Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

rozbierali mnie
kawałek po kawałku biorąc
jak swoją

 

w bólu i osamotnieniu trzy razy
ocierałam się o śmierć
za słaba by wstać
zbyt silna by umrzeć

 

wypluwając kości
po cichu kołysałam niewinne dzieci
a szkielet rozpadał się na tysiące oczek
nawlekali

 

wówczas bezbronna
dziś nieuległa
pełna pamięci i dotyków
z prochu powstałam

 

mam imię
przeglądam się w sumieniach innych

Ilość odsłon: 86

Komentarze

listopad 11, 2019 23:25

Cytro, dziękuję. Pozdrawiam.

listopad 11, 2019 23:20

Tamten, Pan jak już coś napisze, to napisze:) Miło, że się podoba i ryje głęboką bruzdę, a nie beret (mam nadzieję) bo to by dopiero było;) Miałabym wyrzuty sumienia:D
Wciąż, nadal, jednakowo i niezmiennie cieszę się że Pana widzę:)

Satiwka, no popatrz i w rodzinie znajdzie się jakaś czarna owca.
Co do kazirodczego związku, skoro tak czytasz, mnie nic do tego.

Mars, dzięki za słowo. Dobrze, że to niezrozumiałe, tylko wydaje się niezrozumiałe;)
Można to ugryźć. Co do patosu, to taki patosik malutki, no może ciut:) fenks.

listopad 11, 2019 16:23

Czyżby autorka sugerowała że Polska z kazirodczego związku pochodziła?

listopad 11, 2019 15:23

Podoba mi się. Pozdrawiam

listopad 11, 2019 15:15

Bardzo oryginalne przedstawienie personifikacyjne Polski; bez nadęcia, acz z lekkim patosem. Niezrozumiałym wydaje się "tysiące oczek nawlekali".

listopad 11, 2019 13:14

Faktycznie wstrząsające...
Co to ludzie to ludzie wyprawiają, w dodatku rodzinnie

pozdrawiam

listopad 11, 2019 10:15

Pani jak już coś napisze, to napisze. Wstrząsający obraz zapada w pamięć i ryje głęboką bruzdę do której się wpada :)
Wciąż, nadal, jednakowo i niezmiennie mi się podoba, jak uśmiech ciągle ten sam :)
Kłaniam się.