalnie mnie irytował - w zębach trzymał kropidło.
Wujek chirurg był szczęśliwym człowiekiem, bo gdzie chciał to swoją głowę przyszywał.
Głowa cioci ekonomistki bardzo dobrze liczyła ale w sumie to się przeliczyła gdyż nie znalazła dla siebie najlepszego miejsca na świecie


Przychodziła głowa miejscowego głupka, który mnie denerwował. Jego głowa wydawała się taka samotna, że przez to cały poważniał.

Głowa listonosza trzymała w ustach listy. Całe obślinione. Kurwa! Gorsze niż pies.

Głowa sprzedawczyni miała minę jakby siedziała na kiju. Kopnęłam jej głowę i sama musiałam z przerażeniem stanąć za ladą. Przyszła pewna staruszka, która nie miała za co zapłacić za chleb. Moje ciało i głowa nie umiały się odwrócić.
Przyjechała głowa Kowalika, który roztrwonił majątek po starym ojcu kowalu. I pierdoli złote myśli, jak to jest pięknie teraz samemu w życiu się dorobić.


Boję się z obcą głową jeździć. Bo obcej głowie w moim towarzystwie może się zdarzyć zapomnieć o nodze, która nacisnęłaby na pedał hamulca.


Przyjechała głowa świra z Warszawy. Nie brała lekarstw, więc stanął mu nos. Jak pech to pech. Pinokio zamiast kochanka.


Głowa kolegi, który jest pracoholikiem wygląda jak zombie. Trzymam się z dala od takiej głowy, by mnie nie nadgryzła.

Dobrze się czuję, kiedy koło mojej głowy jest głowa mojego syna, chociaż nauczyciel z chemii zrobił z niej zakutą pałę, bo chce mu postawić jedynkę. Więc uczymy się razem chemii i dziwimy się, że w głowie pomieścić się może aż tyle atomów.

Muszę pozwolić ciału odpocząć. Jemu też coś się należy. Dlatego pozwalam głowie spaść.

Ilość odsłon: 63

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.