Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Toaletka z podłużnym lustrem była już stara, z dębu. Ile twarzy, postaci się w niej przeglądało nie wiem, ale na pewno trudno będzie zliczyć. W szufladkach: okulary po babci się zawieruszyły. Tudzież akt notarialny z czasów, gdy babcia walczyła o ziemię. Stare igły i metalowa strzykawka do penicyliny. 

Toaletka miała swoje miejsce w pokoju babci. Pomieszczenie było zgrabne i ładne jak na peerelowskie czasy. Boazeria na podłodze, rozsuwane na całą ścianę drewniane drzwi sprawiały wrażenie komfortu. 

W pokoju tym przez chwilę przebywali zmarli. Ludzie przychodzili tuż przed pogrzebem pomodlić się za zmarłą duszę, odmówić różaniec. Toaletka wówczas była zasłonięta białym prześcieradłem. Mama mówiła, że trzeba o zasłonie pamiętać, co by dusza w lustrze objawić się nie mogła. Widok duszy po śmierci śmierć oznaczał i tak to sobie toaletka przykryta była jak jakaś jasna, dostojna pani.Niczym pokryte białym płótnem meble w starym, opuszczonym domu.

Pewnego dnia już w dwudziestym pierwszym wieku do domu wpuszczono obcą, że to niby pod pozorem sprzątania wezwana została.  Gdy właścicielka ze szpitala wróciła, w domu było czysto i o zgrozo!...
- Gdzie toaletka?! - przerażona zawołałam.
Zniszczona leżała w piwnicy, otulona siecią pajęczą. Już nic z toaletką nie dało się zrobić, taka potłuczona była. 

Czasem schodzę do niej, do piwnicznej ciemnicy, czasem wzdycham.
- Oj, babciu znowu nić zgubiłaś- mówię do dużego pająka, macham ręką i z tkliwym żalem pozwalam mu spokojnie dalej łowić muchy.  
Ilość odsłon: 86

Komentarze

styczeń 05, 2020 16:31

Zenek dobrze radzi. No nie udało się ominąć błędów ale jeszcze popracuje. Dziękuję bardzo Januszu :) Pozdrawiam

styczeń 04, 2020 23:07

ja spontanicznie biorę cały tekst w pierwotnej wersji nie mniej jednak Zenka wersja jest klarowna ale brakuje w niej ciebie Aga ))) zdrowia

styczeń 04, 2020 22:09

:) pozdrawiam i dziękuję. Poprawię w wolnym czasie

Konto usunięte

2-3

styczeń 04, 2020 22:02

I to taki tłusty ort. Trzy razy czytałem Twoją i dwa razy moją wersję i nawet mi przez myśl nie przeszło. Ale orty są po to by je robić. Pozdr.

styczeń 04, 2020 21:49

Zenonie z podlużnym nie podłóżnym zesmy orta popełnili :P

styczeń 04, 2020 21:36

Zenonie *

styczeń 04, 2020 21:35

Zenonue dziękuję bardzo :) przemysle. Szybko to wkleiłem na stronie pisałam:) dzięki.

Konto usunięte

2-3

styczeń 04, 2020 21:19

Dębowa toaletka z podłóżnym lustrem była już stara. Ile twarzy się w niej przeglądało, trudno zliczyć. W szufladkach zawieruszyły się okulary po babci, akt notarialny z czasów, gdy walczyła o ziemię, stare igły i metalowa strzykawka do penicyliny. Toaletka miała swoje miejsce w pokoju babci. Pomieszczenie to było ładne i ustawne jak na owe peerelowskie czasy. Boazeria na podłodze, rozsuwane na całą ścianę drewniane drzwi sprawiały wrażenie komfortu.
Pewnego dnia, już w dwudziestym pierwszym wieku do domu wpuszczono obcą, pod pozorem sprzątania. Gdy właścicielka wróciła ze szpitala, w domu było czysto i o zgrozo!...
- Gdzie toaletka?! - zawołałam przerażona.
Zniszczona leżała w piwnicy, otulona siecią pajęczą. Już nic z toaletką nie dało się zrobić, tak była potłuczona. Czasem schodzę oglądać ją do piwnicznej ciemnicy, czasem wzdycham.
- Oj, babciu znowu nić zgubiłaś- mówię do dużego pająka, macham ręką i z tkliwym żalem pozwalam mu spokojnie dalej polować na muchy.

Wiele miejsc bym poprawił. Są to tylko te fragmenty, które napisałem ździebko inaczej. Przeczytaj, porównaj. Musisz sama wiedzieć. Pozdrawiam.