Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

 

   wyślijcie polecone spojrzenia na krawędź

   pomiędzy mogadiszem a martwym sudanem

   przekażcie otwarte ramiona z pragnieniem

   dla wieżyczek babilonu i pustyni syryjskiej

   niech częstotliwość przekazu jak bicie serca

   nie skąpi fatamorgan od kabulu po kuwejt

   nigdy nie zasnąć od czekania na krawędzi

 

   gdy już wypełnią się wszystkie bulwarówki

   a obcy zasiądzie przy północnej kawie

   powstańcie wszystkie wygasłe rozgłośnie

   włączcie generatory i podnieście anteny

   niech ktoś wykopie z grobów sprawozdawców

   by zaczęli mówić wszystkimi językami o tym

   co widzą polecone spojrzenia na krawędzi



Ilość odsłon: 900

Komentarze

lipiec 21, 2018 07:32

https://www.youtube.com/watch?v=Q_WHGV5bejk

- sięczytałobyło

lipiec 21, 2018 03:35

Ależ tu zapachniało socrealizmem.
Jestem w podróży, więc nie jestem w stanie znaleźć podobnego wiersza z epoki Stalina, w każdym razie jestem pewien, że było coś w stylu: wzywam wszystkie narody Afryki...
Jeśli chodzi o Kabul czyli Afganistan to jest to pomyłka.
Zaczęli Rosjanie i to dzięki ich "talentom" do władzy doszli Talibowie, a bez spartaczonej inwazji USA, bin Laden byłby tam królem... terrorystów.
W każdym razie afgańczycy nawet nie chcą słuchać że Amerykanie się wycofają.
...
Słaby wiersz, ale tak to jest gdy ideologia przesłania artystyczne myślenie.

Konto usunięte

2-42-42-4

lipiec 21, 2018 00:53

Ślepi i głusi czy niemi z bezsilności lub z wyboru.
Świetny wiersz. Pozdrawiam.

lipiec 21, 2018 00:20

I dobra. Nie przepadł.

lipiec 21, 2018 00:09

Imre, zaskoczyłeś mnie bardzo trafną interpretacją. Wiersz rzeczywiście powstał z bezsilności wobec konfliktów zbrojnych (powodowanych przez USA i wyciszanych). Dziękuję za to - wiem, że pisanie nie poszło na marne. Wokka, Marcin, miło mi, że wzbudziłem przemyślenia. Mirek, lubię Genesis na osłodę. Wiersz starszy, ale mocno zmodyfikowany, bo nie chciałem, żeby przepadł.

lipiec 21, 2018 00:00

Witaj

Odnalazłem tu kawałek siebie. Odnalazłem małego wojownoka zbuntowanego przeciw narastającej agresji zastraszaniu i uciszaniu faktów. Przekułeś podniosłe słowa w dobrą treść wiersza.

Treść porównałbym do wyrzucenia z krzykiem złości za płot kolczasty listu w butelce. Butelka starannie zawinięta w szary papier unosiła się chwilę niczym gołąb ze zwichniętym skrzydłem by upaść w niewiadome miejsce. Nie wiem czy ktoś znajdzie i uratuje ten świat ale przekaz poszedł: ludzie ludzi zabijają po cichu, w milczeniu umierają z głodu i chorób.


Wiersz jest jak pewien kadr chłopczyka zakurzonego półmartwego. Dziennikarz z płaczem pyta się do kamery: czy możemy mu jakoś pomóc, czy możemy z tym coś zrobić?


Dzięki Marku za te emocje
Pozdrawiam

on

2-42-42-42-42-42-4

lipiec 20, 2018 23:59

genesis
https://youtu.be/MGA9Z442ybQ

lipiec 20, 2018 23:56

Dobry polityczny komunikat i wyrachowany wiersz. Z żalem rozumiem to. Niestety. Do następnego. Może...

lipiec 20, 2018 22:56

Brzmi jak tęsknota za nasłuchem radiowym rozgłośni, które przestały nadawać. Ciekawy i sprawny, nostalgiczny utwór, choć dla mnie niezupełnie niejasny. Będę nadal próbował znaleźć klucz do treści.