Ronin
Utrapienie
w życiu wygrywa ten, który połyka ogień, którego nikt nie ugasi
Nie myślę o powracaniu do czasów, kiedy dno było nie tylko dnem.
Nie myślę też o przebijaniu płuc by pozbyć się odoru wydychanego tłumu gapiów.
Stwarzam sytuacje i tylko mściwy bóg wie kto o nie zahaczy, kto straci równowagę,
kto przez pomyłkę się odważy
Pamiętam jeszcze o dniu, który zapisał się w historii rozbitym szkłem i bordowymi plamami
Został z nich tylko cień matki. Oparta o dłonie nie płoszy nawet ptaków.
Myślę o czasach, w których poprawiałaś zmatowiały kołnierzyk luzując mój krawat.
Nie tak łatwo jest się ocknąć z letargu, w który się nie wpada.
Pocieram patyk o paty z nadzieją, że iskry momentalnie zgasną
Jestem wypełniony, zalany po brzegi utraconej świadomości,
że nawet nie mogę oprzeć się o ścianę, z której zdarto resztki mojego sumienia





Komentarze
Nie znaleziono żadnych komentarzy.