Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

    Było ogólnie przyjętym, że świat się kończy gdzieś tak w połowie drogi. Na półpiętrze. Granica miedzy przeszłością a przyszłością, została wyrysowana czerwonym flamastrem. Ktoś przy okazji dorysował ogromnego fallusa. Na znak protestu. Umarli przechodzili na drugą stronę, żeby sobie coś przypomnieć. Żywi, ponieważ umierali z tęsknoty za tymi, którzy odeszli.

- Co byś chciała najbardziej zapamiętać z życia? – Zapytał kudłaty chłopak, dłubiąc widelcem w jajecznicy z boczkiem. – Spośród wszystkich ludzi, rzeczy i zdarzeń.

- Wszystko mi się wymieszało, jak na twoim talerzu – zachichotała matka.

- Ale chyba jest coś takiego, co będzie cię prześladować przez całą wieczność?

- Taniec drobinek kurzu przed tym oknem, co wychodzi na podwórze.

- I tylko tyle? – zdziwił się chłopak.

- To było dla mnie bardzo ważne i nigdy nie mogłam się napatrzeć.

Ilość odsłon: 253

Komentarze

listopad 07, 2018 18:09

Ja też pamiętam taki taniec drobinek kurzu w smugach słonecznego światła, ot jaka zbieżność :)

listopad 07, 2018 06:58

Ja zaglądam w okna domu rodziców i sobie wymyślam takie historyjki.
Pozdrawiam

listopad 07, 2018 00:19

Fantastyczna drabina. Bardzo refleksyjnie i delikatnie.
Brawo

Mój kurz osiadał na schodach między piętrami w domu rodziców. Wydłubywałem go z kątów i oglądałem pod mikroskopem :)


Pozdrawiam

listopad 05, 2018 21:56

Dzięki, pozdrawiam!

listopad 05, 2018 21:45

kocham czytać o kudłatym )))serdecznie pozdrawiam

listopad 05, 2018 21:45

Tak myślałam :) w dzieciństwie często takie drobinki obserwowałam.

listopad 05, 2018 21:42

Joanna, dzięki!

Alicja, świeci i zagląda uśmiechnięte i zrelaksowane :)

listopad 05, 2018 19:45

Mam pytanko:) czy słonko świeci na podwórku, gdy drobinki tańczą? :)

listopad 05, 2018 19:37

Matka kudłatego, to bardzo mądra kobieta a Autorowi tej pięknej prozy należy się ukłon.

Pozdrawiam