Sąsiadka Mościckiego
List do...
List do Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego
jesteśmy trochę podobni
ciągle ta sama okładka
tylko w nieco innnej formie
chciałabym napisać o matkach
szczególnie pijących denaturat
moja też piła tyle że wódkę
co nie oznacza że była lepsza
od innych matek
okoliczni pijacy rzucali puste butelki
przy moim ogrodzeniu
na podwórko i do ogrodu również
nie znaczy że byli lepsi od mojej
i innych matek
za matkę czasem mi się dostawało
jedyna w szkole nie miałam
granatowego fartuszka z falbanką
ta odmienność drenowała mnie długo
na szczęście z czasem zrozumiałam
że przecież każdy jest inny
i każdy ma swoją historię
Ilość odsłon: 98





Komentarze
Nie znaleziono żadnych komentarzy.