Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

 

odwirowane skarpetki okupują kaloryfer w salonie

nastały czasy że łatwiej się skurwić niż zapomnieć naloty dywanowe

jedne i drugie wyszły z mody i zamiast zatrważającego prezentu

na walentynki możesz się ze mną bezpiecznie umówić

 

pościelę w bibliotece

wśród obcych ci książek łatwiej się wyspać

sen mara a zanim poddam się diagnozie

lepiej wstać i oddać się ablucjom

 

cieszyć się poranną kawą bez narzekania

na zalewający pocztową skrzynkę spam

listonosza któremu się nie chce

woli zostawiać awizo zamiast nam przerywać

testowanie zbyt perskiego jak dla mnie dywanu

 

wolę zmrużyć oczy i udawać

że nic się nie stało i nikt nie musi odchodzić

z naszego świata a zwłaszcza na zawsze


Ilość odsłon: 261

Komentarze

listopad 25, 2018 17:33

CUDNY! a zwłaszcza na zawsze...

listopad 25, 2018 00:14

"testowanie zbyt perskiego jak dla mnie dywanu"- to już czytałem w jakimś wierszu, zresztą Twoim. Przemawia do mnie, a zwłaszcza ostatnia strofa.

listopad 25, 2018 00:04

Milo: mistrzostwo. To jest esencja tego, czego szukam w poezji. Liryka budowana na skojarzeniach językowych, nie do końca przewidywalnych - tam, gdzie Cię język ciągnie. Piękne. Dlaczego? Bo coś z tego mam.
Pozdrawiam z muzą:https://youtu.be/RF0HhrwIwp0

listopad 24, 2018 22:48

dziękuję odbiorcom za obecność. następny będzie być może lepszy
;-)

listopad 23, 2018 21:08

Ten wiersz chodzi za mną cały dzień, ale niestety jeszcze go nie złożyłem w myślach kakbym chciał

Pozdrawiam

listopad 23, 2018 20:15

Tekst który można czytać albo, raczej dopowiedzieć własną wizję. Dla mnie to opis bliskiego spotkania z
przewodniczką z tamtej strony badającą stan drewnianego już serca, sęk w tym, że peel wciąż dobrze udaje, a może nie udaje, drewno ma w sobie energię, dywan perski nie zaszkodzi, więc blackoutu nie będzie.
:)) Przy twoich wierszach moja ciekawość rozwija mi fantazję. Ale to fajna zabawa. Pozdrawiam i życzę zdrowia.

listopad 23, 2018 18:41

2 strofy )))są mega )))niezłe ..pozdrawiam autora

listopad 23, 2018 17:57

Twój sznyt. "ablucje" brzmią mocno pretensjonalnie. Ale miło się czytało... pozdrowienia

listopad 23, 2018 14:22

ciekawy tekst, zatrzymał, choć nie rozszyfrowałam go do końca...
Imre fajnie to ujął z tym wyrytym w drewnie sercem... ale czy my sami nie jesteśmy takim drewnem podatnym na żłobienia? to tak w kontekście słów "łatwiej się skurwić, niż zapomnieć..."

listopad 23, 2018 01:28

W drewnie zależy jak głęboko kogoś obdarujemy uczuciem - tak głęboko wyryjemy serce- które przeżyje nas dając poczucie nieśmiertelności.

Wyczuwam tu historię filmową w czasie chlapy, odwilży serca człowieka zamkniętego, doświadczonego traumą wojny (może nawet "pustynnej burzy"...? ) , żyjącego w swoim małym świecie w którym zamiast kominka- kaloryfer.

To udawanie, że jego miłość uratuje świat, że już tylko w piwnicach trzymać się będzie słoje z kwaśnymi zaprawami, zamiast trzymać się z trwogą ręka w rękę... to naiwne poczucie, wiara, że już nikt nie umrze... to i łyżka dziegciu i słodki smak jesiennych bulw, dojrzałej choć młodej miłości

Dziękuję

Pozdrawiam