Rafał Hille
spotkanie klasowe
Czasami odwiedzam starych znajomych
pijemy słabsze piwa, niesłodzoną
herbatę i opowiadamy
to co wiemy najlepiej o sobie
samych. Siadamy
w tym czy tamtym ogrodzie, przed
domem, albo
w domu, którego pilnują kulawe psy
na nocną zmianę z papilotami
pożerającymi
ich żony od samej głowy.
Gwiazdy te same świecą dla nas do późnej nocy.
Stopy były tam i ówdzie, gdzieś pod
palmami, w jaskini, na szczytach ogólnodostępnych
gór.
Przewracają się kartki w kalendarzach.
Staramy się nie przypominać co tam komu kto,
wybił ząb, dziewczynę, albo odbił
żonę
która wróciła potem z głową
na której rośnie jeszcze więcej
papilotów
nie dał ściągać na kartkówce z pasożytów.
Tak siedzimy patrząc w podłogę
gdzie teraz, gdzie następne
spotkanie
gdzie zagra złota trąba na apel.





Komentarze
Rafał Hille
styczeń 26, 2026 18:03
coś w tym jest Milo
Miroslaw Milo Nowicki
styczeń 26, 2026 12:34
Chyba każdy przez to przechodził, a jeśli twierdzi, że nie, to mam nieodparte wrażenie mijania się z prawdą.
Ciągi dalsze, to część naszego bytu. Fajna lub godna jedynie odbyte.
Rafał Hille
styczeń 25, 2026 21:50
dziękuję Pola za odwiedziny, cieszę się że tekst się podoba, każde takie spotkanie przybliża nas do wiecznosci
W.K.
styczeń 25, 2026 20:26
Podoba mi się, bo wiersz przypomina moje spotkanie w dawnej szkole po latach. Taki trochę miks nostalgii i zwyczajnego życia: piwo, herbata, psy, papiloty… niby dziwne, a jednak każdy z nas ma w pamięci swoje „takie” momenty. Człowiek siedzi, gada, wspomina, patrzy w gwiazdy i nagle uświadamia sobie, że czas leci, a te stare miejsca i twarze wciąż są gdzieś z nami - znajome, prawdziwe.
Rafał Hille
styczeń 25, 2026 18:17
dzięki Wokka za spojrzenie
Rafał Hille
styczeń 23, 2026 07:59
dzięki Wokka za spojrzenie
wokka
styczeń 22, 2026 21:56
Obraz ciekawie namalowany, najlepszy wers ostatni))