prometeusz
miś
dziewczynka kochała ulubioną maskotkę
biały miś był dla niej jak matka
kiedy pluszaczek zmienił się w siwy kłębuszek
dorosła już kobieta oddała go do skansenu
w takim muzeum eksponaty były dobrze dotleniane
jednak misiowi nie podobało się to
że obcy ludzie oglądają jego zdeformowane ciało
zresztą zwiedzających było tu jak na lekarstwo
przytrafiało się też że miś był lekceważony
personel często musiał używać siły przy ustawianiu eksponatów
pewnej deszczowej nocy postanowił opuścić to miejsce
wsiadł do pociągu pośpiesznego i odjechał bez wahania
nie wiedział gdzie ma wysiąść w końcu znalazł się
na brukowanej ulicy wielkiej metropolii
rozglądał się patrząc przez łzy które samowolnie spadały po szarym futrze
był oszołomiony bo nagle wszystko pomieszało mu się w głowie
widział tylko inne maskotki podobne do niego
przez policyjny megafon usłyszał ludzki głos
uwaga obywatele
na ulicach mogą kręcić się leśne zwierzęta
otępiałe szukają resztek jedzenia w śmietnikach
dziewczynka teraz podstarzała już stara panna
zaczęła zastanawiać się czy miś oprócz waty
miał w sobie jakąś baterię i co się z nim stało
nagle dopadł ją koszmar
wyobraziła sobie misia jako siebie błąkającą się po ulicach Paryża
na dodatek wcieliła się w nią postać dzwonnika z Notre Dame
z ledwością dźwiga na plecach ciężar swojej młodości
próbując uciec siłuje się z pokrywą ulicznej studzienki
zanurza się w fetorze węzła cieplnego
klapa zamyka się samoczynnie
pełno tu szczurów uwięzionych tak jak i ona
w oczach dziewczynki zapada ciemność
z niecierpliwością czeka aż się to wszystko rozmyje
Komentarze
Leszek.J
marzec 19, 2025 19:52
Jakoś smutno pobrzmiewa ten wiersz