Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Czekamy na deszcz jak na zbawienie, a Mesjasz jest już w Samborze. Przynajmniej tak twierdzi moja matka, która ciągle wierzy w ożywczą moc wszelkich kropli i nalewek. Ojciec wyjechał do Truskawca i wkrótce ma do nas dołączyć, ale najpierw musi wyleczyć głowę z negatywnych myśli.

Miejski rynek wygląda jak biblijna pustynia. To jest chyba dobre miejsce na jakiś cud, więc stoję ubrany po niedzielnemu i słucham kataryniarza. Tłumaczy nam mechanizmy rządzące naszym życiem, pokazując różne sprężynki i kółka zębate.   

- Wystarczy przekręcić ten oto kluczyk i człowiek zapomina, po co żyje – mówi kataryniarz, ale nikt mu nie wierzy.

Ilość odsłon: 120

Komentarze

czerwiec 13, 2019 13:00

Jest liryka w tej "prozie"... i klimat. Podoba mi się zwięzłość - nie ma 'mowy-trawy' - synteza tekstu na kilka stron. Gdyby pociąć na wersy, byłby wiersz. Podobnie jak tutaj https://kierul.wordpress.com/2016/12/02/konstandinos-kawafis-czekajac-na-barbarzyncow-1898/

czerwiec 13, 2019 11:10

...podoba mi się __katarynka / kataryniarz - świetne rekwizyty ..."ale nikt mu nie wierzy" :)

...moim skromnym jest wiersz

serdeczności...

czerwiec 13, 2019 07:37

Dobre. Z właściwym sobie stylem gdzie po odczytaniu puenty czytelnik-ja chwilę zastyga na refleksji.

Pozdrawiam

czerwiec 12, 2019 20:05

Wprawdzie jest mowa o Truskawcu ale mi jakoś tkwi przed oczami Kazimierski Rynek
Pozdrawiam

czerwiec 12, 2019 18:27

Dzięki!

lu*

2-42-42-42-4

czerwiec 12, 2019 17:35

Dopisz tylko literkę "w", w pierwszym zdaniu.