prometeusz
inna kobieta
ja przeleżałem tu ze sto lat
a ona jakby cofała się w czasie
przed oczami miałem tajemnicze mroczki
zamarzły wraz z fakturą wystawioną od wieloletniego szronu
odwiedzała mnie ze dwa razy w roku
i to latem aby nieprzemarzła
wylewała sztuczne łzy z fiolki po ostatnich perfumach
od spodu widziałem jeszcze naklejoną cenę
cenę jaką za to wszystko zapłaciłem
i to mną wzruszyło chociaż nie tak jakbym tego oczekiwał
a jednak wzruszyło zapragnąłem wstać
poderwać się na równe nogi przejrzeć na oczy
powiedzieć dość
dość tego i tamtego tego i owego
dość późno jednak lepiej późno niż wcale
zamiast tego wyszedłem na głupka
a ona wyciągnęła z torebki puder i pędzelek
i na moich oczach
zaczęła wygładzać swoje nietykalne ciało
tak było za pierwszym razem
kiedy odwiedziła mnie ponownie
nie była już sama w jej towarzystwie był pies
dość młody balsamicznej urody
pasowali do siebie podejrzewałem romans
pomiędzy psem a panią
on zaszczekał co w jego psim języku oznaczało
już nie mogę muszę siusiu
czyżby wyprowadzała go na spacer tutaj
gdzie kiedyś przychodziła ze mną
olali mnie oboje i poszli dalej na spacer
w tej odległej krainie snów i drętwych lalek





Komentarze
Nie znaleziono żadnych komentarzy.