Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Dziewczynka z zapałkami
Ktoś dał jej pudełko 
I pożałował -
Podpaliła świat
Jego świat

A potem znikła 
Zostawiła po sobie czerstwy popiół
A na nim wyleniałe torebki
Pełne herstorii starych kobiet
Jakże one niepiękne
- I ... Stare

My byliśmy wtedy młodzieńcami
Zdobywaliśmy Nanga Parbat
Świat mieliśmy za nic
Dziewczynki z zapałkami 
Porzuciliśmy u podnóża gór

A one pięły się zboczami
Spadały i w pomiętych sukienkach
Pięły się dalej
Zaroiło się od nich
Po stromej stronie
Od wschodu wzięły nas
Rankiem

Tacy byliśmy nieprzygotowani
Tacy nieprzygotowani 
I zapłonął wschód 
Na czerwono


Anno Domini 2018
Ilość odsłon: 628

Komentarze

listopad 08, 2018 11:36

No i dostałam... po zapałkach. Dziękuję Paweł, przemyślę wszystko. :)

listopad 08, 2018 11:35

to bym jeszcze wywalił

I zapłonął wschód
Na czerwono

bo brzmi jak fragment wiersza o Nicolae Ceausescu

robiliśmy kiedyś na Pace taki montaż z tekstów rumuńskich i było to zabawniejsze od wielu skeczy kabaretowych, bo na serio

listopad 08, 2018 11:33

czerstwy popiół? oj nie

zrobiłbym coś z pierwszą zwrotką, bo tego rodzaju konotacje i frazy już parę razy widziałem
to jest zestawione z kalek słownych, takie cliche

październik 21, 2018 18:38

Silna, Twój komentarz to już zwykły szowinizm.

październik 21, 2018 12:16

Wiersz budzi emocje i skłania do rozważań, nawet część męskiej strony oburza. Trudno się facetom pogodzić że kobiety ich dawno w ewolucji zostawiły w tyle!

pozdrawiam Leno :)

październik 21, 2018 10:49

Tak jest. Również z malowaniem obrazów. Mam swoją górę i tylko jedną drogę. Za późno na podjęcie pracy, choćby w korporacji, w reklamie chyba też, poza tym, że reklama mnie mierzi, bo jest robieniem ludziom wody z mózgu, marnowaniem talentu, zaprzedaniem go w złym celu. Więc się wspinam, tak jakby bez haków i lin zabezpieczających, nie mam dzieci, nie zakładam rodziny.

październik 21, 2018 10:16

adrenalina i radocha z osiągnięcia celu. bycie rodzicem bynajmniej tego nie niweluje. czasem tylko, jak na drodze kierowcy, zdarza się ostrzeżenie, że nie taki z ciebie kozak jak ci się zdawało. czasem przesadzisz, nie przewidzisz wszystkiego, źle ocenisz swoje możliwości, gorszy dzień, pech, pogoda. ale to nie powód, żeby przestać działać. niektórzy tak mają, że umierają bardziej w bezczynności niż wtedy, gdy naprawdę ryzykują życiem. znam to i rozumiem. a czy są to góry, samochody, samoloty, oceany - kwestia gustu. na dobrą sprawę pasja pisania poezji też niesie ryzyko. jak się tak wczujesz w ten ból egzystencjalny, to idzie się pociąć choćby tępą żyletką.
chwała ludziom z pasją. i żywym, i tym co odeszli.
fajny temat, dzięki że mogę się wtrącić. pozdrawiam :)

październik 20, 2018 23:34

Czasem to mogą być przyczyny "kliniczne": nadmiar endorfin, nadmiar energii albo psychopatia. Niektórzy ludzie po prostu mają wyższy od innych próg strachu, więc są predysponowani do podejmowania ryzyka, nie potrafią przewidywać negatywnych skutków i nie wierzą, że coś im się może złego przytrafić.

październik 20, 2018 23:03

Ciekawie analizujesz. Bardzo mnie to interesuje, już od wielu lat. Co nas pcha, w to ryzyko...

październik 20, 2018 22:39

Doganiają, nie mam z tym problemu. Ja lubię góry, ale nie ryzykuję, nie uprawiam wspinaczki, boję się i kondycji nie mam. A czemu ludzie ryzykują? Nie wiem, to chyba silniejsze od nich, chodzą w góry bo góry są, taka widać ich natura, to pewnie rodzaj uzależnienia, może powołanie, że to jest ważniejsze od wszystkiego. Może z tego powodu wszystko ludzie robią, latają w kosmos, na Księżyc, teraz na Marsa. Zew góry.