Janvierdunord
***** ONA
Sny jak krople na wysuszonej i spękanej ziemi
i przyszła Ona jak moja ciotka w czarnej sukni wieczorowej
bez aureoli i gwiazd migoczących na niebie
Dym z papierosa i paryskie maniery bezwiednie otwierała oczy
abym zerknął po powieki czym jest to zasmarkane życie
Była dla mnie jak las deszczowy jej dłonie niczym pędy winorośli
przebijały się przez obojętność zimnego światła innego obcego świata
rozpychając się w stagnacji i szarościach dnia poprzedniego
Próbowała to co najlepsze i krok po kroku szukała niezagmatwanego stereotypu
rozrywając kawałek po kawałku dziecięcą świadomość
Już we właściwym gąszczu uczuć wypuszczając listki dotykała oschłych
jak jej niebiologiczna matka pierwszych promieni
czym jesteś życie ?
Kable i aparatura koło młodego człowieka przed oczami pytanie
jak świst ptaka szybującego w powietrzu który w Egipcie nie odwiedzi rodziny
Kim jest Ona i On tu i teraz i gdy słyszę sakralną modlitwę
i jeśli mnie słyszysz za tą ścianą jak tam w niebie
Pozwól mi odejść źrenice moje utraciły kolor są jak wypalona na wiosnę trawa
jestem jak popiół rozproszony w powietrze który z dymem wysoko unosi
i szybko nie opada i którego nie wchłonie kwiecista ziemia
i już sam nie oddycham
jestem obnażony z grzechów z własnej nieprzymuszonej woli
nie pamiętam który to dzień
przed świtem zadaje sobie też to pytanie
czym jest to życie czy to płomień
a jak poparzy opuszki palców
i upuszczę tort czy przestanie istnieć
będę mógł dalej kraść ze stołu ostatnie zawinięte w złotko nadzieje
Ilość odsłon: 4354





Komentarze
Janvierdunord
maj 30, 2017 22:40
dziękuje za wgląd w tekst )))zdrowia Maksiu
Konto usunięte
maj 30, 2017 22:30
Moim zdaniem po odchudzeniu mógłby być dobry wiersz, bo jest w nim pewien czar i czas, który zatrzynuje na chwilę tętno, a to dużo...:)