Dagny
Prognoza radiowa
ogród
wiatr muska powieki
woła obraz …
szeroka ulica miasteczka jak odlew w słonecznym spiżu
dni suną wolno niczym złote skarabeusze
a czasem tylko robaki
do zalania przez lokalnych pijaczków
„ stan wody Wisły” obejmowali miejscowi zanim
w śmiertelnym tańcu rzeka rzucała ich na dno
później
katapultowanych do nieba szybciej niż ciągnące
polami pielgrzymki - opłakiwali żałobnicy
i ona sama topiąc uprawy
nie pomogło klepanie się w czoło przy
inwazji komarów
Wisła zbierała żniwo nie patrząc w metryki
nie wzruszał kościelny kalendarz
w tygodniu pędzono na targ świniaki
czarnymi rękami brane z worków kartofle -
bębniły głucho w naczyniach
tu i ówdzie lśnił złoty
ząb gospodarzy bo nogi same się rwały
do disco polo wprost z kaset
w upalne dni
w rytmie dzwonów
grzebałam za różą w zaroślach
pozostały nawroty





Komentarze
Dagny
listopad 02, 2025 10:17
Majowa, dziękuję za powrót i tak sympatyczne podzielenie się odczuciami! Może kiedyś opiszesz Twój idylliczny zakątek, Arkadię dzieciństwa? A może już to zrobiłaś? Chętnie przeczytam…
U mnie wraz ze wspomnieniami, które przez emigrację są siłą rzeczy bardziej obrośnięte mitem, nawet miejsce urodzenia, (miasto w Małopolsce) jawi się powoli jako zakątek osobliwości. Kiedyś go częściowo opisałam, ale wrócę do tego tematu, może nawet nie stroniąc od lekkiego sentymentalizmu, który w przypadku miejsc tak naładowanych emocją - też może znaleźć wentyl; dzięki, zmobilizowałaś mnie :), pozdrawiam miło.
Majowa
listopad 01, 2025 19:39
to ja tak mam z sielskimi wspomnieniami z pewnej beskidzkiej wsi
swoje rodzinne miasteczko darzę sentymentem ze względu na relacje i przeżycia ale odnoszę się do niego raczej racjonalnie (co innego sam dom rodzinny)
natomiast tamto górskie miejsce wakacyjne stało się pewną idyllą
w Twoim utworze rys racjonalnej oceny sytuacji jest na tyle dojrzały że uznałam iż odnosi się do "stałego" miejsca z dawnych lat
generalnie opowieści z takich miejsc pełnych wspomnień (wspomnień pełnych miejsc) są przyjemne
pozdrawiam :)
Dagny
listopad 01, 2025 09:23
Majowa, dziękuję za wgląd i refleksję; ja się tam, czyli w Szczucinie nie urodziłam, ale spędzałam czas różnych ferii. Oczywiście wówczas, wszystko było wyidealizowane, dziś pewne klimaty - widzi się nieco krytyczniej, ale i tak malowniczość małych miasteczek oddziałuje na wyobraźnię, chyba przez osadzenie w otaczającej przyrodzie, której w mieście jest na lekarstwo, bo jak mawiał poeta - „ park to kłamstwo”( choć ja tak akurat nie uważam ;)… pozdrawiam miło.
Majowa
październik 31, 2025 23:33
sentymentalny obraz, wspomnienie
miło się czyta, swojsko
jest jedno miasto na "sz", które mija Wisła
popatrzyłam na googlowe zdjęcia
ja też urodziłam się i wychowałam w małym miasteczku, nawet kościół podobny, tylko rzeka mniej prestiżowa ;)
pozdrawiam :)