tetu
Kamień pod językiem
pan cogito nie ma dokąd wracać.
klasyczny porządek rozpadł się
na bezużyteczny żwir.
na pustym peronie świata
chowa pod językiem gładki otoczak —
ostatnią cząstkę uratowaną z gruzowiska.
oczy wpatrzonych żądają ładu i ojczyzny,
a on milczy ciężarem granitu.
nie traktat.
czy słyszysz panie herbert?
skurcz krtani.
nie traktat.
Ilość odsłon: 229





Komentarze
tetu
lipiec 11, 2026 14:52
Też dziękuję Milo.
Rafał, dzięki za wgląd i refleksję.
Rafał Hille
lipiec 08, 2026 15:21
ciekawy tekst nawiazujacy do retoryki pana Cogito ..pozdrawiam
Miroslaw Milo Nowicki
lipiec 08, 2026 05:31
Dziękuję za wiersz. Za ten przyszły również
tetu
lipiec 07, 2026 19:53
Milo, prowokujesz :), ale trafiłeś w samo sedno i muszę przyznać, że ta prowokacja ze mną rezonuje. Masz rację – nagość i hipokryzja dzisiejszych „wyznawców” ideałów jest wręcz namacalna, nie mówiąc już o trywialności świata i wulgarnej rzeczywistości, które nas osaczają, wrzeszcząc z każdego miejsca i ekranu.
Dla mnie powyższy wiersz już sam w sobie jest diagnozą – może zbyt subtelną, ale uniwersalną, ukrytą w tym „skurczu krtani” i bezradności wobec rozpadu ładu. Faktem jest jednak, że klasyczny porządek nie zmienił się w żwir — delikatnie mówiąc zmienił się w błoto.
Nie chcę go dopisywać ani zmieniać rekwizytów, bo straci swoją wymowę. Ale podsunąłeś mi pomysł na dyptyk. Zamiast kombinować przy tym wierszu, być może stworzę (jak tylko czas pozwoli i wena się do mnie uśmiechnie) dla niego drugie, bardziej bezwzględne lustro. Sama jestem ciekawa, co w nim zobaczę :)
Bezpośrednia konfrontacja z tym, o czym piszesz – z tą współczesną, głośną nagością, która wyciera sobie usta Herbertem, byłaby czymś, na czym chciałabym się oprzeć. Pożyjemy, zobaczymy. Wszystkiego naj!
Miroslaw Milo Nowicki
lipiec 07, 2026 06:23
Ha... Tu łapiesz haczyk:
"Nie ukrywam jednak, że ta propozycja jest kusząca i może warto czasem wyjść poza ramy. Musiałabym wtedy diametralnie zmienić świat Pana Cogito..."
Nie zmieniaj świata. Nie musisz, bo on się zmienił i widzimy każdego dnia wyznawców Herberta. Jacy oni są nadzy: ordynarne luje i tchórzliwe pasożyty.
Postaw się ze swoją wrażliwością i zapytaj, co on na to? Gdzie jest nasze miejsce?
Możesz to zrobić jako lustro do powyższego wiersza. I owszem, mniej zachowawczy, ale ile możliwości ;-D
tetu
lipiec 06, 2026 21:03
Xlax, dokładnie tak, Herbert by się załamał. Dzięki Ci za słowo. Pozdrówka.
Panowie, Leszek, Wokka, dziękuję za ślad i podzielenie się odczuciami. Pozdrawiam.
Milo, muszę przyznać, że nie pomyślałam o tym, by ultrauwspółcześnić bohatera i autora. Moim zamysłem było pozostanie blisko herbertowskiej oprawy, ale przy jednoczesnym opisaniu współczesnego bólu i nowej rzeczywistości, która żąda od nas gotowych odpowiedzi. Wrzucenie bohatera i autora w zupełnie inną epokę – z presją mediów społecznościowych, językiem korporacji i zupełnie innymi rekwizytami niż otoczaki, granity czy traktaty – odebrałoby temu wierszowi to, co ponadczasowe.
Nie ukrywam jednak, że ta propozycja jest kusząca i może warto czasem wyjść poza ramy. Musiałabym wtedy diametralnie zmienić świat Pana Cogito i zacząć wymagać zupełnie czegoś innego od siebie i od swojego wiersza. Może kiedyś włożę mu w dłoń smartfona i postawię na lotnisku, kto wie? :) Dzięki za wgląd i tę inspirującą propozycję. Serdeczności.
Miroslaw Milo Nowicki
lipiec 06, 2026 04:19
A nie kusi cię by nieco mniej uwypuklić bohatera z jego autorem? Może wręcz ultrauwspółcześnić obu? Bystrzejszy Czytelników wyłapie, reszta będzie darła łączą, że młodzieży czapkujesz. Ryzykowne? Nie. Za to dobrze wietrzy głowy. Gorąco pozdrawiam
wokka
lipiec 04, 2026 20:05
Brzmi dramatycznie i prawdziwie
Słuszny wiersz
Leszek.J
lipiec 03, 2026 19:15
Przesłanie wiersza nie budzi wątpliwości.
Puenta brzmi dość mocno.
Pozdrawiam
x l a x
czerwiec 24, 2026 23:04
Daje do myślenia, to jest właśnie inteligentny text. Podoba mi się konfrontacja pana Cogito z teraźniejszością. Herbert by się załamał...