prometeusz
inny niż inne
nigdy ale to nigdy nie zabieraj tajemnic do grobu
musiałem musiałem ją zepchnąć ze skały
aby to zrozumieć trzeba umrzeć
i to wielokrotnie
inaczej ona wypchałaby mnie
nie pamiętam może to ona napisała o tym
dotykasz mnie w najczulsze moje dnie
wtedy upadek nawet z najwyższego mostu
nie jest tak bolesny
nie zasypiaj
księżyc opatruje twoje oczy
małe dzieci dużo śpią gaworzą często płaczą
ty musisz walczyć nawet wtedy kiedy już oślepniesz
często przechodziła obok mnie w parku
widziałem smutek w jej oczach
najsmutniejsze było to że ona tego nie dostrzegała
długo pukałem do zamkniętych jesiennych drzwi
światło zaczęło wątpić
wydawało się że gasnę
nigdy się nie dowiem co jest po drugiej stronie
kiedy się otwierały zamknąłem jej i swoje oczy przed strachem
sen opowiadał mi o przejściach podziemnych
wrota na łożyskach mijały się z celem
kazałaś mi odejść z tego miejsca
nie wiedziałem gdzie mam się podziać
z dzieciństwa zapamiętałem tabliczkę mnożenia
raz
raz
raz dwa trzy
mam cię mam skarbie ty zakopany
nigdy nie pamiętałem ile koralików ma różaniec
szukam cienia dniami i nocami
nie przyjdę więcej po ciebie nie
nie przejdę po kamieniach nawet w płyciźnie
glony sinice jestem bakterią
boję się
umrzeć nad brzegiem
w spokojny dzień i patrzeć
patrzeć na wiatr jak mnie unosi w góry świętokrzyskie
najwyższy czas nadszedł
zamykam słowa w pamięci
utykam w sieci otępiałej wyobraźni
ponownie cię widzę oddalasz się
kręcimy się na karuzeli
mały chłopiec prosi o lizaka na patyku
uwierzyłem jej
bóg też jest szatanem w k ł o p o t a c h





Komentarze
Rafał Hille
wrzesień 02, 2026 21:56
ciekawy tekst
Leszek.J
sierpień 28, 2026 20:05
Jak na wątek kryminalny za dużo słów, jakieś dwie trzecie tekstu można by usunąć
x l a x
sierpień 25, 2026 09:56
Kompletny chaos w tym pamiętniku.