Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Bóg dał mi wiarę, pokazał jak ufać,
odkryłem dotychczas nieznane drogi.
Przez miękkie, jak ciepło matczynej dłoni,
czy czułość jak policzki przytulone do piersi,
po naturalną i beztroską koncepcję życia,
że zmartwienia powodują ciche traumy,
niewielkie, emocjonalne, zarośnięte światopoglądem
urazy psychiczne.


Trwają w głowie, by podkradać przestrzeń,
ewoluują do miana osobowości, 
święte, gnuśne, wyrwane z kontekstu,
gotowe poświęcić logikę w imię logicznego myślenia.

Szukam powodu własnego lęku, niepewności,
powodu innego, niż stan emocjonalny, który przecież
nie mógł zaistnieć sam z siebie, a powstał w zetknięciu
z rzeczywistością. Wszystkie, proste sprawy, stają się
zakrzywione lub przerysowane. Otoczone zmyśleniem,
fantazjami, chociaż są romantyczne i bolesne,
ciężko oderwać ciało od namacalnego bólu.
Sprośna wizja życia, tylko dotknięty do żywego,
czuję, że trwa we mnie życie. 

Uzależniony człowiek sięga w sobie jądra,
esencji własnego bytu, niegdyś czystej,
niczym nie zburzonej idei. Zanurza tam dłonie,
wkłada własne przemyślenia, barwi sobą,
nazywam losem i przekleństwem. Uległy
wahaniom, rozdarty, niezdolny spojrzeć na wszystko
obiektywnym okiem, przeklina Boga.

Za wiarę i ufność, bo nic więcej nie potrzeba,
by zrzucić z siebie przeszłość, nawet nie zapomnieć,
czy zniszczyć w sobie resztki pamięci, ale by
dać im chwilę spokoju, pozwolić na sen.

Wyrwać umysł z zamierzchłego czasu, 
oczyścić ze zbędnych myśli,
odseparować własne, niezburzone ja,
od chaotycznej postaci nie - ja,
z którą  silnie związany, traktuje jak własne.

I nie dostrzega mechanizmu. Zwykłej,
prostej maszyny, podobnej do klocków domino,
że wprawiony w ruch jeden element porusza inny,
a wszystko z góry jest już zaplanowane,
złożone w całość, wyryte w mózgu, ale 
nigdy na trwałe. Bo każdą z tych maszyn
zasila skupienie albo brak zdolności
przekierowania percepcji na inny obiekt.

Wszystko to jest przyzwyczajeniem.
Tylko nie ufność i wiara.
Z nimi człowiek oswaja się całe życie.


Ilość odsłon: 115

Komentarze

sierpień 15, 2018 10:19

Za dużo jak na jeden raz. Podzielić by to tematycznie na wiersze. Pozdrawiam

sierpień 14, 2018 19:03

nic ciekawego

sierpień 14, 2018 08:26

Co za bełkot. Dobre do zakładki "teenage angst poetry".

sierpień 13, 2018 20:52

Za Leszkiem Jot Te. He he pozdrawiam :)

sierpień 13, 2018 10:27

Toż to rzeczywiście wykład filozoficzny! Ciekawy sam w sobie, choć dla mnie przydługi. Z wieloma fragmentami zgadzam się "ideologicznie":)
Pozdrawiam

sierpień 13, 2018 00:29

Uprzedzę że nie szukam przeciwnika, ale przyznam jako ateista że wierzyć można w coraz mniej "niematerialnych rzeczy", bo gdyby nie zderzenie bliźniaczej planety Theia z Ziemią niczego by tu nie było, ani mnie ani ciebie, i ani żadnego ze twoich słów... - mówiąc apatycznie i patetycznie.

sierpień 12, 2018 21:30

toż to rozprawka analityczna
chyba całkiem porządna

...ale bez tych pociętych wersów
i bez literówki - nazywa(M)

sierpień 12, 2018 20:43

Tekst jest bardziej wykładem niż wierszem, nie podejmuję się dyskusji z postawionymi tu tezami.
Pozdrawiam

kb

2-32-3

sierpień 12, 2018 20:10

"Wyrwać umysł z zamierzchłego czasu,
oczyścić ze zbędnych myśli"

to takie motto dla przykrócenia tekstu, wg mnie przydałoby mu się mniej słów, zwłaszcza tych "ideologicznych".