Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

podobno nosimy w sobie te same obrazy - 
ropiejące w kącikach oczu oceany  
i brzuchy śniętych ryb na płyciźnie.

- wciąż jeszcze pachniesz wodą - mówisz 
i śmiesznie wysuwasz przy tym język. 
jest różowy i lśniący jak środek tropikalnego owocu. 

przychodzi mi na myśl, by go spróbować, 

gdy zaśniesz. porozmawiamy, 
opowiesz mi o swoich bliznach 
i o tym, dlaczego nie lubisz pożegnań.

a potem się obudzę, z ustami lepkimi od soku 
- ostatni raz. to będzie dobre zakończenie.
Ilość odsłon: 544

Komentarze

czerwiec 12, 2018 15:07

W takim razie bardzo mi miło, Roninie. :)

czerwiec 12, 2018 14:12

Mnie się podoba

czerwiec 12, 2018 10:40

Grzybowo, nie uważam, że to płycizna, ale jak kto woli.

M∀ks, dziękuję. :)

Trudne dzieciństwo, czy dużo? Mowa o nim pojawia się tak naprawdę tylko w ostatniej strofie. A jeśli o zużyte rekwizyty chodzi, to po części masz rację, ale nie będę silić się na przesadną oryginalność.

Mgiełko, dziękuję Ci, że wciąż zaglądasz. :)

Leno, bardzo się cieszę, że tekst zaciekawił.

Serdecznie pozdrawiam!

czerwiec 12, 2018 07:24

Niedookreslony tekst. Przez to ciekawy. Pozdrawiam

Konto usunięte

2-22-22-22-22-2

czerwiec 11, 2018 22:19

Jak zawsze z ogromną przyjemnością :-)

czerwiec 11, 2018 21:36

Dwie ostatnie to jakby powtórka dwóch pierwszych, to miałam na myśli.
Pozdrawiam

czerwiec 11, 2018 21:12

za dużo soku; dwie ostatnie cząstki? już ktoś chyba wspominał, to tak jakby ciąg dalszy dwóch pierwszych i blizny - zużyty rekwizyt.

Konto usunięte

2-42-4

czerwiec 11, 2018 21:04

Wcale nie. Dobry tekst. :)

czerwiec 11, 2018 17:10

poszłaś na płyciznę :)

czerwiec 11, 2018 09:27

Bardzo mi miło, że wiersz potrafi wywołać tyle obrazów, które dają się odczuć. :)

Dziękuję serdecznie, każdemu z osobna i biorę sobie te opinie do serducha.