Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

W Światowy Dzień Czekolady
odpowiem wszem bez żenady –
wolę ją tylko na słodko,
gryźć tabliczkę, pić beztrosko.

Choć Majowie, Aztekowie,
pili ją, jak ich bogowie,
bardzo gorzką, wprost pikantną…
co zyskali w zamian za to?

Nic, gdyż kiedy człek zgorzkniały,
w dołku ściska, skapcaniały,
nie ma chęci na myślenie,
tylko zgagi pozbawienie.

U nas zaś myśl przyszła z wiekiem:
„Przecz na słodko pić ją lepiej”.
Gdy przyjemnie, człek wybitny
w Kosmos zwracał wzrok ambitny…

…i tak w trzysta lat bez mała
ludzkość lecieć tam zechciała.
(Pod kopułką słyszę: „puentuj”):
„SŁODKOŚĆ MOTOREM POSTĘPU!”.

By to uczcić, już bez zwady,
w Światowy Dzień Czekolady
dołączono i przyjęto:
także Lotów w Kosmos święto.
---------
(obchodzone są w jednym dniu, 12 kwietnia)
Ilość odsłon: 364

Komentarze

kwiecień 15, 2026 11:52

Nawet żebyś dążył do kupienia prozaicznego batonika czekoladowego (słodkiego) musisz odczuć jego brak, czyli potrzebę, i tym się zajmują twórcy reklam, produkują potrzeby, stosując brzydkie sztuczki psychologiczne, aby w odbiorcy reklamy wyrobić poczucie braku, niepełności, niewystarczalności, pustki, samotności. Odwołują się do skojarzeń seksualnych, jak również do instynktów stadnych - nie masz batonika? Jesteś gorszy, samotny, znajdujesz się w mniejszości, bo wszyscy inni już odkryli wspaniały smak tego batonika i zajadają się nim, stanowią grupę wtajemniczonych, a ty wciąż do niej nie należysz, co z tobą nie tak? Więc nie, to właśnie brak czegoś i pustka są motorem dążenia.

kwiecień 15, 2026 11:51

Nie. Misterze. "Dążenie" nie musi być linearną ciągłąścią, a chwilową potrzebą. "Chce mi się spać; napiłbym się czegoś; zjadłbym coś słodkiego, poszedłbym na dobry film; ciekawi mnie, co jest za tym horyzontem" - to nie jest "nieustanna potrzeba". Gdyby była taką, to już natręcywo i uzależnienie.
Ja mówię o chwilowej "słodkości" - ona nas napędza, ale nie przesłania całego świata.

kwiecień 15, 2026 11:42

"Dążenie do słodkości" - dąży się zazwyczaj do tego czego brakuje, zatem musimy odczuwać nieustanny brak słodyczy, żeby do niej dążyć, inaczej do niczego byśmy nie dążyli. Motorem dążenia jest brak czegoś, a nie posiadanie czegoś. Chyba logiczne. Kto jest pełny do niczego nie dąży, pełnia nie dąży do niczego, jest pełnią. Dążymy bo czegoś nam nieustannie brakuje, odczuwamy nieustanny niepokój i pustkę, to wszystko symptomy braku.

kwiecień 15, 2026 11:10

PS. Słodkość nie musi powodować gnuśnienia, ani gorzkiego serca. To są stereotypy, uogólnienia.

kwiecień 15, 2026 11:08

Mam inne zdanie, Misterze, przeciwne Twojemu czy temu Indianinowi - zawarłem je w facecji.
To dążenie do "słodkości" (możesz nazwać to "ulżeniem codziennej pracy") oraz ciekawością swiata - było i jest motorem postępu.

Teraz pomyśl - gdzie ludzkość dzisiaj byłaby (i Indianie też) gdyby nie te nakręcające "przyjemność+ciekawość"?
(nie biorąc pod uwagę zbrodni "odkrywców Nowego Świata" na tuziemcach).

kwiecień 15, 2026 10:17

I na tyle na ile ich znam, to raczej my się przy nich skapcaniali wydajemy, smętni, depresyjni, rozlaźli... A tyle słodyczy w sklepach...

kwiecień 15, 2026 10:13

To aluzja do tego słoika nutelli, który lewitował w kabinie? Znam kilku Indian i oni by się z Tobą nie zgodzili, jest dokładnie odwrotnie, jak mi jeden powiedział - "wy pijecie dużo słodkich rzeczy, ale wasze serca są gorzkie, u nas jest na odwrót, my pijemy gorzkie rzeczy, ale nasze serca są słodkie". Więc raczej to gorycz jest motorem postępu i dążenia aby zagarniać wciąż więcej i więcej, bo serce gorzkie i puste, potrzebuje wciąż nowej "słodyczy pustej przestrzeni", aby czymś wypełnić tę gorzką pustkę, której wypełnić się nie da. Być może kto jest "słodki i pełny", nie potrzebuje niczego. Dlatego obstawiałbym gorycz jako motor postępu.