Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

źrenice potrafią być jak okna opuszczonych domów,
gdzie sen odchodzi ze ścian razem z tynkiem.
 
tam wszystko jest nieco mniej realne.
biały kożuch na stygnącym mleku, 
smuga kurzu. w sączącym się z zewnątrz świetle
wyglądamy jak kobiety z obrazów Vermeera  
 
podczas gdy przyszłe dni zdają się już nie istnieć,
żyjemy jaśniej, niż można przypuszczać.
gasnąc w tajemnicy przed innymi.

pełni niewyklutych jeszcze stworzeń
i niepewności, od której puchną skronie.

Ilość odsłon: 775

Komentarze

czerwiec 26, 2017 09:14

Davidzie, to, o czym wspominasz, wynika chyba z tego, że zazwyczaj boimy się nieznanego. Miło, że wstrzeliłam się w klimat.

Dolfie, dziękuję bardzo.

Marsie, zastanowię się nad zmianami. Niczego nie wykluczam, ten wiersz powstał już dawno temu, wrzuciłam go tutaj po sporym okrojeniu. Kto wie, czy znów czegoś nie przemebluję.

Pawle, cieszę się, że udało mi się stworzyć atmosferę, którą można wyczuć. Jak już wcześniej wspomniałam, pomyślę jeszcze nad tym tekstem. Nie wiem, czy będę w niego ingerować. Okaże się. :)

Grzegorzu, odwzajemniam - :)

Lu, serdecznie dziękuję!

Tetu, sugestie przemyślę. A jeśli zaciekawiło to cieszę się.

Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz bardzo dziękuję za każdy ślad.

czerwiec 25, 2017 17:26

Bardzo ładny wiersz. Niezwykle klimatyczny, ciekawie poprowadzony. Dwa pierwsze wersy, super ale zastanawia mnie użycie słowa "gdzie" w tym miejscu chyba pokusiłabym się o zmianę i to właśnie na "tam" które masz w 3 w.
Trzeci wers można spokojnie czytać od "wszystko" Ciekawie u Ciebie. Pozdrawiam.

lu*

2-42-42-42-4

czerwiec 25, 2017 16:52

Domestica, nic nie zmieniaj. To cudny wiersz!

czerwiec 25, 2017 09:35

Przed innymi, totalnie mi spłaszcza i nie pasuje do reszty.

Jak zobaczyłem tytuł to się uśmiechnąłem, bo chodził za mną na kilka dni przed tym jak się tu pojawił

czerwiec 25, 2017 00:31

Bardzo mi się ten wiersz podoba - jego plastyczność, jakieś takie zatrzymanie w kadrze i to światło, rzeczywiście jak z Vermeera.
Jedynie ta otwierająca metafora (oczy-okna) trochę już wyeksploatowana, ale w tym wierszu mnie to nie razi, bo jednak tu są źrenice, a nie oczy, więc nie tak wprost, no i dalej jest jednak bardzo ciekawie, a nie wtórnie.
I jeszcze to "mniej realne" - za Marsem. Chyba "mniej" jest tu nadmiarowe.

Zastanawiałem się też nad przedostatnim wersem. Bo wcześniej jest "wyglądamy jak kobiety", więc odruchowo czyta mi się tu "pełne" - wtedy wiersz robi się nieco bardziej kobiecy, ale to już kwestia intencji Autorki.

Pozdrawiam!

czerwiec 25, 2017 00:12

Aby wyrazić ogrom/ciężar niepewności, nie trzeba stosować zabiegów pseudomedycznych typu "puchną skronie" (nawet lekarze pewnie nie wiedzą, dlaczego), bo ciężko przeciętnemu czytelnikowi zdefiniować to zjawisko i w rezultacie - veni, vidi i... nici z puenty. Osobiście dałbym "... od której zwalniają zegary" ;-) No i to "nieco mniej realne" ('nieco mniej' brzmi asekurancko i mało autentycznie). Jednak całość jest bardzo dobra i dlatego warto dokonać liftingu.

Konto usunięte

2-3

czerwiec 24, 2017 21:51

Piękny wiersz, szczególnie trzy pierwsze strofy.

czerwiec 24, 2017 21:40

...czasem wydaje się (w obecnych czasach wcale nie "czasem" :) ) , że przyszłość traci sens ___zaczynamy żyć wyłącznie teraźniejszością
Ale to, co ma ewentualnie przyjść, budzi w nas ogromne obawy

"źrenice (...) jak okna opuszczonych domów" ...to moje klimaty __b. mi się podoba

Serdeczności
.

czerwiec 23, 2017 16:53

Mgiełko, zabieraj. Cała przyjemność po mojej stronie. :)

Grzybowa, dokładnie te jego obrazy i te kobiety miałam na myśli. Wyjątkowo zapadają w pamięć.

Dziwna, bardzo mnie to cieszy. :)

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ślady.

Konto usunięte

2-32-32-32-3

czerwiec 23, 2017 15:23

Podoba mi się bardzo.
Całe, caluteńkie... to płótno:)
Pozdrawiam:)