Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

jest sierpień 
obserwuję w lustrze jak matka zaplata mi włosy 
grzebieniem rozczesuje kołtuny aż boli 
potem mówi obciągnij sukienkę 
załóż rajstopy 
jakby pan jezus miał się obrazić 
gdyby ich zabrakło na niedzielnej mszy
przychodzą więc ze mną do kościoła 
białe i czyste 
sąsiadki chwalą że ładnie klęczą przy ołtarzu 
nic nie czuję 
od chłodu posadzki odcina mnie biel
paznokciem wydrapuję w niej małą dziurę 
okrągłą wyspę z włosów i różowej skóry 
którą matka zaceruje gdy wrócimy 
Ilość odsłon: 421

Komentarze

grudzień 17, 2018 09:45

Tomku, dziękuję, że podzieliłeś się odczuciem.

Również pozdrawiam.

grudzień 16, 2018 22:51

Mną wstrząsnęło, choć do końca nie wiem dlaczego. Pozdrawiam.

grudzień 16, 2018 14:04

Jak widać, ile czytań, tyle odczuć. :)

Za każde dziękuję...

grudzień 15, 2018 14:29

jestem rozczarowany ...pozdrawiam

grudzień 15, 2018 14:24

Świetny. Pozdrawiam

grudzień 15, 2018 13:22

Joanno, dziękuję za komentarz.

Pozdrawiam ciepło.

grudzień 14, 2018 21:16

Podoba mi się ten wiersz, tyko (wg mnie)
zamieniłaby „rozczesuje” na rozczesując* bo…
nie zapleciemy warkocza kiedy jest kołtun

Pozdrawiam :)

grudzień 14, 2018 20:58

A ja rozumiem, Grzegorzu, że nie każdemu w smak taka estetyka. Mimo to, miło, że przeczytałeś i dziękuję za szczerość.

Aga, nie ma się czego bać, widocznie tym razem nie udało mi się wstrzelić w Twoje odczucia.

Dobrej nocy.

grudzień 14, 2018 18:52

ja chyba po prostu nie zrozumiałam i przyznaję szczerze bałam się do tego przyznać :)

grudzień 14, 2018 18:49

Mnie mija, rozumiem, że to ładne, również to że nie czuję się adresatem.