Majowa
ciepła wietrzna i listopadowy
złotolistne drzewa znaczą drogę
błyszczy asfalt mokry od deszczu
to w taką noc twoja wybrakowana dusza
spotkała moją
pogoda nie mogła być ciepła
wiatr kojący
a blask księżyca inny
niż biernie odbity od słońca
nie cierpię już
mam spokój
moszczę się w nim po swojemu
pozwolisz jednak listopadowy
że znów
nie okażę tobie wdzięczności
Ilość odsłon: 1685





Komentarze
Majowa
listopad 10, 2025 12:30
Dziękuję za powrót, Dagny!
Dobrze jest poprawiać po jakimś czasie, więc chętnie przyjmuję porady. Pomyślę, zwłaszcza że też uważam środek za jeszcze nie dopracowany.
Pozdrawiam :)
Dagny
listopad 10, 2025 11:27
Majowa, wróciłam do Twojego wiersza, a w nim taaakie zmiany! Choć pewnie chciałabyś już odpocząć od porad co do tego tekstu, to jednak kłóci mi się fraza „ bezsensowna cisza” - z ostatnią strofą, w której jawnie wychwalasz obecny stan, bo czyż fakt iż PL - ka „ nie cierpi już” i „ ma spokój”- nie przemawia za cudotwórczym działaniem ciszy? Moim zdaniem jak najbardziej.
„ Odziana w kłamstwa zażądała nagości”- to jest mocne, bardzo dobre bo podkreśla chwiejne fundamenty tej niby- relacji, szczerość jest bazą i wyrazem szacunku, wszystko inne jest chore, a tutaj może chodziło nawet tylko o manipulację,z szacunku dla Autorki nie użyję dosadnych słów…
Nawet jeśli zdarzyła się podłość, to jakiś w wierszu to słowo wydaje mi się zbyt dosłowne , trochę zabija niuansowanue tekstu, chętnie dowiedzielibyśmy się ciut więcej…
„Koniec” też nie jest „bezdźwięczny”, skoro rezonują tak mocne wnioski - jak te o własnym dystansie do spraw i racjonalnym spojrzeniu na uwikłanie. Ostatnia strofa wraz z pierwszą - są bardzo naturalne, pozdrawiam:)
Majowa
listopad 04, 2025 19:37
Dziękuję, Tetu. Przemyślę
Pozdrawiam :)
tetu
listopad 04, 2025 18:51
Anita, stworzyłaś w tym utworze bardzo łagodny klimat. Podoba mi się ten wewnętrzny spokój, to wyciszenie. Peelka w końcu żyje w harmonii z sobą i otoczeniem. Pomyślałabym jednak nad drugą cząstką, jak dla mnie zbyt mocno przymiotnikowo. W trzecim wersie tej strofki podówjny "zbyt". Wiem, że to zamierzone, ale osobiście zapisałabym ten wers np tak: "zbyt chcące i nazbyt płoche" może niewiele zmieniło, ale jednak, albo: "zbyt chcące nadmiernie płoche"
Tyle ode mnie. Ładny wiersz. Pozdrówka.
Dagny
listopad 03, 2025 21:16
…i zrozumiałe :), nic nie zgrzyta, ładny wiersz, a czasem „ pomagierzy” kompletnie zdemontują pierwotny zamysł, a tak nie ma być, bo Autor ma licencję na przeżycia swoich PL-i, pozdrawiam.
Majowa
listopad 03, 2025 20:28
niee, na wsobność na pewno nie zamienię
brak wdzięczności, która w dodatku pobrzmiewa "wdziękiem", to zupełnie co innego niż wsobność
niech będzie jak było pierwotnie
nawet jeśli zgrzyta
dziękuję Ci pięknie, Dagny, za zaangażowanie :)
pozdrawiam :)
Dagny
listopad 03, 2025 19:43
…a jakby polecieć tak:
obie wyuczone kłamstw
tych własnych i cudzych
zbyt chcące a płoche
tak wsobne że podłe
nie cierpię już/ (ewtl.) odeszło już/ minęło/ to za mną/
…bo nie jestem pewna z tym „ cierpieniem”… no ale jak ktoś cierpi, to się mu tego nie odbiera, hmm, dosłownie troszkę i ciut „ szato - drąco”, ale jak Autorka uważa…pozdróweczki.
Majowa
listopad 03, 2025 14:52
Bardzo dziękuję, Milo
Pozdrawiam serdecznie
Miroslaw Milo Nowicki
listopad 03, 2025 13:52
Lubię się wtulić także w przygodne miękkości.
Takie pisanie brzmi i smakuje.
To chyba twoja ścieżka.
Majowa
listopad 03, 2025 11:14
dzięki, Dagny, że wracasz i
czytasz na głos (!)
tak, zastanawiałam się nad tym, ale chodzi mi o korespondencję między tymi właśnie miejscami
ewentualnie "bezwdzięczne" (od "bezdźwięczne")
czyli nie brzmiące wdzięcznością, głuche na jej potrzebę
dzięki! pozdrawiam :)