Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

my? oglądanie dłoni pod światło 
obecność przez papier parawanu
i ciepły wiatr na karku w zaduchu sypialni 
kochanki 

to skóra noworodka krwawiąca pod naciskiem paznokcia 
czaszka oczodołem wystająca spod mchu 
insygnia na srebrnej tacy pod warstwą kurzu 
i zgrzyt piasku gdy gryziesz słodki owoc 

to dziecko stawiające pierwszy krok kiedy nikt nie widzi 
wyszeptane klątwy w majaku orgazmu 
i piorun w jasny dzień 
i mgła w ciemną noc 

chociaż 
w tym naczyniu wypełnionym wodą 
oliwa tworzy warstwę na dnie 
pij duszkiem 
bierz w całości 
bo nawet jeśli to trucizna 
to jest w niej obietnica życia 
przez chwilę 
do dna



Ilość odsłon: 149

Komentarze

grudzień 29, 2019 20:59

Przyznam, że przeczytałam pierwszy utwór o takim tytule i...kolejne sobie odpuściłam myśląc, że Autorce coś zawirowało i wkleja to samo.
Jednak z tym tytułem bym coś zrobiła, bo tłumaczenie, że to taki kaprys, jest tłumaczeniem dziecka z piaskownicy.
Ten wiersz, jest msz niezły, ale pokusiłabym się o dopracowanie, aby uniknąć powtarzania "to...w tym".

grudzień 29, 2019 20:37

Ok, Twoja decyzja, choć czytelnikowi by pewnie ułatwiło.

grudzień 29, 2019 16:52

Taki kaprys, poza tym numerowanie zawsze wydawało mi się takie trywialne

grudzień 29, 2019 15:16

A tak z ciekawości, to skąd taka decyzja, żeby wszystkie utwory miały ten sam tytuł i nie były numerowane?

grudzień 29, 2019 14:58

Bardzo podoba mi się Twoje kojarzenie Pawle, kategoria piękna przez zużycie, używanie. Ta i poprzednia część jest japońska i tam ta kategoria piękna jest ceniona, również wolę to niż naszą zachodnią i nowoczesna sterylnosc.
Pozdrawiam

grudzień 29, 2019 14:54

Choć sam nie wiem czemu mi się to skojarzyło... Może przez elementy zawarte w drugiej strofce? Niemniej podoba mi się wiersz.

grudzień 29, 2019 14:52

Mi się widzi obrazowanie, coś jak klimat starego ogrodu, z zardzewiałą skrzypiącą bramą, wejście do ruin dawnego królestwa, wystające kości spod ziemi, przykryte liśćmi, pajęczyny, kurz, smutek opuszczonego, popadającego w ruinę domu... Takie mam skojarzenia po przeczytaniu.
Ale może warto numerować te utwory skoro wszystkie mają taki sam tytuł? Ze względów praktycznych, zawsze łatwiej coś odnaleźć ;) Pozdrawiam.