Afrodyta
Ifigenia
Znam to czekanie. Najpierw spowalnia,
potem gęstnieje, błyskając ostrzem.
Dziurawi od środka.
Izaaku, gdy schodzisz z ołtarza,
rozsypują się drwa, wierność wiąże
z mniejszą siłą, z łaski i niełaski
kostnieje odłożony w ciele garb.
Moja ofiara za wiatr. Litość Artemidy
rozpuszcza się w obłoku, miękko
jak łania, skuszona słodko-cierpkim
wnętrzem granatu, obmywam
świątynny stół.
Ilość odsłon: 181





Komentarze
Afrodyta
marzec 27, 2026 17:37
Leszku, dziękuję za odwiedziny i komentarz.
Leszek.J
marzec 27, 2026 15:28
Powtórzę słowa Leny, jest ciekawie i pięknie.
Pozdrawiam
Afrodyta
marzec 26, 2026 20:02
Leno, dziękuję za obecność i pozostawione słowa.
Lena Pelowska
marzec 26, 2026 14:11
Pięknie, soczyście zapisany tekst.
Serdecznie pozdrawiam