Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki


temperatura ciała 36 i 6

temperatura powietrza taka sama

wewnątrz i na zewnątrz

temperatura wrzenia bez zmian


rzeka której wczoraj nie było

zgasiła nad ranem stare jabłonie

utopiła chmury

zmyła szramy z twojej twarzy


jest jak jest

w mule znalazłam jajo dinozaura

powiedziałeś żeby nie ruszać


wróciły czarne pszczoły

czarne bociany

połykają wróble w całości


siedzimy rozmawiając o smaku wina

o smaku aktorów czytających poezję

o poetach skaczących na główkę


zapalasz światła

parzę herbatę

głosujemy opuszczamy kurtynę

idziemy spać


śnią nam się pękające skorupki


22.05.20.



Ilość odsłon: 141

Komentarze

maj 27, 2020 18:25

Dziękuję Leszku.J za miły komentarz :)
aidegaart dziękuję za tak obszerny komentarz, jestem zaszczycona :)
Pozdrawiam serdecznie obu Panów :)

maj 26, 2020 00:49


temperatura ciała 36 i 6

temperatura powietrza taka sama

wewnątrz i na zewnątrz

temperatura wrzenia bez zmian - opisujesz rzeczywistość? Dzięki. Sam sobie ją opiszę. Kompletna beznadzieja poetycka.

Idźmy dalej:



rzeka której wczoraj nie było

zgasiła nad ranem stare jabłonie - rzeka, która zgasiła jabłonie!

utopiła chmury - jeszcze utopiła chmury! Kurwa, ta rzeka to jakaś połetycka jest do kwadratu, niweluje wszystko, co Ci na myśl przychodzi!


szramy z twojej twarzy



jest jak jest

w mule znalazłam jajo dinozaura

powiedziałeś żeby nie ruszać - naprawdę? Peel znalazł "jajo dinozaura", znaczy wysłuchał Dead Can Dance i myśli, że przepcha, w trochę zmienionym składzie, taki banał?!




wróciły czarne pszczoły

czarne bociany

połykają wróble w całości



siedzimy rozmawiając o smaku wina

o smaku aktorów czytających poezję

o poetach skaczących na główkę - to jest jedyny wers, który zatrzymuje.



zapalasz światła

parzę herbatę

głosujemy opuszczamy kurtynę - nad czym, wy, kurwa, głosujcie?!

idziemy spać - szkoda, że nie wcześniej (przed napisaniem tego czegoś)



śnią nam się pękające skorupki


Sorry, ale to jest kompletna porażka. Nie rozumiem tego zejścia w takie dni.

maj 25, 2020 10:30

Fajny, z polotem napisany wiersz.
Pozdrawiam

maj 24, 2020 20:22

Dziękuję ślicznie mars, tetu, Wenus, majster89

Pozdrawiam Wszystkich, miłego:)

maj 24, 2020 09:35

i fajnie się czyta

pozdrawiam

maj 23, 2020 23:22

Generalnie nie ma do czego się przyczepić, bo przeczytało się i pomimo finałowych oczywistości była to lektura po prostu przyjemna /sic!/ do bólu.
I tego mi było potrzeba.

maj 23, 2020 22:14

czarne bociany
połykają wróble w całości - świetne! jak i cały wiersz.
Puenta kapitalna, gratuluję Umbra.

maj 23, 2020 21:43

Pierwsza strofoida (temperaturowa) niekoniecznie potrzebna. Reszta ciekawa i z pomysłem; dobra puenta. Pozdrawiam