Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki


zapiszę nas chronologicznie. od pierwszego zderzenia spojrzeń by

zawsze móc cicho wrócić do początku. bo na początku nie było słowa.

było wpatrywanie się aż do impulsu który nauczył składać zdania

pojedyńcze. rozłożone jak ramiona. nogi. rozedrgane w środku

miasta są pełne takich jak my więc

 

zapiszę nas chronologicznie pod nazwą tak było zanim  

pamięć zaczęla pomijać szczegóły. ciepłe akwarele zaklejać warstwowo

tanimi plakatami zrywanymi z łatwością 

gdy nasiąkną deszczem.

 

zapiszę nas chronologicznie żeby nie bać się zasnąć.

patrzeć w okno po przebudzeniu i wciąż pamiętać żywe kolory

wsunięte we mnie jak list pisany pod wpływem

emocji bez skreśleń. bez słów które każą zastanawiać się

nad znaczeniami  przypadków w sposobie trzymania ręki

 

na każdym z najmniejszych plików.

Ilość odsłon: 207

Komentarze

maj 17, 2018 04:16

osobiście czytam to jak opowiadanie wątek jest ciekawy i ciekawe słownictwo ))pozdrawiam Dorota

maj 17, 2018 01:30

Bądźmy szczerzy? Tu nie ma czego poprawiać. Bardzo ładnie. Dla statystyk: opinia pozytywna. Pozdr

maj 16, 2018 22:44

ponieważ ma być chronologicznie, odebrałam sen jako śmierć - nie tylko taką dosłowna, ale i jako koniec różnych rzeczy/spraw/uczuć.

ale tak to już jest z wrażliwymi czytelnikami
i... tym bardziej sie nie broni. hej!

maj 16, 2018 22:19

w.l.d. - dzięki za przeczytanie i uwagi.
ale po to te dwie wymienione frazy rozdzieliłam, żeby ich nie łączyć :)
natomiast z tym spaniem i przebudzeniem musi tak zostać, bo nie chodzi o widzenie czegoś w oknie....raczej o to, żeby nie zapomnieć snu gdy się w to okno spojrzy (podobno tak jest ;))
ale być może zmienię jeszcze co nieco... pozdrawiam :)

maj 16, 2018 21:42

"pamięć zaczęla pomijać szczegóły. ciepłe akwarele zaklejać warstwowo"
a potem
"patrzeć w okno po przebudzeniu i wciąż pamiętać żywe kolory"

to dla mnie za dużo grzybów w barszczu.

podobnie na poczatku trzeciej; z tym spaniem i przebudzeniem

chyba wolę zapisać "żeby widzieć w oknie"

i zdecydowanie nie "od pierwszego zderzenia spojrzeń", ale rozumiem, że mowę odjęło,
he, he ;)





maj 16, 2018 21:12

Tomku, Davidzie, MiaMia, grzybowa - bardzo Wam wszystkim dziękuję za wizytę, poczytanie i zostawione słówko... pozdrawiam ciepło :)

maj 16, 2018 18:58

trochę waty napchałaś, ale pomiędzy nią są przyjemne kawałki, takie np. jak ten namokłe plakaty, bardzo organoleptyczny niemalże kawałek to jest

maj 16, 2018 09:43

Przeczytałam trzy razay i za każdym razem podobał mi się bardziej.
Pozdrawiam, M

maj 16, 2018 08:17

...powiem tak
__dużo pojawia się tekstów, w których nasze życie lub przeżycia albo zjawiska wywołują skojarzenia z działaniami w komputerze: z porządkowaniem danych, zapisywaniem plików, folderów i tp. ...i to już jakieś cliche typowe dla pisania powiedziałbym "sieciowego"
___to przestaje być oryginalne i, mnie w szczególności może, już nie zaciekawia _
Tobie jednak (ale czego mógłbym się spodziewać) udało się przełamać schemat - napisać tak, bym poczuł, że czytam coś nowego, odkrywczego

Jest wiersz .....i to chyba powinno wystarczyć za komentarz

Dziękuję i...
Pozdrawiam

PS
miło Cię znowu widzieć

.

maj 16, 2018 05:26

Te *pliki kojarzą mi się bardziej z .dll, .exe itp. Nie z plikami kartek.
Wiersz czyta się, jak otwarty album, kartkując chwile strona po stronie. Początek, jak zawsze piękny, zawęża się do codzienności, gdzie *plakaty można zerwać jednym ruchem ręki. Zapisane (w pamięci?) chwile pozwalają cofnąć się w czasie.
Ładny. W ogóle lubię twoje wiersze.
Pozdrawiam.