Zdzisław Brałkowski
N.P. czyli weta i snusy. cz.4.
Pałac, Namiestnikowskim zwany od lat dwustu,
w rok w tłumne ludy przytył… Ich jakość? Rzecz gustu.
(W Trzeciej Rzeczplitej czasem lepszą nazwę nosi
przy godnym gospodarzu. Niewielu ich gościł).
Jakość nie od ilości zależy, rzecz znana,
trudno wiele wymagać, jak w głowie maniana.
Lokator, gdy sam wstydem, podobnych najmuje
(„Czuć fetorek z zaszłości. Toś nasz, akceptuję”).
Jeszcze jedno, co ważne, by etat otrzymać –
rozumem niezbyt grzeszyć, umieć potakiwać.
Nie tylko kanceliści fotele obsiedli.
Jest też mnóstwo doradców. Puszą, że są biegli
niby w swoich czynnościach, lecz wynik ich porad,
które światło ujrzały, niech służy za morał:
„Jeśli głupstwa masz gadać, lepiej język zagryź,
przynajmniej wobec ludzi znowu się nie zbłaźnisz”.
Lecz nie do nich ta mowa. Za prawdę przyjęli,
że rozum związan z funkcją, więc już są uczeni.
Ich nos powały sięga, szkodnictwem szafują,
nie dla nich dobro wspólne. Partyjne? Te czują.





Komentarze
Zdzisław Brałkowski
sierpień 29, 2026 13:27
Nie wyczerpał, Leszku - to pastisz - satyriada na współczesne "co się dzieje". Pierwsze dwie części były "bazą", następne są już bieżące.
Tematów nie zbraknie.
Leszek.J
sierpień 28, 2026 19:26
A więc jest dalszy ciąg, ale temat się już jakby wyczerpał.
Pozdrawiam