tetu
faza całkowita
wchodzę w gęsty cień
zapachem deszczu i ciepłej skóry
odsłaniasz przede mną najciemniejszą stronę
prowadząc przez sam środek nocy
moje blade ciało
pełni zaćmienia
przesuwamy pęknięte granice
zgaszone światła
zostaje ślad
że kiedyś byliśmy
Ilość odsłon: 406





Komentarze
tetu
sierpień 15, 2026 11:56
Mithril, i w tym momencie uspokoiłeś mnie tą diadą:) Bardzo zależało mi na zachowaniu tej fizycznej bliskości i bałam się, że przy jakichkolwiek zmianach wiersz ucieknie w zbyt dużą abstrakcję i powieje chłodem. Chyba ciągle jeszcze stąpam zbyt ostrożnie:).
A propozycja z "zapachem" w drugim wersie? Kapitalna! Zamiast wchodzić w zapach jak w kolejną przestrzeń, wchodzi się w cień owianym tym zapachem. Świetnie rozwiązuje to kwestię przyimka, niczego nie odbierając zmysłom.
Dobrze usłyszeć drugiego poetę i skubnąć trochę Twojego spojrzenia bez zatracenia własnego głosu. Dziękuję Ci za tę czujność i warsztatową rozmowę — bardzo owocuje! Przemebluję tekst i niech sobie żyje swoim życiem. Dobrego dnia.
Mithril
sierpień 15, 2026 11:13
...w moim skromnym odbiorze mam cały czas do czynienia z diadą. Nic mi tego nie zakłóca.
"wchodzę w gęsty cień
>zapachem< deszczu i ciepłej skóry"
- wersja z komentsrza: tak, lepsiejsza.
tetu
sierpień 15, 2026 10:40
Może tak:
wchodzę w gęsty cień
w zapach deszczu i ciepłej skóry
odsłaniasz przede mną najciemniejszą stronę
prowadząc przez sam środek nocy
moje blade ciało
pełni zaćmienia
przesuwamy pęknięte granice
zgaszone światła
zostaje ślad
że kiedyś byliśmy
Uważam, że brzmi lepiej. Myślę:)
tetu
sierpień 15, 2026 10:27
Mithril, bardzo Ci dziękuję za świeże spojrzenie. Szczerze mówiąc, ciekawa byłam odbioru, bo cały czas coś mnie w tym wierszu uwiera. Czuję go, wydaje się okej, ale gdzieś wewnątrz stawia delikatny opór. I teraz wiem, że winowajcą jest „w” :)
Sugestia wywalenia przyimka z drugiego wersu jest bardzo zasadna. Teraz widzę, że się ich nagromadziło. Zastanawiam się tylko, czy pierwsza cząstka nie stanie się wtedy zbyt dopowiedziana, wyliczankowa. To może nie wadzi, ale trochę zaciera efekt zanurzenia się w drugą warstwę — to drugie „w” wciąga jednak głębiej. Muszę przemyśleć, co będzie lepsze dla wierszydła, ale rozumiem Cię doskonale.
Pójdźmy dalej: cząstka o zaćmieniu — fajny pomysł na pozbycie się przyimka i przestawienie mojego „w pełnym zaćmieniu” na podmiot w mianowniku, tylko czy nie zrobi się wtedy zbyt opisowo? I co ważniejsze: zmieni się bohater. U mnie to nie zaćmienie jest główną postacią, a dwa ciała w środku zjawiska. Zatem zmienia się nie tylko koncept, ale też znika przestrzeń, która się tam wytworzyła. W tym krótkim wierszu bardzo chciałam postawić na zmysłowość i nastrój, by nie było jednoznacznie, mdło i zbyt technicznie. Masz jednak rację — przyimki walą po gałach i muszę coś z tym zrobić.
Zastanowię się, który wyciąć bez uszczerbku albo jak to przemeblować, by nie stracić tego, na czym mi zależało. Twoje czujne oko bardzo mi pomogło. Dziękuję.
Mithril
sierpień 15, 2026 08:52
...się mnie podobie, ale:
"wchodzę w gęsty cień
(...) zapach deszczu i ciepłej skóry"
***
"(...) pełn(e) zaćmieni(e)
przesuwa(...) pęknięte granice
zgaszone światła"
- może Tak, bo "czegoś" jest za dużo, a przy tym, w takiej formie zbyt pospolicie.