Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Wczoraj listonosz przywiózł książki, więc wybiegłam do niego. Otworzyłam furtkę i czekałam chwilkę, bo grzebał w służbowym notesie elektronicznym. Obok przejeżdżał chłopek roztropek. Zatrzymał się, bowiem dla chłopka też miał coś listonosz. Mój pies zaczął warczeć.

- Co on tak ujada? Pewnie głodny?- zapytał z drwiną chłopak.

- Wyczuwa złego człowieka- odparła moja głowa.

Złożyłam podpis w notesie i pobiegłam do domu. W dłoni trzymałam świeży „Zniewolony umysł” Miłosza.

Mój umysł ostatnio poznał inteligenta. Dzwoni do mnie kilka razy dziennie, a moja głowa mówi: - Nie dzwoń tyle, bo za bardzo mnie stymulujesz, mózg znaczy.

Najlepiej lubię tych co się dzielą i nie mają prześmiewczego stosunku do wiary. Zresztą - myśli moja głowa, że skrajności jej nie grożą. Od dzieciństwa byłam buntowniczką, małym łobuzem, który kablował matce, jako to siostra starsza paliła ukradkiem papierosy. I nie lubię tych wszelkich dewocji, tych świętych za życia, pedantek, pedantów bez wad, przywar, u których wszystko musi być cymes, perfect. Człowieka ocenia się przeważnie pod koniec jego życia, i to nie tylko ostatnie dni, miesiące, ale całokształt – myśli moja głowa.

Kolega Paweł lubi drobne żarty. Też coś?! - obruszyła się moja głowa. Mówi on, że pobliski kuśnierz dał ogłoszenie, żeby się spieszyć, bo jutro to może być futro. Machnęłam ręką i pomyślała moja głowa: „E tam żart, właściwie formułka stara, jak baśnie braci Grimm. Więc moja głowa przemówiła:

- Paweł Ty się nie rozdrabniaj. Już drobne z mody wyszły. Parę młodą obsypują teraz ryżem. Weź, Paweł rzuć może stówą, albo choć peerelowskim Ludwikiem Waryńskim, bo te żarty drobne ulatniają się szybko jak gaz.

Wieczorem w moim domu, dawno temu, dał się słyszeć szelest dobiegający z szafy. Mama mówiła, że to jej suknie wieczorowe wychodzą z mody – Paweł odpowiedział.

„I to był dobry żart” - pomyślała moja głowa.

Martwi mnie ostatnio pewna sprawa. Sprawa śmierdząca. Otóż sąsiad wylewa na moje cudowne drzewka owocowe ścieki. Pewnego dnia poszłam do niego i powiedziałam, przedstawiłam na czym polega problem. Nie byłam agresywna. A sąsiad niemal rzucił się na mnie! W złości zaczął mi wmawiać, że to pomyłka, że mam omamy i inne przykre kwestie podjął, że włosy na głowie stają, jak o tym wszystkim teraz myślę.

Przypomniałam sobie, jak kiedyś latem wypadła mi podpaska u sąsiadów. Zaprosili mnie wówczas na wino własnej roboty. Wino z ryżu. Trochę się upiłam, zaczęłam tańczyć. Kurwa co za pech. No już gorzej być nie mogło. Gdybym jeszcze pieniądze zgubiła, to pół biedy. Ale podpaska?! I to w biały dzień? Przy świadkach?!

Sąsiad już wtedy okazał się chamem. Zaczął drwić, szydzić, że zbyt luźna jestem i inne takie głupie żarty zaczął wywlekać. Wzburzyła się moja głowa, jak nieszczęsny wrak trzęsący się na przybrzeżnych falach i powiedziała:

- Oo! Widzę, że ryż panu zaszkodził. Idź pan srać pod siebie. Mam nadzieję, że to będzie porządny stolec, bez domieszki krwi, którą tak się brzydzisz. A jak lubisz rewolucję na dwa fronty, to na rzyganie polecam dobry ręcznik papierowy, ewentualnie ogórka kiszonego z bezą. Po tym ostatnim rzygać pan będziesz jeszcze lepiej. Nauczka się przyda, by za taką mieszaninę ekstrawagancką się nie brać. Bo krew i ciało to ja. Ja się krwi nie brzydzę. I jeszcze pokażę panu jak pewna poetka w necie siedzi na sedesie i trzyma podpaskę w dłoni. O!! Wiesz debilu, co to za poetka? Pewnie nie.

I wyszłam obrażona.

Od tamtej pory, po podpasce, nasze relacje się pogorszyły i moje drzewka regularnie były podtruwane ludzkim gównem.

- Olej ich - pomyślała moja głowa.  - I trafiaj do sedesu. Zapłacisz za wywóz ścieków dwieście złotych, ale sucho będziesz miała w majtkach. Mocz tylko na początku jest przyjemny ciepły. Później jest już tylko mokro i zimno.

Ilość odsłon: 58

Komentarze

grudzień 30, 2019 19:38

Hej :) przemyślę Twoje uwagi . Na razie zapisuję myśli przemyślenia. Pozdrawiam serdecznie:)

Konto usunięte

2-3

grudzień 29, 2019 22:51

Agnieszko, strasznie dużo wątków i stąd trochę chaosu. "Najlepiej lubię ..." bym zmienił na /Najbardziej lubię .../. Część o podpasce bym skrócił, bo pod koniec robi się nudna. Pozdr.