Dziwna
16. kruchość jesieni
za oknem jesień
jakby w drgawkach
jakby w konwulsyjnych rzutach
skacze po drzewach
odzianych w łachmany
bure skronie
wodzą oczami w bezprzytomną dal
a tam wiatr gra
pośród traw wyrasta jęk
przeciska się między wargami
w nieskończoność
opadają liście
kłębią się łoskoty
błądząc
prawie że boleśnie
prawie że nieznośnie
śniedzieją
spopielając zasępiony dzień
otrząsa rozwiewność barw
i sypie wokół
jak ziarno
pryskają liście
i zatapiają się w zimnie
zarażając wzajemnie
nadmierną
październikową plamistością
rdzy i szarzyzny
kruszeją w niewidzialność
Ilość odsłon: 230





Komentarze
Dziwna
październik 18, 2025 23:54
Dziękuję serdecznie Dagny, za podzielenie się odbiorem wiersza
i nie potrzeba mi paniować:)
Pozdrawiam serdecznie
Dagny
październik 18, 2025 20:35
Podoba mi się pierwsze pięć wersów i przedostatnia strofa z końcówką.Osobiście, dążyłabym do uproszczenia i nie sądzę, że przy tak plastycznej wyobraźni jak Pani/Twoja- mogłoby to wyjść na niekorzyść- przeciwnie, jeśli ktoś ma talent i tak naturalną swobodę skojarzeniową - temu nie grozi po uproszczeniu metaforyki - martwota jego wierszy.
Sama popełniłam kilka przepoetyzowanych tekstów i dziś widzę to bardziej krytycznie, ale to pewnie etap, który każdy musi wyczuć ewentualnie sam…
Pozdrawiam miło.
Dziwna
październik 18, 2025 20:29
Dziękuję serdecznie, Majowa
Pozdrawiam
Majowa
październik 18, 2025 13:47
Bardzo ładnie bardzo trafnie oddana jesień
Którą i taką uwielbiam
Pozdrawiam