Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Ma osiemnaście lat i blizny na całym ciele po wypadku z suszarką

Odkąd pamiętam jeździ zautomatyzowanym wózkiem który w duchu 
Nazwałem batmobilem

Czeka na mnie pod klatką kiedy wracam z pracy

Wiem że roznoszą go hormony gdybym miał piersi
Sięgnąłby stanu porównywalnego nirvany

Dzieciaki z osiedla wołają na nas Jay i cichy Bob
Muszę mu wtedy wałkować scenariusz filmu od początku

Mama jest z tych świętych, tata kiedyś pił 
A on kręci się wózkiem który wydaje dziwne odgłosy wokół 
Młodych dziewczyn

Zrujnował nawet mój światopogląd pytaniem kto to Batman

Batman to taki koleś co ma lasek na pęczki
Aha

Ilość odsłon: 365

Komentarze

listopad 19, 2017 13:26

Cześć. Do Sprzedawców :). Wiem, mało oryginalnie, chociaż to ma akurat drugoplanowe znaczenie :). Dziękuję wszystkim, którzy poświęcili swój czas, na czytanie i komentarze. Serdeczności

listopad 19, 2017 13:15

Zryw, no właśnie nie wiem czy do sprzedawców, czy do innego z nimi, w dogmie też występują no i są ich filmy o nich po prostu (te ostatnie np mi nie przypadły)

listopad 19, 2017 13:07

Ciekawy wiersz. No i nawiązanie do "Sprzedawców" 10/10. :)

listopad 19, 2017 10:38

a który film? aż sobie sprzedawców zobaczę po raz ententy.
czy ja wiem, normalne podejście. zwariowany świat malcolma... dla mnie błędem jest publikacja jako wiersza, bo wtedy staje się to metaforyczne... po co?

listopad 19, 2017 10:37

:)

listopad 19, 2017 10:28

Najpierw kawa, dopiero się budzę - w tym też się zgadzamy, Leno ;)
Cieszę się, że też tak widzisz ten tekst. Dla mnie świetnie, bo lekko, naturalnie i prawdziwie pokazana relacja, temat i dwóch bohaterów, których od razu znam i lubię. Jak Twoją Marcjannę.
Bez tabu i bez nadęcia. Podpisuję się pod nominacją, na pewno zagłosuję.

listopad 19, 2017 09:56

Anita.... wybacz, dopiero piję kawę. :)

listopad 19, 2017 09:56

Aneta, podpisuję się pod Twoim komentarzem. Dla mnie również nie jest to tekst cyniczny wobec niepełnosprawnego, a jeśli już, to wobec całej sytuacji! Dwóch bohaterów jest w przyjaźni:

czeka na mnie pod klatką kiedy wracam z pracy
dzieciaki z osiedla wołają na nas Jay i cichy Bob

Co może dać chłopak z sąsiedztwa niepełnosprawnemu koledze na wózku? Chwilę uwagi i akceptację? Próby zrozumienia jego świata, to naprawdę dużo.

A sprawy hormonów dotyczą na równi tych niepełnosprawnych (jak widać) i tych zdrowych. Perspektywa wiecznego niespełnienia jest dołująca i o tym jest ten tekst.

listopad 19, 2017 09:44

wg mnie owe "aha" to przecież odpowiedź bohatera tekstu (bo nie wiem o co tyle krzyku wokół tej partykuły). nie widzę tu też bynajmniej kpiny, obrażania, czy wyśmiewania się z gościa na wózku. wręcz przeciwnie. narrator traktuje normalnie nienormalnego. to nieczęste i... nienormalne w tym popierdolonym świecie. a ktoś taki przecież niczego innego nie pragnie, jak być takim jak inni. i nigdy tego nie osiągnie. a temat uczuć, pragnień, biegnącego poza upośledzeniem rozwoju hormonalnego i pożądania u osób niepełnosprawnych umysłowo jest na tyle trudny, że wyrokowanie o obrażaniu uważam za przesadzone, a nawet Dulskie nieco. zachwycać się nie ma czym, patrząc na taką istotę. pieprzoną litością rzygać się chce. potraktować normalnie, jakby tak miało być i poradzić z tym sobie nie na chwilę, ale na co dzień, na stałe, to jest wyczyn na miarę tzw. człowieka. być po prostu ludzkim, bez zadęcia. i taki narrator jest. dał Jayowi, cichemu Bobowi wniknąć w swoje myślenie, w swoją codzienność. to się chyba nazywa akceptacja... i to chodzi, moim skromnym. pozdrawiam

listopad 19, 2017 00:19

Szczerze mówiąc, mi też nie za bardzo się owo widzi. Zbieranina (nie spójnych ze sobą) zdań. Sorry, ale widzi mi się, że zaczynasz pisać. Oby ci się udało. To jeszcze nie jest wiersz, a nawet nie widzę choćby jednego wiersza... Nie rozumiem nad czym mam się zachwycać.